Sport

Tychy miażdżą w derbach

Jedna niezła kwarta to za mało - GKS Tychy rozbił debiutantów z Katowic.

Tomasz Śnieg i Szymon Kiwilsza nadawali ton grze GKS-u. Fot. Facebook GKS Tychy Koszykówka

I LIGA MĘŻCZYZN

Do derbów Śląska oba zespoły przystępowały z różnych pozycji: GKS po dwóch kolejkach był na czele tabeli, w grupie pięciu niepokonanych zespołów, a Miners znaleźli na drugim końcu tabeli z dwiema wysokimi porażkami.

Tyszanie zaczęli skoncentrowani i stopniowo powiększali przewagę. Po pierwszej kwarcie mieli 8 „oczek" zaliczki, głównie dlatego, że goście popełniali stratę za stratą (aż 5 w 10 minut), a duet Mateusz Dziemba - Szymon Kiwilsza karcił ich za błędy.

W drugiej kwarcie Miners cierpieli jeszcze bardziej, bo różnica między zespołami była potężna. Pod koniec tej części miejscowi mieli nawet 26 pkt przewagi (52:26)! Aż dziesięciu graczy GKS-u zdobyło do przerwy punkty. Tyszanie byli lepsi w zbiórkach, w trójkach, w procencie rzutów z gry. Goście okrutnie pudłowali, nawet z linii wolnych mieli fatalny procent (10 z 16, 62%). Co rzadko spotykane, Michał Kierlewicz ani na sekundę nie schodził z boiska w pierwszej połowie, niewiele przerw miał też Thomas Davis. W obozie gospodarzy trener Tomasz Jagiełka mógł znacznie rozsądnie gospodarować siłami swoich graczy.

W trzeciej kwarcie niespodziewanie zrobił się mecz „na poważnie". Wszystko dlatego, że to katowiczanie wyszli z szatni zupełnie odmienieni, przez kilka minut zdominowali gospodarzy, zmniejszyli straty do 9 pkt (69:60). Wszystko za sprawą Tomasza Krzymińskiego, który niemal nie mylił się przy rzutach zza łuku (trafił 6 trójek z 7!) Wydawało się, że może czekać nas interesująca końcówka.

Tak się nie stało. Wystarczyło kilka udanych akcji Sebastiana Bożenko, celny rzut i asysta Tomasza Śniega i sytuacja wróciła do tej wcześniejszej. Czwartą kwartę GKS zaczął od serii 8:1 i mecz był rozstrzygnięty. W tej części trener GKS-u mógł wpuścić na parkiet rezerwowych. Trzy minuty przed końcem po trójce Szymona Walskiego miejscowi mieli na koncie 100 pkt, a skończyło się na 108. To najwyższy dorobek w tym sezonie, żaden klub tyle nie rzucił. To ledwie drugi mecz w tych rozgrywkach, gdy „pękła" setka.

Tyszanie umocnili się w czołówce ligi, a Miners po trzech kolejkach wciąż pozostają bez wygranej. W najbliższej kolejce zespół z Katowic podejmować będzie w Szopienicach Sokół Łańcut, a GKS wyjeżdża do Starogardu Gdańskiego. 


◼  GKS Tychy - Miners Katowice 108:86 (26:18, 29:19, 25:29, 28:20)

TYCHY: Dziemba 9 (2x3), Śnieg 14, Kiwilsza 13, Lis 5 (1x3), Dawdo 10 (1x3) - Bożenko 15 (1x3), Kuczawski 5 (1x3), Damek 2, Heliński 7 (1x3), Danielak 3 (1x3), Walski 14 (2x3), Szczypiński 11 (3x3). Trener Tomasz JAGIEŁKA.

KATOWICE: Davis 9 (1x3), Kierlewicz 14 (2x3), Szefler 8, Formella, Skiba 11 (2x3) - Krzymiński 20 (6x3), Jagiełło 9 (1x3), Gusławski 7, Nowakowski 2, Leszczyński, Jopek, Kapuściński 6 (1x3). Trener Łukasz SZCZYPKA.

(pp)

W innych meczach: Solvera Sokół Łańcut - OPTeam Energia Polska Resovia 94:80, Novimex Polonia 1912 Leszno - Enea Basket Poznań 64:90, WKK Active Hotel Wrocław - Weegree AZS Politechnika Opolska 84:75, KKS Polonia Warszawa - Żubry Abakus Okna Białystok 94:87, KSK Qemetica Noteć Inowrocław - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 65:110, SKS Fulimpex Starogard Gdański - Decka Pelplin 96:91, PGE Spójnia Stargard - Kotwica Port Morski Kołobrzeg 69:64.  

1. Bydgoszcz

3

6

282:209

2. Tychy

3

6

265:236

3. Starogard

3

6

263:224

4. Pelplin

3

5

270:257

5. Poznań

3

5

256:209

6. Łańcut

3

5

233:241

7. Warszawa

3

5

256:256

8. Wrocław

3

4

234:233

9. Łódź

2

4

173:149

10. Opole

3

4

253:258

11. Leszno

3

4

221:254

12. Kołobrzeg

2

3

140:139

13. Stargard

2

3

171:171

14. Rzeszów

3

3

223:249

15. Białystok

3

3

238:260

16. Inowrocław

3

3

224:299

17. Katowice

3

3

210:278