Wiatr w oczy...
GKS po raz wtóry dzielnie stawiał czoło faworytom, ale znów przegrał.
Mikołaj Sawicki (z prawej) był centralną postacią w meczu z GKS-em Katowice. Fot. Wojciech Szubartowski/PressFocus
PLUSLIGA
Wiem, w jakiej sytuacji jesteśmy, ale w każdym meczu będziemy starali się walczyć i szukać zwycięstwa powiedział środkowy GKS-u, Łukasz Usowicz po przegranej na własnym boisku z Asseco Resovią. Jego słowa znalazły potwierdzenie w meczu z faworyzowanym zespołem z Lublina. Siatkarze GKS-u dzielnie walczyli i próbowali doprowadzić do tie-breaka. Skończyło się jednak na porażce 1:3. Wydaje się, że los siatkarskiej GieKSy jest przesądzony, trzeba się więc skupić na budowaniu zespołu z myślą o występach w 1. lidze.
Mikołaj Sawicki po udanym sezonie w Gdańsku przeniósł się do Lublina z nadzieją na grę w dłuższym wymiarze czasowym. Ale tam konkurencja wśród skrzydłowych jest duża, a trudno zwłaszcza wygrać rywalizację z Wilfredo Leonem. Tym razem trener Massimo Botti dał odpocząć swojemu asowi atutowemu i właśnie jego miejsce w podstawowym składzie zajął Sawicki. Ze swej roli wywiązał się perfekcyjnie. W 2. secie posłał pięć asów serwisowych z rzędu, a nieco wcześniej jeszcze jednego i w głównej mierze on przyczynił się do zwycięstwa w tej partii. A ponadto ze swadą atakował (62%) i więcej niż poprawnie przyjmował (50%). Trudno się dziwić, że otrzymał statuetkę MVP w tym spotkaniu. Sawicki udowodnił, że drzemią w nim spore możliwości, ale trafił do drużyny, w której tylko od święta zaczyna spotkanie w podstawowym składzie.
Siatkarze GKS-u wyszli na parkiet z mocnym postanowieniem walki od początku i sprawili gospodarzom sporo problemów. Podopieczni trenera Bottiego (od nowego sezonu w Rzeszowie) potrafili odskoczyć zaledwie na dwa punkty, a wynik oscylował wokół remisu. Siatkarze z Katowic nie wykorzystali piłki setowej, a wtedy na parkiecie pojawił się Leon, który zapunktował zagrywką. Potem podczas gry na przewagi skutecznie zaatakował Sawicki, zaś chwilę potem Aleks Grozdanow zablokował Damiana Domagałę.
W drugiej odsłonie przewaga gospodarzy była druzgocąca, a wspomniany Sawicki był postacią nr 1. Wydawało się po wygraniu tej partii gospodarze już nie będą mieli żadnych problemów z odniesieniem zwycięstwa. A jednak siatkarze GKS-u znów podjęli walkę. Wprawdzie początkowo prowadzili lublinianie (11:7), ale dobra gra w obronie oraz skuteczne ataki Bartosza Gomułki sprawiły, że GKS wyszedł na prowadzenie 13:12. A potem trwała niesłychana walka o każdy punkt. Zwycięsko z niej wyszli siatkarze GKS-u i wygrali seta. W kolejnym poszli za ciosem i prowadzili 7:3. Trener Botti wziął czas i zaapelował do zawodników, by skupili się na obronie. I tak też się stało, bo element blok-obrona zaczął odpowiednio funkcjonować, dzięki czemu gospodarze doprowadzili do remisu. A potem znów dał o sobie znać Sawicki, który swoimi atakami „rozbroił” rywali i wyprowadził na swój zespół na prowadzenie 14:8. W drugiej części tej odsłony GKS zmniejszył straty (21:22), zatem do końca trwała walka o przedłużenie tego meczu. Jednak ostatnie słowa należało do Sawickiego i Leona.
Po raz kolejny GKS pokazał się z niezłej strony i po raz wtóry przegrał mecz w takich okolicznościach. Biednemu wiatr wieje w oczy... - to porzekadło pasuje jak ulał do ekipy z Katowic.
(sow)
◼ BOGDANKA LUK Lublin – GKS Katowice 3:1 (27:25, 25:15, 22:25, 25:22)
LUBLIN: Komenda (2), Sawicki (26), Nowakowski (10), Sasak (10), Tuinstra (7), Grodanow (12), Thales (libero) orz McCarthy, Leon (2), Malinowski (3). Trener Massimo BOTTI.
KATOWICE: Tuaniga (1), Bougerra (12), Krulicki (8), Domagała (7), Berger (13), Usowicz (1), Mariański (libero) oraz Gomułka (11), Fenszyn (3), Gibek, Kisiluk (1), Hudzi (2). Trener Emil SIEWIOREK.
Sędziowali: Bartłomiej Adamczyk (Kielce) i Wojciech Głód (Radom). Widzów 4221.
Przebieg meczu
I: 9:10, 15:14,20:19, 27:25.
II: 10:6, 15:10, 20:11, 25:15.
III: 10:7, 13:15, 18:20, 22:25.
IV: 10:7, 15:11, 20:14, 25:22.
Bohater – Mikołaj SAWICKI.