Sport

Tracą sportowo, ale…

W ostatnim czasie najgłośniej jest o piłkarzach, których w barwach Piasta już raczej nie zobaczymy - o Damianie Kądziorze i Arkadiuszu Pyrce.

Damian Kądzior (z lewej) i Arkadiusz Pyrka cieszyć się będą z gry już w innych klubach… Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus.pl

PIAST GLIWICE 

Jeszcze nie tak dawno trudno było sobie wyobrazić gliwicką drużynę bez Damiana Kądziora na skrzydle i Arkadiusza Pyrki na prawej obronie. Obaj przez wiele okienek transferowych byli kuszeni przez inne kluby, ale do przeprowadzek nie doszło. Co gorsza dla nich, teoretycznie do lata są piłkarzami Piasta, ale sportowo już zespołowi trenera Aleksandara Vukovicia nie pomogą. A i finansowo klub nie zarobi zbyt wiele, a nawet może sporo stracić. Czy musiało do tego dojść?

Kontrakt zamiast transferu

Kądzior - już przychodząc do Piasta - był uznaną marką, bowiem po świetnym czasie w Górniku Zabrze grał w Chorwacji i Hiszpanii, a nawet strzelał dla reprezentacji Polski. Przez dłuższy okres był ważnym graczem zespołu z Gliwic, lecz co rusz urazy hamowały postępy w karierze. Ale też nie zmieniało to faktu, że mocniejsze kluby zgłaszały się po niego. Latem 2022 roku Lech Poznań naciskał bardzo mocno na transfer, choć proponowane kwoty długo nie satysfakcjonowały gliwickich działaczy. Gdy piłkarz i jego menedżer przyjechali do klubu na Okrzei dopiąć swego, ostatecznie… wyjechali z podwyżką i nowym kontraktem. Bardzo wysokim nawiasem mówiąc.

Trener go nie wyrzucał

Z czasem jednak urazy i brak powrotu do wysokiej formy kontrastowały z zarobkami. W dodatku trener Vuković zaczął polegać na innych piłkarzach, a doświadczony Kądzior stał się tylko zmiennikiem. We wrześniu 2024 roku ostatni raz spędził na boisku w meczu ligowym ponad 70 minut. Jego rola nie zmieniała się, a wręcz pogarszała. Ostatecznie więc klub z Gliwic przystał na półroczne wypożyczenie do Stali Mielec. Drugi klub odciąży trochę Piasta z wysokiej pensji, a latem Kądzior stanie się wolnym zawodnikiem. Trener Aleksandar Vuković został zapytany o to, czy miał wpływ na decyzję o wypożyczeniu skrzydłowego odparł: - Sam Damian chciał pójść do drużyny, w której będzie miał więcej realnych szans na grę. Taka była jego ocena, a ja nie chciałem stawać mu na przeszkodzie, bo nic dobrego by z tego nie wyszło. Nie miałem nic przeciwko niemu. Szukał dla siebie lepszego rozwiązania. Dla nas korzyść jest tylko finansowa, natomiast straciliśmy piłkarza, który zawsze był jakąś opcją i dobrym zastępstwem. Damian swoją postawą i tym, jak pracował, jak się zachowywał, zasłużył na to, aby iść mu na rękę – tłumaczył „Vuko”.

Utknął w rezerwach

Bardziej tajemniczo i zagmatwanie wygląda sytuacja z Arkadiuszem Pyrką. Utalentowany boczny obrońca był jesienią 2024 roku podstawowym piłkarzem Piasta. Od dłuższego czasu otrzymywał oferty z mocniejszych klubów, ale nie decydował się na odejście. Zimą pozostało mu pół roku kontraktu. Władze klubu miały mu przedstawić ofertę przedłużenia umowy, tak by w razie ewentualnego transferu coś można byłoby zarobić. Piłkarz i jego agent najwyraźniej nie zgodzili się na parafowanie nowej umowy. Minęły całe zimowe przygotowania, a sytuacja młodzieżowego reprezentanta Polski się nie zmieniła. I tutaj pojawia się słowo przeciwko słowu. Z klubu docierają informacje, że piłkarz miał znaleźć sobie nowy klub, ale... takiego nie ma.

Pyrka w Górniku?!

Z drugiej strony, pojawiają się plotki, że piłkarza na pół roku wypożyczyć chcieli m.in. Górnik i Widzew, ale gliwiczanie - według dziennikarza Tomasza Włodarczyka z portalu „Meczyki” - zażyczyli sobie aż miliona złotych. Pyrkę - oczywiście na dłuższy czas - chcieliby mieć u siebie Raków i Legia ale żaden z tych klubów nie chce płacić za piłkarza, który w lipcu będzie wolnym graczem. Pat więc trwa. Traci tylko piłkarz, który nie trenuje i nie gra z pierwszą drużyną, może też zapomnieć o powołaniu do młodzieżówki na czerwcowe MME na Słowacji. Traci rzecz jasna również Piast, który nic nie zarobił na utalentowanym graczu, a jeszcze płaci mu pensję. Z tego jednak, co dowiedzieliśmy się w poniedziałek w klubie, Piast nadal jest w kontakcie z klubami zainteresowanymi transferem definitywnym zawodnika jeszcze w tym oknie transferowym. Jak informują przy Okrzei to "decyzja od dawna jest po stronie piłkarza i jego menedżera".    

(KRIS)

Więcej o sprawie Arkadiusza Pyrki w wydaniu środowym.