Sport

Tygrys wręczył trofeum

Ludvig Aberg do światowej czołówki wdarł się z impetem. Od debiutu jako profesjonalista w czerwcu 2023 roku wygrał na DP World Tour i dwukrotnie na PGA Tour, ostatnio w turnieju Tigera Woodsa.

Tiger Woods i Ludvig Aberg na Torrey Pines. Fot. Facebook PGA Tour

GOLF

To była druga tegoroczna wizyta Ludviga Aberga na słynnym polu Torrey Pines. Poprzednio wystąpił tam kilka tygodni temu, podczas Farmers Insurance Open. Rozpoczynając od imponującej rundy 63, a potem współprowadzenia na półmetku turnieju, od trzeciej rundy był już tylko cieniem samego siebie, kończąc daleko w klasyfikacji. Po dwóch dniach obudził się w nocy chory, z wymiotami. „Potem było w porządku przez kilka dni. Na Pebble sytuacja się zmieniła, w gorączkę, bóle całego ciała i dreszcze. Najpierw było mi gorąco, potem zrobiło mi się naprawdę zimno”. Z powodu choroby schudł prawie 4 kilogramy i zmuszony był wycofać się po pierwszej rundzie kolejnego turnieju, flagowego AT&T Pebble Beach Pro-Am. Teraz wrócił, w niedzielę siejąc popłoch wśród rywali.

„To miłe uczucie, że nie wybiegłem przed szereg. Skupiałem się na rzeczach, na których mogłem się skupić, a potem, wiedząc, że będę miał wiele szans, byłem naprawdę zadowolony z tego, jak skończyłem”.- powiedział.

Powrót do San Diego

The Genesis Invitational rozgrywany jest tradycyjnie na historycznym polu Riviera Country Club, mieszczącym się w dzielnicy Los Angeles - Pacific Palisades. Turniej będący kontynuacją rozgrywanego od 1926 roku Los Angeles Open, tym razem musiał zmienić swoją lokalizację, po ostatnich 25 z rzędu i sześćdziesięciu w sumie edycjach w legendarnym Riviera Country Club. Wszystko z powodu straszliwych pożarów, które trawiły niedawno „Miasto Aniołów”. Mimo że samo pole nie ucierpiało, to ze względu na zniszczenia w okolicy gra została przeniesiona do San Diego, na Torrey Pines. Niemający zbyt dobrych wspomnień z poprzedniej wizyty w San Diego 25-letni Szwed teraz dokończył dzieła, trafiając po drodze hole-in-one, w sobotę na ikonicznym trzecim dołku Torrey Pines South. Sukcesu gratulował mu sam gospodarz turnieju - Tiger Woods, który początkowo miał tam nawet zagrać, jednak śmierć jego mamy spowodowała zmianę planów. Aberg zaatakował w końcówce, trafiając cztery birdie na sześciu ostatnich dołkach. Wyprzedził wściekle nacierającego Mavericka McNealy'ego jednym strzałem i trzema Patricka Rodgersa oraz aktualnie najlepszego golfistę świata - Scottie Schefflera. „Myślę, że to po prostu powrót po ostatnich kilku tygodniach”- powiedział Aberg po fenomenalnej rundzie finałowej 66. „Czułem, że nie jestem sobą, nie czułem się świetnie, nie uderzałem dobrze. Trochę się męczyłem w domu w zeszłym tygodniu z tym, jak gram. Miło było tu przyjechać, zacząć znów czuć się sobą i fizycznie dać radę. To wiele znaczy. To najlepsze pole golfowe i możliwość zrobienia tego, co zrobiłem dzisiaj, z pewnością pomoże mi w przyszłości”.

No.4

Mimo rezygnacji z gry w turnieju w poniedziałek, Tiger pojawił się w finałową niedzielę na Torrey Pines, relacjonując wydarzenia z pola w studio komentatorskim i wręczając trofeum zwycięzcy. Była to już trzecia zawodowa wygrana najlepszego niecałe dwa lata temu amatora świata. Po triumfie na DP World Tour kilka tygodni przed rozgrywkami Ryder Cup w Rzymie, w 2023 roku, w szwajcarskim Omega European Masters, parę miesięcy później zdobył swoje pierwsze trofeum PGA Tour, podczas listopadowego RSM Classic, gdzie pokonał dwoma uderzeniami rodaka - Alexandra Björka. Dzięki zwycięstwu na Torrey Pines zainkasował 4 miliony dolarów i awansował na czwarte miejsce w rankingu światowym, za Schefflerem, Xanderem Schauffele i Rorym McIlroyem. Przesunął się też na pierwszą pozycję rankingu FedEx Cup. Za nim kłębią się: Hideki Matsuyama i kolega z ekipy Ryder Cup – Sepp Straka. Dopiero 10. pozycję okupuje wracający po operacji ręki Scheffler.  

Jego przygoda z golfem zawodowym rozpoczęła się dość piorunująco. Zanim przeszedł na zawodowstwo, przez łącznie 29 tygodni był jedynką World Amateur Golf Ranking. Dzięki pierwszemu miejscu w klasyfikacji PGA Tour University, w latach 2022-23, zagwarantował sobie członkostwo w lidze, trafiając tam niemal wprost ze studiów. W ciągu pięciu miesięcy od przejścia na zawodowstwo Aberg zdążył wygrać na DP World Tour, był częścią  zwycięskiej drużyny Ryder Cup i zwyciężył na PGA Tour. Dysponuje wręcz gigantycznym talentem i wydaje się tylko kwestią czasu, kiedy sięgnie po kolejne trofea, w tym wielkoszlemowe.

Polski punkt widzenia

Ludvig i polski golf mają pewne konotacje. Studiował na Texas Tech University, gdzie obecnie uczy się i z powodzeniem gra wychowanka Mazury Golf, już triumfatorka na NCAA - Maja Ambroziak. Zresztą, Ludvig wciąż jest tam widywany, również przez Maję, czasami trenując na terenach golfowych uczelni, inspirując tym samym teksańskie, damskie i męskie drużyny.

Jeszcze jako amator wystąpił w 2022 roku w turnieju PGA Tour - Valero Texas Open, będąc caddiowanym przez swojego dobrego kolegę, wielokrotnego mistrza Polski - Alejandro Pedryca, który w tym czasie również był częścią teksańskiej drużyny. W turnieju, w którym na liście startowej nie zabrakło takich gwiazd jak Rory McIlroy, Bryson DeChambeau czy Hideki Matsuyama, Aberg i Pedryc niestety nie dotrwali do rund finałowych, nie przechodząc cuta, do którego zabrakło całe 8 uderzeń. Mimo to dla wówczas najlepszego polskiego amatora, a aktualnie dobrze zapowiadającego się  zawodowca, była to bezcenna lekcja i wspaniałe doświadczenie.

Jest jeszcze trzeci aspekt, pośrednio łączący genialnego Szweda z polskim golfem, bo chyba można zaryzykować śmiałą tezę, że gdyby nie jego piorunujący początek zawodowej kariery, w rzymskiej drużynie Ryder Cup prawdopodobnie znalazłby swoje miejsce Adrian Meronk, wówczas trzykrotny zwycięzca na DP World Tour. Stało się jednak inaczej. Ludvig zgarnął jedną z sześciu dzikich kart", po tym jak zwyciężył w Szwajcarii, w ostatnim turnieju DP World Tour przed decyzjami kapitana Luka Donalda o ich rozdysponowaniu. Choć wydaje się, że to nie Aberg, tylko Duńczyk Nicolai Hojgaard dostał kartę, która miałaby przypaść Adrianowi, matematycznie nie zmienia to faktu, że zaproszenie do drużyny nie trafiło do Polaka.    

Meksyk i Kenia

W tym tygodniu PGA Tour teleportuje się do Meksyku, na Mexico Open at VidantaWorld. Tytułu bronić będzie Jake Knapp. Transmisje tradycyjnie na antenie Eurosportu 2 i na platformie MAX. Po tygodniowej przerwie do gry wraca DP World Tour. Obrońcą tytułu w Kenii będzie Holender Darius van Driel. Finałowa runda turnieju Magical Kenya Open będzie transmitowana na antenie Polsatu Sport Premium 2, w niedzielę od 10.00.

Kasia Nieciak   

WYNIKI

Alejandro Pedryc to dobry kolega Ludviga Aberga z czasów Texas Tech. W zielonej koszulce - Adrian Meronk. Fot. Marek Darnikowski/Przesiep Open by mitukiewicz.pl