Umarło z Navarro
W stolicy Chin Iga Świątek już w 1/8 finału pożegnała się z „tysięcznikiem” i szanse powrotu na fotel liderki światowego rankingu są w tym sezonie coraz mniejsze.
Jeszcze uścisk dłoni i Emma Navarro wysyła Igę Świątek na odpoczynek przed kolejnym turniejem... Fot. PAP/EPA
WTA W PEKINIE
Nasza wiceliderka rankingu była rozstawiona w China Open (z pulą 8,96 mln dolarów) z „jedynką”, bo numer 1 rankingu Aryna Sabalenka odpuściła rywalizację w Pekinie. Niedawny triumf w Seulu oraz pierwsze dwa łatwo wygrane mecze już w Chinach pozwalały wierzyć, że Iga Świątek jest w dobrej dyspozycji i będzie bić się przynajmniej o finał.
Tymczasem faworytka została zatrzymana już w 1/8 finału przez 17. w rankingu Emmę Navarro, która w dwóch poprzednich spotkaniach z Polką wywalczyła zaledwie pięć gemów. Tym razem to Amerykanka po 2,5 godziny rywalizacji wygrała 6:4, 4:6, 6:0! Dla 24-latki z Nowego Jorku to czwarte zwycięstwo w karierze nad zawodniczką z Top 3 (pierwsze od US Open 2024) i pierwszy ćwierćfinał na poziomie WTA 1000 lub wyższym od tegorocznego Australian Open.
Błędy, błędy…
Starsza o dwa tygodnie od Świątek Navarro zapewne rozegrała jedno z najlepszych spotkań w tym roku i trudno odmówić jej zasług. Już w pierwszym, trwającym aż 11 minut gemie (!) miała 4 break pointy, obie rozegrały aż 16 punktów, a Polka utrzymała serwis, ale Amerykanka zasygnalizowała, że tym razem nie zamierza tanio sprzedać skóry. Świetnie broniła, biegała niemal do każdej, nawet najbardziej wyrzucającej piłki i zaskoczyła Polkę agresywnym wejściem w kort przy jej drugim serwisie, błyskawicznie returnując - Iga od razu musiała więc przechodzić do defensywy.
Kluczowym wskaźnikiem wyjaśniającym niespodziewaną mimo wszystko porażkę podopiecznej Wima Fissette’a jest aż 70 niewymuszonych błędów w całym pojedynku. Od prowadzenia 2:0 Świątek zaczęła się mylić coraz częściej, wyrzucając piłkę poza kort. Navarro wyszła na 4:2, a gdy w 10. gemie Świątek po raz kolejny trafiła w siatkę - popełniając 23. błąd w secie - było 6:4 dla rywalki.
Po tradycyjnej przerwie toaletowej po przegranym secie Iga wciąż przeplatała wzloty z upadkami, ale w kluczowych momentach partii broniła się asami serwisowymi i przełamała Amerykankę w 10. gemie, doprowadzając do trzeciego seta.
Odrobiła skromnie
Decydującą część gry Amerykanka rozpoczęła od podwójnego przełamania podania Świątek. Polka była bliska odrobienia połowy strat w czwartym gemie, ale nie wykorzystała dwóch break pointów. Zrobiło się 0:4 i nie była już w stanie wygrać gema.
Tym samym skończyły się nasze emocje w Pekinie; żadnego meczu nie wygrały Magda Linette (była rozstawiona, odpadła w 2. rundzie) i Magdalena Fręch (w 1. rundzie).
Świątek straciła okazję znaczącego podgonienia przewodzącej w rankingu Sabalenki, która aktualnie wyprzedza naszą tenisistkę o 2792 punktów. Raszynianka nie broniła niczego sprzed roku, gdyż wtedy w Pekinie nie grała, ale z optymistycznych planów zaksięgowania 1000 „oczek” musi zadowolić się odrobieniem „skromnych” 335 - 120 za 1/8 finału plus 215, które Białorusinka będzie miała odjęte za ubiegłoroczny ćwierćfinał; pozostanie wciąż dużo - bo prawie 2500 różnicy. A to oznacza, że szanse powrotu Polki na fotel liderki rankingu jeszcze przed końcem roku stają się coraz bardziej iluzoryczne.
Obie tenisistki zagrają w przyszłym tygodniu w kolejnym chińskim „tysięczniku”, w Wuhan, gdzie Białorusinka będzie bronić tytułu, a więc 1000 punktów...
Sensacyjna Sonay
Navarro w ćwierćfinale w Pekinie zmierzy się z rodaczką, Jessicą Pegulą (7. WTA), która w ostatnim środowym meczu pokonała Ukrainkę Martę Kostjuk (28.) 6:3, 6:7 (4-7), 6:1. W najlepszej ósemce w stolicy Chin są aż cztery Amerykanki - we wtorek znalazły się w niej broniąca tytułu Coco Gauff (2.) oraz Amanda Anisimova (4.)
W środę niespodziankę sprawiła też 81. w rankingu Sonay Kartal, która wyeliminowała rozstawioną z „czwórką” Rosjankę Mirrę Andriejewą (5.) 7:5, 2:6, 7:5. Niespełna 24-letnia Brytyjka zagra w swoim pierwszym ćwierćfinale imprezy rangi WTA 1000 - spotka się w nim z o 3 lata młodszą Czeszką Lindą Noskovą (27. WTA), która w 1/8 finału pokonała Rosjankę Anastazję Potapową (57.) 6:4, 6:4.
Tomasz Mucha
3. RAZ w tym sezonie Iga Świątek przegrała seta do zera. Wcześniej musiała przełknąć „bajgla” także z Madison Keys w kwietniu w Madrycie (ale wygrała mecz) oraz w czerwcu z Aryną Sabalenką w decydującej trzeciej partii półfinału French Open. Polka w tym roku ma w dorobku 17 zwycięskich setów 6:0.
