W tym samym miejscu
Po udanej inauguracji z wyjściowej jedenastki Odry Opole wypadło dwóch piłkarzy.
Trener Jarosław Skrobacz jest zadowolony z postawy swojego zespołu w inauguracyjnym meczu przeciwko „Słonikom” z Niecieczy. Fot. PressFocus
Zajmująca 14. miejsce w tabeli 1. ligi Odra, rundę wiosenną rozpoczęła od remisu 2:2 z liderem, prowadząc w Niecieczy 2:0 do 70 minuty. Patrząc z tego punktu widzenia można powiedzieć, że drużyna Jarosława Skrobacza weszła w tegoroczne rozgrywki z przytupem. - Jeżeli popatrzymy w tabelę, to nasz punkt zdobyty w Niecieczy niewiele zmienił, bo w pierwszej tegorocznej kolejce wszyscy nasi bezpośredni rywale solidarnie punktowali - mówi trener Odry. - My jednak mieliśmy najtrudniejsze zadanie, bo graliśmy z liderem i to, choć w roli gospodarza, na boisku w Niecieczy, czyli Bruk-Bet tak naprawdę miał atut swojego boiska. Cieszy więc, że ten punkt jest. Cieszy także styl, w jakim wywalczyliśmy ten remis i chciałbym, żeby to było tak odbierane w naszej szatni. Owszem, mamy po tym meczu niedosyt, bo byliśmy blisko zwycięstwa. To buduje mental, a świadomość, że to co się robi przynosi efekty, na pewno dodaje wiary. Dzięki temu przyjemniej się trenuje i przygotowuje do kolejnego spotkania wiedząc, że na boisku mogliśmy się przeciwstawić najlepszemu zespołowi w naszej lidze, grając momentami naprawdę dobrze. Uważam więc, że zrobiliśmy krok do przodu.
W innym składzie
Kibice Odry, zadowoleni z postawy drużny, przed niedzielnym spotkaniem w Płocku mogą powiedzieć, że skoro z liderem było tak blisko zwycięstwa, to z 5. zespołem tabeli powinno pójść gładko. - Tak, tak.. - śmiejąc się dodaje szkoleniowiec opolan. - A mówiąc poważnie, jeżeli ktoś w tej lidze tak myśli, to jest... skazany na niepowodzenie. Na pewno u nas nie ma takiego nastawienia, bo wiemy, że do każdego meczu musimy podchodzić na zasadzie pełnej mobilizacji, ogromnej pokory oraz z szacunkiem do przeciwnika, tym bardziej że w Płocku będziemy musieli zagrać w innym składzie niż w Niecieczy. Za kartki muszą bowiem pauzować Adrian Purzycki i Piotrek Żemło, więc jedenastka będzie nowa, jednak w przeciwieństwie do tego co było jesienią, nie jest to kadrowa katastrofa. Już w Niecieczy w wyjściowej jedenastce też nie było wszystkich, których uważam za podstawowych piłkarzy. Myślę, że to do czego dążyliśmy, czyli duża rywalizacja na każdej pozycji, daje nam pole manewru. Skoro ktoś nie może grać, szansę dostaje kolejny. Oczywiście Adrian i Piotrek w Niecieczy odegrali ważne role, ale na ich miejsce wejdą następni. Oprócz tych zawodników, którzy leczą długotrwałe kontuzje, czyli Adriana Łyszczarza, Dina Suli i Edvina Muratovicia oraz Mateusza Spychały, mającego jeszcze problemy, reszta jest do dyspozycji.
9-dniowy tydzień
Na sformowanie podstawowego składu na mecz z Wisłą sztab szkoleniowy Odry miał sporo czasu, bo ten tydzień w Opolu trwał.. 9 dni. - Fajnie, że mieliśmy wydłużony tydzień - kontynuuje opiekun „Niebiesko-czerwonych”. - Po piątkowym meczu w Niecieczy mogliśmy więc sobie fajnie rozplanować obciążenia, zarówno pod względem objętości, jak i intensywności. We wtorek mieliśmy nawet podwójne zajęcia, po których niektórzy mieli trochę lżejszą środę, a już na czwartek, piątek i sobotę zaplanowaliśmy pojedyncze treningi, żeby w sobotę z pozytywnym nastawieniem wsiąść do autokaru i ruszyć w kierunku Płocka. Co prawda nie oglądaliśmy Wisły na żywo w Głogowie, ale wiemy o niej to co trzeba i jej bezbramkowy remis z Chrobrym niczego nie zmienia w naszym podejściu zarówno do rywala, jak i do tego, co cały czas w naszej grze chcemy poprawiać.
Zagrać, żeby punktować
- Na pewno Wisła jest faworytem, bo ma aspiracje awansu i takie mecze jak z nami ma wręcz obowiązek wygrywać. Wiemy, że Iban Salvador jest w dobrej formie, że groźnym strzelcem jest Łukasz Sekulski, choć w Głogowie nie grał, że dołączył do Wisły reprezentant Iraku Amin Al-Hamawi, strzelający ostatnio gole w Szwecji. Płocczanie nieźle funkcjonują jako zespół, mając w kadrze wielu doświadczonych zawodników, ale mają też problemy i popełniają błędy. To jest więc dla nas wskazówka, jak mamy ten mecz zagrać, żeby zapunktować, a to jest nasz cel - kończy Jarosław Skrobacz.
Jerzy Dusik