Sport

Walentynkowa zachęta

Wierzę, że wygramy w Poznaniu – deklaruje trener Marek Papszun, który nie zwykł przegrywać przy Bułgarskiej.

Szymon Marciniak znów będzie arbitrem meczu Lech – Raków. I znów emocje gwarantowane! Fot. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Fajne spotkanie przed nami. Jak się gra z liderem na wyjeździe, na dużym stadionie i przy dobrej frekwencji, to są super mecze. Nie możemy się już doczekać! – to zdanie doświadczonego szkoleniowca częstochowskich aspirantów do złota można przytaczać w kółko jako najlepszą promocję dzisiejszej potyczki na Bułgarskiej lidera z trzecim zespołem. I jednocześnie zwiastun emocji, jakie czekają kibiców pragnących zobaczyć poznański szczyt naszej ekstraklasy.

Cóż więcej potrzeba?

A oliwy do ognia dolewają jeszcze nie tylko statystyki, które mówią, że Lech na swoim stadionie spisuje się znakomicie, z 10 meczów ligowych w tym sezonie wygrał aż dziewięć, natomiast piłkarze spod Jasnej Góry to wyjątkowi specjaliści od spotkań wyjazdowych. „Medaliki” na obcych boiskach nie ponieśli jeszcze porażki (sześć zwycięstw, cztery remisy), a poza tym mecz rozpocznie się w porze, która umożliwi później nocne świętowanie Walentynek, a obejrzy go komplet ponad 30-tysięcznej publiczności. Czy jeszcze coś potrzebuje futbolowy kibic na dobre otwarcie weekendu? I tu musimy niestety zmartwić fanów „Kolejorza”, bo Marek Papszun wygrał aż cztery razy w Poznaniu na dwóch frontach i nie zamierza na tych dobrych dla Rakowa i siebie liczbach poprzestać. Wierzę, że na mecz z Lechem znajdę 11 ludzi, którzy nie będą mieli żadnych ograniczeń. Wierzę, że w Poznaniu wygramy z liderem – podkreślał Marek Papszun, który na obiekcie przy Bułgarskiej przegrał tylko raz (0:3), a było to niemal równo pięć lat temu.

Lider ma szansę odskoczyć

Liderujący nieprzerwanie od 15 kolejek Lech ma jednak wielką szansę odskoczyć Rakowowi na siedem punktów, co byłoby już znaczącą zaliczką przed dalszą fazą rozgrywek. Bez względu na wynik piątkowego spotkania poznaniacy na pewno utrzymają pierwsze miejsce w ligowej tabeli. – Raków jest na trzecim miejscu i należy cieszyć się z ciągłej walki o tytuł, a nie martwić, że rozpoczęliśmy tegoroczne zmagania od falstartu, remisując z „Pasami” w Krakowie i ulegając katowickiemu beniaminkowi u siebie. Oczywiście, jesteśmy rozczarowani meczem z GKS-em, nie powinniśmy schodzić poniżej minimum, ale zamierzamy wyjść z tego małego dołka, w jakim się znaleźliśmy – kończy zapowiedź trener Papszun, który ujawnił, że jeśli chodzi o sytuację kadrową ekipy z Częstochowy, to w meczu z „Kolejorzem” nie zagrają Michael Ameyaw, który ostatnio borykał się z urazem oraz Bogdan Racovitan, który zerwał więzadła krzyżowe i jest w trakcie rehabilitacji. Niepewny jest jeszcze występ Petera Baratha, który w starciu z GKS-em Katowice zszedł z kontuzją. Z kolei Kamil Pestka był już blisko przejścia do Radomiaka, ale w ostatniej chwili oba kluby się nie dogadały. – Jeśli chodzi o Michaela, to myślę, że będzie mu ciężko wrócić na ten mecz, ale na kolejne spotkanie z Górnikiem Zabrze u nas będzie już gotowy. Z kolei Peter Barath zszedł z urazem w starciu z GKS-em, nie jest to poważna sprawa, ale zobaczymy, czy uda się go doprowadzić do zdrowia. Wszystko okaże się przed samym spotkaniem – wyjaśnił Papszun.

Zbigniew Cieńciała