Sport

Urodzinowy prezent

„Duma Pomorza” wystartowała w rundzie wiosennej jak rakieta, zdobywając w dwóch meczach komplet punktów i nie tracąc gola!

Adrian Przyborek jest przekonany, że jego drużyna może grać jeszcze lepiej niż do tej pory. Fot. pogonszczecin.pl

POGOŃ SZCZECIN

Chyba nawet trener Robert Kolendowicz nie spodziewał się tak imponującego startu swoich podopiecznych. „Portowcy” w dwóch pierwszych kolejkach rundy rewanżowej zaksięgowali sześć punktów, a na dodatek nie pozwolili rywalom strzelić choćby jednego gola!

Cierpliwość popłaca

W ostatniej potyczce z Górnikiem Zabrze (3:0) najwięcej powodów do zadowolenia miał oczywiście strzelec dwóch goli Kamil Grosicki, ale cały w skowronkach był również Kacper Smoliński. Wychowanek Pogoni w dniu meczu obchodził bowiem 24. urodziny! - Lepszego prezentu z okazji urodzin nie mogłem sobie wymarzyć - przyznał piłkarz. - Przede wszystkim cieszę się z wywalczonych trzech punktów, to jest najważniejsze.

Pomocnik granatowo-bordowych pojawił się na boisku dopiero w 83 minucie, zmieniając Rafała Kurzawę. Żeby było ciekawiej, poprzedni mecz w ekstraklasie Smoliński rozegrał... 17 maja ubiegłego roku, gdy przeciwnikiem „Portowców” była Stal Mielec. - Długo czekałem na swoją szansę - powiedział „Smoła”. - Jesień nie była dla mnie łatwa, lecz mam tak, że na treningach zawsze daję z siebie sto procent, walczę z całych sił o miejsce w składzie. Czasami nie było mnie nawet w meczowej dwudziestce, jednak nie obrażałem się, dalej sumiennie pracowałem. Po prostu byłem cierpliwy. Akurat wypadło tak fajnie, że powrót nastąpił w dniu moich urodzin, więc jestem podwójnie zadowolony. Wiem, że tylko ciężką pracą mogę zasłużyć na to, żeby dostawać więcej minut. Trenuje się po to, żeby grać i zrobię wszystko, żeby w tygodniu pokazać się trenerom z jak najlepszej strony. Chcę zdobyć zaufanie szkoleniowca i otrzymać dzięki temu kolejne szanse występów w ekstraklasie.

Zmiana „profilaktyczna”

- Bardzo dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy, trenerzy wiedzieli, na co położyć akcent, na co zwrócić uwagę - dodaje Smoliński. - Teraz to skutkuje na boisku, dzięki temu kolejny raz wygraliśmy. Wynik meczu z Górnikiem mógł być wyższy, ale w końcówce starliśmy się grać rozważnie, ażeby nie dopuścić zabrzan do sytuacji bramkowych. Ogólnie dobrze czujemy się na boisku, dużo biegamy. Jesienią wyglądało to trochę gorzej, ale teraz w liczbach jest na plus. Początkowo miałem zastąpić Adriana Przyborka, lecz trenerzy podjęli decyzję, że profilaktycznie zmienię Rafała Kurzawę, który odczuł mocniej jedną z boiskowych sytuacji. W zimowych sparingach sztab próbował mnie na lewej obronie. Tak naprawdę dla mnie nie ma różnicy, czy będę grał w środku pola, czy na boku defensywy. Liczy się to, że mogę coś dać drużynie. Być może w następnym meczu w Mielcu otrzymam szansę.

„Grosik” - niszczyciel

- Dobrze weszliśmy w rundę, lecz w tym momencie nie możemy wpaść w samozachwyt i przesadnie zadowalać się dwoma zwycięstwami - powiedział inny młody piłkarz Pogoni, Adrian Przyborek. - Chcemy więcej i zrobimy wszystko, żeby seria wygranych trwała jak najdłużej. Meczu z Górnikiem nie zacząłem najlepiej, ale z minuty na minutę zarówna moja gra, jak i zespołu, rozkręcała się. W 2. połowie, mówiąc potocznie, już samo poszło. „Grosik” dokonał dzieła zniszczenia. Dobrze rozumiemy się jako zespół, potrafimy ze sobą pograć, poklepać na małej przestrzeni. Na samym początku powiedzieliśmy sobie, że musimy dać z siebie dużo więcej, bo w poprzedniej rundzie sporo zabrakło. To nie była ta Pogoń, do której wcześniej przyzwyczaili się kibice. Myślę jednak, że w tych dwóch rozegranych meczach było widać pozytywne efekty naszej pracy. Trenujemy dużo mocniej, biegamy więcej. Przy okazji dziękuję kibicom za wsparcie. Czekamy aż w końcu w całości zapełnią stadion. Natomiast wiemy, że pogoda i sezon grypowy nie zachęca do korzystania z tego typu atrakcji. Musimy też odbudować zaufanie fanów, dlatego doceniam tych, którzy zdecydowali się nam pomóc.

W niedzielę, 16 lutego o godzinie 12.15 „Portowcy” zmierzą się w Mielcu ze Stalą. - Zawsze trudno się tam gra - przyznał „Przybor” - Nigdy nie jest łatwo grać z tym przeciwnikiem, natomiast dwoma wygranymi u siebie zyskaliśmy dużą pewność siebie przed wyjazdem do Mielca. Damy z siebie wszystko. Wierzę, że jesteśmy w stanie wrócić z dalekiej podróży z trzema punktami w bagażu.

Bogdan Nather