Sport

W cieniu Polski

30 zwycięstw i tylko 11 straconych setów – nasze kluby zdominowały Europę.

„Jurajscy rycerze" znaleźli się w gronie ośmiu najlepszych zespołów Starego Kontynentu. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

EUROPEJSKIE PUCHARY

Polskie drużyny od kilku lat odnoszą sukcesy na europejskich parkietach. Grupa Azoty ZAKSA w latach 2021-23 nie miała sobie równych w Lidze Mistrzów, w 2022 roku wygrywając „polski” finał z Jastrzębskim Węglem. Przed rokiem jej dominacja została zatrzymana. Puchar Europy wywalczył Itas Trentino, ale w decydującej rozgrywce nie mogło zabraknąć polskiej drużyny, Jastrzębskiego Węgla. Zresztą poprzedni sezon był bardzo udany dla naszych klubów, bo Asseco Resovia sięgnęła po Puchar CEV, a PGE Projekt Warszawa po Challenge Cup. Zabrakło jedynie zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

W bieżących rozgrywkach dominacja polskich klubów jest jeszcze wyraźniejsza. W Lidze Mistrzów faza grupowa była popisem naszych zespołów. Aluron CMC Warta Zawiercie, PGE Projekt Warszawa i Jastrzębski Węgiel w komplecie zakwalifikowały się do ćwierćfinałów. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy do play offu przebiły się wszystkie polskie kluby, bo działo się tak w sezonach 2001/02 (Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle) i w 2010/11 (PGE Skra Bełchatów i Jastrzębski Węgiel), ale po raz pierwszy w historii uczyniły to aż trzy drużyny i to w wielkim stylu, odnosząc komplet 18 zwycięstw, tracąc tylko osiem setów.

W Lidze Mistrzów do tej pory było tylko dziewięć przypadków, by wszystkie zespoły z jednego kraju wygrywały grupy Ligi Mistrzów. Było to dziełem Rosjan i Włochów. Po raz ostatni taka sytuacja zdarzyła się w sezonie 2022/23 gdy w grupach triumfowały: Cucine Lube Civitanova, Sir Sicoma Monini Perugia oraz Itas Trentino.

- Najważniejsze, że mamy ćwierćfinał. Nie wolno nam myśleć o tym, z kim przyjdzie nam grać, bo jesteśmy taką drużyną, która potrafi grać z każdym. Nie możemy się oglądać na innych, tylko musimy patrzeć na siebie. Zdecydowanie będzie to coś naprawdę bardzo przyjemnego, że w lutym zagramy tylko cztery spotkania ligowe i jedno spotkanie w Pucharze Polski, stąd też będzie moment na to, żeby troszeczkę mocniej potrenować i żeby wypracować jak najlepszą formę na najważniejszą część sezonu – przyznał Łukasz Kaczmarek, atakujący Jastrzębskiego Węgla.

Na tym nie koniec, bo znakomitą serię podtrzymują Asseco Resovia (Puchar CEV) oraz Bogdanka LUK Lublin (Puchar Challenge). Obie wygrały po sześć spotkań, przegrywając odpowiednio jeden i dwa sety!

Druga część sezonu dla polskich kibiców zapowiada się pasjonująco, zwłaszcza w Lidze Mistrzów. Trzy drużyny w Final Four? Dlaczego nie. W ćwierćfinałach ekipy znad Wisły są faworytami, bo zostały rozstawione.

Najlepszym zespołem fazy grupowej był PGE Projekt, który stracił tylko dwa sety. Jego ćwierćfinałowym przeciwnikiem będzie zwycięzca z pary Allianz Mediolan (dwa razy przegrał w grupie z Aluronem CMC Wartą) lub Halkbank Ankara. Drugi wynik osiągnęła drużyna z Zawiercia, która zdobyła 17 pkt (jeden straciła w Mediolanie) i przegraładwa sety. O awans do turnieju finałowego podopieczni Michała Winiarskiego zmierzą się z niemieckim rywalem - będzie to albo SVG Luneburg (dwa razy uległ w grupie Jastrzębskiemu Węglowi), albo Berlin Recycling Volleys (dwukrotnie pokonał go PGE Projekt). Jastrzębski Węgiel też stracił punkt i w sumie cztery sety - w ćwierćfinale jego przeciwnikiem będzie Saint-Nazaire VB Atlantique (trzeci w grupie D, za Perugią i Halkbankiem) lub Olympiacos Pireus.

(mic)