Trzeciego wyjścia nie ma
Jeśli wszystko potoczy się po myśli Nafciarzy, późnym wieczorem poznamy mistrza Polski, a gdy wygrają kielczanie, na rozstrzygnięcie poczekamy do niedzieli.
Igor Karacić chciałby w niedzielę pojechać do Płocka. Fot. Przemysław Strąk / Press Focus
ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN
Odwieczni rywale do drugiego meczu finałowego podejdą w odmiennych nastrojach. Przed tygodniem na luzie... jedną (30:29) wygrała Orlen Wisła Płock, która w serii do dwóch zwycięstw jest bliżej obrony tytułu.
Konkretny cel
– Naszym celem jest wygranie drugiego meczu. Nie interesuje nas nic poza najbliższym spotkaniem. Cała nasza koncentracja, emocje i energia skupione są właśnie na nim – podkreślił trener Xavier Sabate, ale ma świadomość, że rywale wysoko zawieszą poprzeczkę. Na 12 minut przed końcem prowadzili czterema bramkami, ale płocczanie potrafili odrobić stratę i po bramce Michała Daszka wygrać. Kibice Wisły są podzieleni – jedni chcą, by rywalizacja zakończyła się dziś, a drudzy w niedzielę, w Orlen Arenie. Trudno wytypować faworyta, bo obie drużyny prezentują podobny, wysoki poziom. Obie też wygrywały zarówno w swojej hali, jak i na obiekcie rywala. – Wracamy na parkiet po krótkiej przerwie głodni gry i głodni zwycięstwa. Przed nami wyjazd do Kielc, gdzie zawsze czeka nas ciężka walka i głośna publiczność. Industria nigdy nie odpuszcza i zawsze zostawia serce na boisku. Bardzo dobrze o tym wiemy, bo sami też tak gramy. My jednak jedziemy tam z konkretnym celem. Jesteśmy gotowi fizycznie, zbudowani ostatnimi występami i pełni energii po treningach. Każdy z nas wie, co jest do zrobienia – powiedział Marcel Jastrzębski, reprezentacyjny bramkarz mistrza Polski, który pierwsze spotkanie oglądał z trybun, ale dziś powinien wystąpić i być zmiennikiem odchodzącego do Barcelony Viktora Hallgrimssona.
Bez łatwych strat
Równie bojowy nastrój panuje w Kielcach. – Nie zwieszamy głów, chcemy doprowadzić do trzeciego spotkania - zapowiedział Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii, wracając do nieco pechowej porażki w Płocku. - W drugiej połowie ciężko nam było złapać rytm. W pierwszej graliśmy szybko, częściej kombinacyjnie, ale też zwykle sześciu na sześciu. Po przerwie mieliśmy więcej wykluczeń, nie biegaliśmy aż tak mocno do kontrataków. To są małe rzeczy. Ale jeśli poskładasz je w całość, to wychodzi, że Płock wygrał z nami takimi małymi przewagami – analizował Lijewski, nie chcąc wracać do ostatniej akcji pierwszego spotkania, którą sędziowie pozwolili sfinalizować Daszkowi, a równie dobrze mogli przerwać. – Bardzo ważne jest to, że zawodnicy nie spuścili głów. Bije z nich sportowa złość. Wiemy, że byliśmy lepszą drużyną. Nie wygraliśmy, ale nasze nastawienie się nie zmienia, dalej mamy wszystko w swoich rękach. Chcemy doprowadzić do trzeciego spotkania – zapewnił asystent trenera Tałanta Dujszebajewa. – Musimy skoncentrować się na tym, aby w łatwy sposób nie tracić piłek. Musimy mieć jeszcze lepszą organizację do powrotu po zdobytym golu i lepiej współpracować z bramkarzami – dodał były reprezentant kraju.
Ostatni raz
Hala Legionów będzie wypełniona do ostatniego miejsca i po raz ostatni będzie miała okazję zobaczyć w akcji Igora Karacicia, Miłosza Wałacha i Cezarego Surgiela. – Nie chcę myśleć o niczym innym niż tylko o wygranej. Dobrze pamiętam, jak poczuliśmy się rok temu, kiedy przegraliśmy w domu i teraz jestem zmotywowany, żeby wygrać i doprowadzić do trzeciego spotkania. To, że jest to mój ostatni mecz przed kieleckimi kibicami, nie jest ważne – podkreśla „Kara”, który w kieleckim klubie spędził bardzo udanych sześć sezonów.
O 1. MIEJSCEŚroda, 4 czerwca
◼ KIELCE, 20.30: Industria - Orlen Wisła Płock
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw 0-1
(mha)
