Tyskie paradoksy
Po zimowej ciszy transferowej przed drugim meczem rundy wiosennej trener Artur Skowronek dostał nowego napastnika.
Czy nowy napastnik GKS-u Tychy Noel Niemann spełni oczekiwania trenerów i kolegów z drużyny? Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Paradoksalnie GKS Tychy, który ma w tym sezonie najwięcej remisów, w kolejce inaugurującej rundę wiosenną jako jeden z dwóch zespołów sięgnął po komplet punktów. Wprawdzie wyjazdowe zwycięstwo 3:1 z Wartą Poznań nie sprawiło awansu drużyny Artura Skowronka na wyższe miejsce w tabeli, bo „Trójkolorowi” nadal plasują się na 12. pozycji, ale zmniejszyli dystans do drużyn, które są wyżej.
Drugi paradoks polega na tym, że właśnie po tej wygranej do drużyny, która w ostatnich trzech meczach zdobyła komplet punktów (bilans bramkowy 10:2), klub zakontraktował napastnika. Mający afgańskie korzenie, a urodzony w Monachium i wychowany w niemieckiej szkole Noel Niemann, w poniedziałek przeszedł testy medyczne i podpisał kontrakt do końca tego sezonu z opcją przedłużenia umowy. Problem jednak w tym, że 25-letni zawodnik, mogący grać na wszystkich pozycjach w ofensywie, a najlepiej czujący się na „10” swoją ostatnią ligową bramkę zdobył 8 maja 2023 roku! W porównaniu z nim, tyscy „napastnicy” (cudzysłów nie jest przypadkowy) Bartosz Śpiączka, Daniel Rumin i Julius Erthlthaler mający na koncie po 2 gole w tym sezonie, mają więc wspaniały dorobek.
Nigdy, człowieku
Ale kto wie, może właśnie w GKS-ie Tychy Niemann (w języku niemieckim „Nie mann” oznacza „Nigdy, człowieku”) stanie się katem i oprawcą rywali? Pierwsza okazja, żeby się o tym przekonać już w niedzielne południe, bo „Trójkolorowi” podejmują otwierający strefę spadkową zespół Chrobrego Głogów. Wprawdzie tyszanie mają 23 punkty, a ich najbliższy przeciwnik 17, to nikt nie nazywa tego spotkania „walką o 6 punktów”, bo w Tychach wszyscy patrzą w górę tabeli. Nowy zawodnik także. - Czuję się bardzo szczęśliwy, że tutaj jestem - powiedział w wywiadzie dla klubowych mediów Noel Niemann. - To jest dla mnie ekscytujące. Gdy dowiedziałem się, że jest możliwość dołączenie do GKS-u Tychy, musiałem wyjaśnić kilka spraw z moim byłym klubem (Igdir FK, zajmujący 16. miejsce na zapleczu tureckiej ekstraklasy - przyp. red.). Następnie porozmawiałem o tym z moją rodziną i agentem. Dowiedziałem się, że trener chce mnie w swojej drużynie. Max Kothny, którego znałem wcześniej, też mi to powiedział, więc jest to dla mnie miłe uczucie, że mogłem tu dołączyć. Powiedzieli mi, że wierzą we mnie i w to, co mogę zrobić na boisku. Chcą mi pomóc i chcę, żebym ja pomógł drużynie. Chcę grać więcej i osiągnąć sukcesy.
Z numerem 17
Piłkarz, który wybrał numer 17, podkreślił też, że w rozmowie z trenerem wyczuł dobre nastawienie i uważa, że będzie dobrze rozumiał się ze sztabem szkoleniowym. - Oczywiście nie wiem za dużo o samej lidze, bo w niej nie grałem - dodał nowy piłkarz GKS-u . - Wielu ludzi mówiło mi jednak, że jest tutaj dużo jakości i mam nadzieję, że będę tutaj grał dobrze. Wejście do drużyny ułatwia mi to, że kilku zawodników mówi w tym samym języku co ja i to jest też jeden z powodów, dlaczego tu przyszedłem. Znałem ich. Z Julkiem Ertlthalerem miałem okazję spotkać się jako rywal na boiskach austriackiej Bundesligi, bo grał w WSG Tirol i był tam dobrym zawodnikiem. Mamin Sanyang grał w Monachium, a Marcel Łubik występował w drużynie z moim najlepszym przyjacielem. Teraz więc czas poznać ich lepiej, a wspólne tematy sprawią, że zadomowienie się w szatni będzie dużo szybsze. Mamy młody zespół co jest według mnie bardzo dobre, więc chcę pomóc jeszcze bardziej.
Jerzy Dusik