Sport

Wersalu nie będzie

Przed trzema tygodniami polskie kluby przegrały bitwy z niemieckimi. Może więc dziś w starciach z francuskimi gigantami Orlen Wisła Płock i Industria Kielce powetują sobie tamte porażki...

Daniel Dujszebajew nie narzeka na skuteczność, a na postawę zespołu w obronie. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus

LIGA MISTRZÓW

Trzecią kolejkę spotkań w EHF Machineseeker Champions League anonsowaliśmy jako wojnę polsko-niemiecką. Zdecydowanymi faworytami byli przedstawiciele Bundesligi, na co wskazywały fatalne statystyki naszych starć z duetem Fuechse Berlin-HC Magdeburg - tylko dwa zwycięstwa na 12 potyczek.

Niemcy dominują

Liczyliśmy jednak na husarski zryw mistrza i wicemistrza Polski. Niestety, parkiety w Magdeburgu i Kielcach zweryfikowały nasze dość utopijne nadzieje, ponieważ po raz pierwszy w obecnej edycji obie nasze eksportowe siódemki solidarnie poniosły porażki. Te przegrane nie powinny jednak aż tak dołować, ponieważ piłka ręczna za naszą zachodnią granicą jest drugą po piłce nożnej wiodącą dyscypliną. Nic też dziwnego, że przed 5. kolejką niemieckie potęgi wciąż dominują w fazie grupowej i raczej na ich abdykację się nie zanosi. Fuechse Berlin najprawdopodobniej przedłuży serię zwycięstw w spotkaniu z norweskim Kolstad, natomiast ekipa z Magdeburga będzie się starała wygrać piąty raz z rzędu, choć wizyta w Szeged do przyjemnych należeć nie będzie.

Skupmy się jednak na tym co nas czeka, a będą to konfrontacje z europejskimi potęgami; tym razem znad Sekwany i Loary. W przeciwieństwie do relacji z naszymi zachodnimi sąsiadami, w historii Polski nigdy nie dochodziło do zatargów czy waśni polsko-francuskich. Były za to sojusze, umowy, pakty, traktaty... Dziś jednak wersalskich uprzejmości i ukłonów nie należy się spodziewać, gdyż - znów kłaniają się te cholerne statystyki - Orlen Wisła tylko raz na 10 meczów postawiła się Paris Saint-Germain, a będąca lepsza na papierze Industria wygrała z HBC Nantes trzy z sześciu pojedynków, przy jednym remisie.

Piszą nowy scenariusz

- Przed nami prawdziwe święto. Zmierzymy się z jednym z najlepszych zespołów w Europie, faworytem do awansu do Final Four - trener Xavier Sabate z estymą przedstawia mistrza Francji, ale od razu zauważa, że PSG nie najlepiej radzi sobie w tym sezonie w LM. W czterech pojedynkach zaliczyło tylko dwie wygrane. Uległo Magdeburgowi 31:37 i Szegedowi 29:31, wygrywając z Bitolą 33:27 i z Zagrzebiem 35:32, co daje dopiero 5. miejsce w tabeli grupy B. Ostatni mecz, rozegrany 17 lutego w Paryżu, wygrali płocczanie 31:28 i była to największa niespodzianka 11. kolejki. Z kolei dokładnie przed rokiem w Orlen Arenie było 23:24. Zapraszając na dzisiejszy mecz, trener Sabate przypomina to dramatyczne spotkanie bez happy endu. - W poprzednim sezonie przegraliśmy u siebie zaledwie jednym golem, dlatego teraz chcemy napisać nowy scenariusz i sięgnąć po zwycięstwo - podkreśla szkoleniowiec Nafciarzy. - To spotkanie zapowiada się jako jedno z najciekawszych w całych rozgrywkach. Wierzę, że nasi kibice wypełnią halę po brzegi i stworzą atmosferę, która poniesie nas do walki o każdy metr boiska. Razem możemy dokonać wielkich rzeczy.

Nie znają recepty

Do starcia z HBC Nantes w Hali Legionów wicemistrzowie Polski przystąpią po serii trzech porażek. Scenariusz spotkań z Lizboną, Berlinem i Veszprem był bardzo podobny. Bardzo słaba pierwsza połowa, w której rywale zdobywali minimum 20 bramek, odjeżdżając na 5-6 trafień, i dużo lepsza postawa w drugich 30 minutach, ambitna pogoń, ale bez sukcesu. - Gdybyśmy znali receptę, dlaczego tak się dzieje, wszystko wyglądałoby inaczej. Wydaje mi się, że gramy za szybko i stąd biorą się błędy, dużo straconych bramek do przerwy. Aby myśleć o zwycięstwie z Nantes, musimy zagrać skoncentrowani od pierwszej minuty - podkreśla rozgrywający Industrii, Daniel Dujszebajew.

O przełamanie passy nie będzie jednak łatwo. Co prawda francuska ekipa LM rozpoczęła od porażek z Berlinem 34:40 i Veszprem 25:30, ale później rozbiła Kolstad 39:24 i Lizbonę 39:28. - Jak zatrzymać rywali? To mój ból głowy. Po pierwszych sześciu meczach ligi francuskiej ich średnia zdobytych bramek wynosi 38. Są w bardzo dobrej formie. 39 goli rzuconych w Lizbonie robi wrażenie - nie ukrywa trener kielczan, Tałant Dujszebajew.

Kirgiz ma plan

Kirgiski szkoleniowiec dodaje, że innym atutem dzisiejszego rywala jest stabilny skład. Latem w ekipie z Bretanii nie doszło do większych zmian. Dołączył jedynie Hiszpan Ian Tarrafeta, 26-letni środkowy rozgrywający. - W budowaniu drużyny działacze HBC są bardzo konsekwentni. Do osiągania sukcesów potrzebna jest cierpliwość. Przez kilka lat nie grali w Lidze Mistrzów, ale nie było paniki, tylko praca. Dzięki niej stworzyli fajny, mocny zespół - komplementuje brązowych medalistów ostatniej edycji LM, trener Dujszebajew i dodaje, że ma plan na to spotkanie. – Na parkiet wyjdą jednak Aymeric Minne oraz Thibaud Briet Thibaud i zrobią wszystko, żeby ten plan nie wypalił. HBC zawsze będzie rzucać ponad 30 bramek. Naszym celem jest to, aby w żadnej z połów nie trafiło ponad 20 razy. Powalczymy i jestem pewny, że możemy wygrać - zapowiada szkoleniowiec wicemistrzów Polski.

Zbigniew Cieńciała

Środa, 15 października
◼ Orlen Wisła Płock - Paris Saint-Germain godz. 18.45; Eurosport 1
◼  Industria Kielce - HBC Nantes godz. 20.45; Eurosport 1