Upokorzyli Legię
Zabrzanie rozbili u siebie jedenastkę z Warszawy i zasłużenie utrzymują pozycję lidera ekstraklasy.
Ousmane Sow (nr 30), bohater meczu Górnik – Legia. Obok Arkadiusz Reca, którego ogrywał niemiłosiernie. Fot. Art Service
Trener Legii Edward Iordanescu ponownie zmienił prawie całą jedenastkę. Z czwartkowego meczu Ligi Konferencji z tureckim Samsunsporem ostał się tylko bramkarz Kacper Tobiasz i Radovan Pankov, który zastąpił kontuzjowanego Kamila Piątkowskiego. Zabrzanie wybiegli w pełnym zestawieniu, z szefem obrony Rafałem Janickim, który w poprzedniej kolejce nie grał z powodu choroby. W meczowym składzie Górników wciąż brakowało Lukasa Podolskiego, który dochodzi do siebie po kontuzji mięśniowej.
Dwa szybkie ciosy
Pierwsza groźna sytuacja to 4 minuta, kiedy Lukas Ambros świetnym podaniem uruchomił Sondre Lisetha. Napastnik Górnika uderzył mocno i celnie, ale bramkarz Legii był na posterunku. Trener Michal Gasparik, tak jak zapowiadał przed spotkaniem, ustawił swój zespół ofensywnie, skrzydłowi Ousmane Sow i Maksym Chłań (pierwszy raz w wyjściowym składzie w lidze) mocno wspierali będącego na szpicy Lisetha.
Po kilkunastu minutach była kolejna bardzo dobra i składna akcja gospodarzy. Piłka wędrowała jak po sznurku, a wszystko zakończył strzałem Sow, tyle że niecelnym. Podobnie było kilka minut później po uderzeniu Patrika Hellebranda. Legia? W pierwszym fragmencie, nie licząc bardzo niecelnego strzału Noasha Weisshaupta, niewiele była w stanie zdziałać. Nie pozwalali na to dobrze grający w defensywie zabrzanie.
Dobra gra górniczej jedenastki została w końcu uwieńczona golem. Po kolejnej wielopodaniowej akcji piłka trafiła na prawo do aktywnego od początku Sowa, Senegalczyk świetni wrzucił na głowę Chłania, a ten z kilku metrów wpakował futbolówkę do siatki. Ukrainiec, mierzący 170 cm wzrostu, był najmniejszym piłkarzem na boisku! Strzelił gola w pucharowym meczu z Legią II pod koniec września, które Górnik wygrał w Urszulinie, strzelił i teraz pierwszej drużynie.
Górnicy poszli za ciosem i kilka minut później prowadzili już 2:0! Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Jarosław Kubicki. Doświadczony pomocnik przymierzył mocno, celnie, a Tobiasz sparował futbolówkę przed siebie. Dopadł do niej wszędobylski Sow i wobec niemrawej postawy Arkadiusza Recy wpakował ją pod poprzeczkę.
Świetnie grali też inni, jak Kubicki, który pod koniec I połowy – po błędzie Marcela Łubika – wybił piłkę z linii bramkowej. Strzelał Mileta Rajović i było to pierwsze celne uderzenie legionistów w ligowym klasyku.
Kolejny gol Sowa!
Po przerwie wściekły trener Iordanecu dokonał w swoim zespole dwóch zmian. Na boisku pojawili się Kacper Urbański i Wahan Biczachczjan. Przyjezdni próbowali, ale bez efektu. Nie mieli zupełnie pomysłu na rozmontowanie szczelnego bloku defensywnego rywala. Z kolei Górnik nie forsował już tempa, jak w szaleńczych dla siebie pierwszych 45 minutach. W tej części mieliśmy też dwie przerwy - to taktyczna „kontuzja” Łubika w 67 minucie, którą trener Gasparik wykorzystał do przekazania uwag swoim graczom, i kilka minut później, po odpaleniu rac przez kibiców z Zabrza.
Druga połowa została przedłużona aż o 8 minut. Nie miało to znaczenia, bo górnicy wcześniej powiększyli przewagę, oczywiście znowu po znakomitej akcji. Ambros zagrał do rezerwowego Kmeta, ten trafił w słupek, a do odbitej piłki doskoczył Sow i cieszył się z już 6. bramki w bieżących rozgrywkach. Do tego 25-letni Senegalczyk ma jeszcze dwie asysty. Bramka zdobyta w końcówce przez Biczachczjana niczego już nie zmieniła. Górnik wygrał 3:1!
Michał Zichlarz
GŁOS TRENERÓW
Edward IORDANESCU: - Nie wyszedł nam ten mecz tak, jak zakładaliśmy. Nie tak z naszej strony miało to wyglądać. Za to, co się stało, biorę odpowiedzialność na siebie.
Michal GASPARIK: - Wiedzieliśmy, że jak chcemy wygrać z Legią, to musimy zagrać na wysokim poziomie. Rozegraliśmy świetny mecz. W pierwszej połowie wszyscy zagrali dobrze, zdobyliśmy ładne bramki, a o wszystkim zdecydowali skrzydłowi. Cały zespół pracował na 100 procent, biegał, walczył, pokazał jakość. Mieliśmy wszystko pod kontrolą i cieszymy się, że dalej jesteśmy liderem.
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Górnik Zabrze - Legia Warszawa 3:1 (2:0)
1:0 – Chłań, 22 min (głową, asysta Sow), 2:0 – Sow, 31 min (bez asysty), 3:0 – Sow, 84 min (asysta Kmet), 3:1 -Biczachczjan, 90 min (asysta K. Urbański)
GÓRNIK: Łubik 6 – Szcześniak 6, Janicki 7, Josema 7, Janża 6 – Sow 9 (90+6. Olkowski niesklas.), Kubicki 8, Hellebrand 7, Ambros 7, Chłań 7 (82. Kmet niesklas.) – Liseth 6 (90+3. Zahović niesklas.). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Bałabuch, Loska, Barbosa, Lukoszek, Donio, Pingot, Goh.
LEGIA: Tobiasz 5 – Wszołek 4 (71. Stojanović niesklas.), Pankov 4, Kapuadi 4, Reca 3 – Weisshaupt 4 (46.K. Urbański 5), Szymański 5, Kapustka 3 (71. Colak niesklas.), Elitim 4, Krasniqi 3 (46. Biczachczjan 5) – Rajović 5. Trener Edward IORDANESCU. Rezerwowi: Kobylak, Burch, Augustyniak, Chodyna, Vinagre, Żewłakow, W. Urbański.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 6. Asystenci Paweł Sokolnicki (Warszawa) i Piotr Podbielski (Białystok). Czas gry 99 min (46+53). Widzów 26 501 (komplet). Żółte kartki: Hellebrand (42. faul) - Pankov (38. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| GÓRNIK | LEGIA | |
| 43 | posiadanie piłki | 57 |
| 5 | strzały celne | 2 |
| 3 | strzały niecelne | 3 |
| 0 | rzuty rożne | 6 |
| 2 | spalone | 0 |
| 10 | faule | 9 |
| 1 | żółte kartki | 1 |
