Uskrzydlony tata
Dawid Kurminowski uczcił narodziny córki dwoma golami przeciwko Puszczy Niepołomice.
Kurminowski zadedykował gole córce i żonie. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
ZAŁĘBIE LUBIN
Trenerowi Zagłębia Lubin Marcinowi Włodarskiemu i jego drużynie w poniedziałek spadł z serca wielki kamień. Nie ma się co dziwić, bo „Miedziowi” czekali na komplet punktów od 4 listopada, a w pięciu meczach poprzedzających rywalizację z Puszczą tylko raz nie przegrali. W Krakowie też mieli pod górkę, bo stracili bramkę do szatni, ale podnieśli się po przerwie. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Dawid Kurminowski, który na trafienie w ekstraklasie czekał od 28 lipca, a w meczach o stawkę od 4 grudnia, kiedy w Pucharze Polski również popisał się dubletem.
Sędziowie przeszkodzili
Dwa gole przeciwko Puszczy były niemal identyczne. Uderzał Marek Mróz, Kewin Komar odbijał piłkę, a Kurminowski był tam, gdzie powinien i zdobywał gole. Na uznanie pierwszej bramki trzeba było czekać kilka minut. Rafał Rostkowski, były międzynarodowy sędzia asystent, stwierdził w serwisie „TVP Sport”, że arbitrzy popełnili błąd. Uważa on, że bardzo dobrą decyzję podjął asystent, który podniósł chorągiewkę i wskazał na pozycję spaloną Mateusza Wdowiaka, ale arbitrzy VAR i główny nie uznali, że Wdowiak uniemożliwił interwencję Arturowi Craciunowi, a zdaniem Rostkowskiego z tego powodu powinni anulować gola. Był to ważny moment w spotkaniu, bo Zagłębie wyrównało zaraz po przerwie. 9 minut później Dawid Kurminowski dał gościom prowadzenie i tutaj o kontrowersji nie ma już mowy. – Dwa dni wcześniej urodziła mi się córka – powiedział król strzelców ligi słowackiej w sezonie 2020/21. – Razem z kolegami mogliśmy to celebrować, ale przy pierwszej bramce sędzia trochę przeszkodził, bo był VAR. Czułem jednak, że strzelę jeszcze jedną i będziemy mogli wykonać „cieszynkę” – mówi niespełna 26-letni zawodnik.
Najpiękniejsza sprawa w życiu
Napastnik miał szansę na drugi hat trick w ekstraklasie, ale w pierwszej połowie po jego strzale głową piłka odbiła się od poprzeczki. Trener Włodarski z goli Kurminowskiego cieszył się równie mocno, co z punktów. Jesienią jego podopieczny nie grał przez dwa miesiące z powodu kontuzji. Ostatnie tygodnie ze względu na ciążę żony i zbliżające się rozwiązanie też nie były dla niego łatwe. – Cieszę się, że mogłem przepracować cały okres przygotowawczy i tak zacząć tę rundę. Nie mogę się doczekać kolejnych dni, bo bycie rodzicem to najpiękniejsza sprawa w życiu. Dzień przed meczem tylko na chwilę zobaczyłem córeczkę, ale zdążyłem już poznać uczucie szczęścia, które daje rodzicielstwo. Z tego względu łatwiej wyjeżdżało mi się na mecz – przyznał. Zagłębie było w nieciekawej sytuacji, ale wygrywając z Puszczą odskoczyło jej na trzy punkty. – Obie drużyny czuły wagę tego meczu. Po pierwszej połowie wiedzieliśmy, że robimy wszystko, co możemy, ale piłka nie chce wpaść. Dlatego pierwsza bramka wszystkich bardzo nas ucieszyła i przez to łatwiej było nam pójść za ciosem i wyjść na prowadzenie – stwierdził Kurminowski. Walka o utrzymanie nadal będzie trwać. W poniedziałek „Miedziowi” podejmą Lechię Gdańsk. – Wiemy, że to kolejne spotkanie o dużym ciężarze gatunkowym i musimy ponownie dobrze się zaprezentować, by zgarnąć komplet punktów – zakończył napastnik.
Michał Knura
19 GOLIstrzelił w ekstraklasie Dawid Kurminowski. Wszystkie z nich w barwach Zagłębia Lubin.