Wejście smoka
Warszawianie mieli w Berlinie problemy jedynie w pierwszym secie. Mecz odmienił rezerwowy Linus Weber.
Warszawianie źle zaczęli, ale potem pokazali klasę. Fot. www.cev.eu
Fazę grupową PGE Projekt kończył spotkaniem w Berlinie z Recycling Volleys. Starcie zapowiadało się na trudne. Berlińczycy są bowiem nieobliczalni. Amerykański atakujący Jake Hanes i reprezentanci Niemiec, Ruben Schott czy Moritz Reichert to gracze o uznanych nazwiskach, do tego doskonale znający polskich siatkarzy, bo w przeszłości z powodzeniem występowali w klubach PlusLigi. Warszawianie z kolei ostatnio się nie popisali, do zera przegrywając ligowy mecz z Asseco Resovią. W stolicy Niemiec liczyli więc na odkucie się.
Zaczęli mocno, bo wygrali trzy pierwsze akcje. Potem już tak dobrze nie było. Niesieni dopingiem gospodarze rozkręcali się z piłki na piłkę. Imponowali zwłaszcza grą w defensywie. Szli do każdej piłki, nawet wydawałoby się straconej. Wielokrotnie im się to opłacało, bo potrafili przebić ją na drugą stronę siatki. W ataku z kolei jak zwykle brylował Hanes, który atakował ponad blokiem PGE Projektu.
Przyjezdni też nie odpuszczali. Mieli atuty w postaci Kevina Tillie, Jurija Semeniuka czy Artura Szalpuka. Kilka razy „odskakiwali” na dwa-trzy punkty, ale za każdym razem gospodarze wracali do gry.
Set rozstrzygnął się w końcówce. Był remis 22:22, Bartłomiej Bołądź dwukrotnie dał się zablokować. Szansę na doprowadzenie do gry na przewagi przedłużył jeszcze Tillie, ale po chwili zaserwował w aut i było po secie.
Na drugiego goście wyszli z jedną zmianą. Bołądzia zastąpił Linus Weber. Niemiec na pozycji atakującego spisywał się znacznie lepiej. Jego partnerzy z drużyny też weszli na wyższy poziom i okazało się, że berlińczycy niewiele mogą zdziałać. PGE Projekt przejął inicjatywę. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, bo gracze RV szarpali, twardo walczyli, ale nie mieli umiejętności, by zatrzymać warszawian.
Grupa A
◼ Berlin Recycling Volleys - PGE Projekt Warszawa 1:3 (25:23, 17:25, 18:25, 21:25)BERLIN: Tille, (2), Reichert (6), Knigge (8), Hanes (23), Schott (10), Krick (5), Dagostino (libero) oraz Krage, Malescha, Amedegnato, Plaskie (1), Mote (4). Trener Joel BANKS.
WARSZAWA: Firlej (2), Szalpuk (16), Semeniuk (13), Bołądź (3), Tillie (15), Kochanowski, Wojtaszek (libero) oraz Kozłowski, Weber (13), Wrona (1). Trener Piotr GRABAN.
Sędziowali: Tudor Pop (Rumunia) i Vasileios Vasileiadis (Grecja). Widzów 5236.
Przebieg meczu
I: 10:9, 14:15, 18:20, 25:23.
II: 7:10, 13:15, 15:20, 17:25.
III: 5:10, 10:15, 15:20, 18:25.
IV: 10:9, 14:15, 17:20, 21:25.
Bohater – Jurij SEMENIUK
◼ Greenyard Maaseik – ACH Volley Lublana 0:3 (17:25, 32:34, 25:27)
1. Warszawa |
6 |
6/0 |
18 |
18:2 |
2. Berlin |
6 |
4/2 |
12 |
13:8 |
3. Lublana |
6 |
1/5 |
4 |
7:15 |
4. Maaseik |
6 |
1/5 |
2 |
4:17 |
(mic)