Uczta, jakich mało!
Fani, mający sposobność śledzić tę rywalizację, będą mieli prawdziwy kolorowy zawrót głowy. A to zaledwie przymiarka do przyszłorocznego turnieju olimpijskiego.
Victor Hedman, obrońca Tampa Bay Lightning, będzie liderem reprezentacji Trzech Koron. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
Spotkaniem Kanada – Szwecja w nocy ze środy na czwartek (godz. 2.00 czasu polskiego) na lodowisku w Montrealu zostanie zainaugurowana impreza, która zapewne przejdzie do historii hokeja. W kolejnym dniu potyczka USA z Finlandią o tej samej porze. Obowiązuje system gry „każdy z każdym”. Dwie najlepsze reprezentacje spotkają się w finale, który rozegrany zostanie 20 lutego w Bostonie, który jest drugim gospodarzem.
Eksperci NHL nie mają żadnych wątpliwości, że w finale tej imprezy spotkają się zespoły Kanady i USA. I trudno się nie zgodzić z tą opinią, wszak obie drużyny zmobilizowały wszystkie, poza kontuzjowanymi, gwiazdy. Sidney Crosby (Pittsburgh), Connor McDavid (Edmonton), Sam Benett, Sam Reinhart i Brayden Point (wszyscy Florida) i Brad Marchand (Boston) w jednej drużynie i na dodatek prowadzeni przez Joonna Coopera, który z Tampa Bay zdobył dwa razy Puchar Stanleya. Chyba największym problemem 57-letniego kanadyjskiego szkoleniowca będzie obsada bramki. Zagra w niej Jordan Binnington (St. Louis), Adin Hill (Vegas) czy Sam Montembeault (Montreal)? Trener Kanadyjczyków być może postawi na tego ostatniego, który będzie miał wsparcie miejscowych kibiców.
Co się może wydarzyć i jak będzie prezentowała się reprezentacja USA, gdy napastnik Matthew Tkachuk (Florida) połączy siły z Bratem Bradym (Ottawa) i obaj po raz pierwszy wystąpią w reprezentacji? A przecież w składzie znajdują się też Kyle Connor (Winnipeg) czy Jack Eichel (Vegas). Kolejnym atutem USA jest bramkarz Connor Hellebuyck (Winnipeg), który rozgrywa sezon życia i pewnie będzie chciał swoją dyspozycję potwierdzić w meczach reprezentacji.
Oba zespoły ze Skandynawii są nieco w cieniu gospodarzy. Niemniej też mają w swoich szeregach wielu wartościowych graczy. W szwedzkiej bramce pewniakiem był Jacob Markstrom (New Jersey), ale nabawił się kontuzji i jego miejsce pewnie zajmie Filip Gustavsson (Minnesota). Rosły i utytułowany Victor Hedman (Tampa Bay) zapewne będzie liderem tej ekipy. W ofensywie wiele będą mieli do powiedzenia Jesper Brat (New Jersey), Willima Nylander (Toronto) czy Mika Zibanejad (NY Rangers).
Antti Pennanen, trener Suomi, przed turniejem też się zastanawiał nad obsadą bramki. Kandydatów jest trzech: Juuse Sars (Nashville), Ukko-Pekka Luukkonen (Buffalo) i Kevin Lankinen (Vancouver). Fiński zespół jest sporą zagadką, bo kilku obrońców boryka się z kontuzjami m.in. Miro Heiskanen (Dallas) czy Jani Halanpaa (Toronto). Finowie dysponują kilkoma napastnikami, którzy dobrze sobie radzą w grze defensywnej, a prym zapewne będzie wiódł Aleksander Barkow, kapitan Floridy.
Media amerykańsko-kanadyjskie rozpisują się o tym wydarzeniu, ale w centrum zainteresowania pozostaje mecz Kanady z USA, który rozegrany zostanie w nocy z soboty na niedzielę o 2.00 w nocy czasu polskiego.
TERMINARZ
13.02: Kanada – Szwecja (2.00);14.02: USA – Finlandia (2.00);
15.02: Finlandia – Szwecja (19.00);
16.02: USA – Kanada (2.00);
17.02: Kanada – Finlandia (19.00);
18.02: Szwecja – USA (2.00, wszystkie godziny czasu polskiego).
(sow)