Sport

Większy margines

Cracovia jest jednym z dwóch klubów bez zimowego wzmocnienia. Czy to zmieni się w trakcie rundy?

Nie ma pewności, że Benjamim Kallman będzie piłkarzem „Pasów” do końca sezonu. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

CRACOVIA

W ekstraklasie tylko Cracovia i Pogoń Szczecin zimą nie zakontraktowały nowych piłkarzy. U „Portowców” wynika to z bardzo trudnej sytuacji finansowej, natomiast w „Pasach” prezes Mateusz Dróżdż mocno pilnuje, by nie szastać finansami, tyle że sytuacja krakowian jest dużo lepsza. Już jesienią ich kadra nie była zbyt szeroka, a zimą uszczupliła się o trzy nazwiska.

Dwa-trzy transfery

Czy trenera Dawida Kroczka niepokoi ta sytuacja u progu drugiej części rozgrywek? Od dawna mówił, co było oczywiste, że wzmocnienie konieczne jest w obronie, a i w pomocy przydałby się ktoś nowy. – Myślę, że niepokój to zbyt duże słowo, ale zdajemy sobie sprawę, że transfery są konieczne. Według nas wszystkich, bo to nie tylko moja opinia, potrzebne są dwa-trzy ruchy, by myśleć o utrzymaniu przynajmniej dyspozycji z rundy jesiennej. Ruchy są konieczne i wszyscy na nie liczymy. Obecnie jest nas za mało, żebyśmy dali radę w tym zestawie liczebnym. Końcówka poprzedniej rundy sprawiła nam wiele problemów – podkreśla.

Od razu jednak tłumaczy, z czego wynika brak transferów przychodzących przed pierwszym wiosennym meczem z Rakowem Częstochowa. – Można pozyskać zawodnika, do którego nie do końca jesteśmy przekonani, a można poczekać na takiego, który wejdzie do szatni i będzie bardzo ważnym elementem, będzie naciskał na innych i podniesie poziom sportowy – mówi Kroczek.

Mało obaw przed Rakowem

Polska liga nie jest jednak priorytetem dla piłkarzy, którzy mogliby w niej błysnąć. Ekstraklasa często to drugi czy nawet trzeci wybór.Wielu zawodników, których rozpatrywaliśmy, znalazło zatrudnienie w czołowych ligach Europy – przyznaje szkoleniowiec. Na niektórych trzeba dłużej poczekać, jak latem na Ajdina Hasicia i Micka van Burena, dla których Cracovia nie była pierwszym wyborem, a jednak trafili pod Wawel. Może i teraz tak będzie, bo okno transferowe będzie jeszcze długo otwarte. Kroczek podkreśla, że trzeba być ostrożnym w zwlekaniu z transferami lub ich szybkim dopinaniem i za bardzo nie przechylić szali w jedną lub drugą stronę. Wskazuje jednocześnie, dlaczego on na wzmocnienia może poczekać nieco dłużej. – To drużyna o dobrym potencjale sportowym i to jest jeden z czynników, który sprawia, że margines czasu związany z transferami jest trochę większy. Jeżeli wszyscy jesteśmy zdrowi, to obaw jest mało. Jednak gdy przychodzą kontuzje i kartki, to musimy mieć szerszą grupę – wskazuje.

Każdy jest na sprzedaż

Młody szkoleniowiec (w tym roku skończy 36 lat) nie może też zagwarantować, że już nikt drużyny nie opuści. Światła reflektorów są skierowane przede wszystkim na Benjamina Kallmana, którego raczej nie uda się zatrzymać na kolejny sezon, ale już teraz są na niego zakusy ze strony innych klubów – także polskich. – W tym biznesie nie ma zawodnika nie na sprzedaż. Ben jest kluczową postacią w naszej strategii. Jego odejście na pewno osłabiłoby zespół, a w tym momencie nie jesteśmy w stanie znaleźć następcy na tym samym poziomie. To najlepszy napastnik ekstraklasy, bardzo ważna postać w szatni – nie kryje trener.

Za Cracovią ponad trzy tygodnie przygotowań na obiektach w Rącznej i dwutygodniowe zgrupowanie w Turcji. – Był to dla nas bardzo intensywny okres, w całości zrealizowaliśmy plan. Cieszy nas, że cały zespół jest do dyspozycji, bo na obóz do Turcji lecieliśmy z kilkoma urazami, między innymi van Burena, a wróciliśmy w stu procentach zdrowi. Na duży plus były gry kontrolne, w tym ostatni sparing z zespołem z Hiroszimy. Pokazały wiele dobrych rzeczy i ewentualnie to, co można poprawić. Wśród zawodników jest dobra atmosfera i z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz, by móc pokazać się z jak najlepszej strony – zaznacza Kroczek.

Michał Knura