To on ma ratować Widzew
Jacek Magiera pędzi do Łodzi na sygnale, bo to on ma ratować Widzew przed dalszym obsuwaniem się w przepaść. Przyda się mu się też wyposażenie strażackie, by gasić pożar, który szefowie Widzewa i trener drużyny sami wywołali. Daniel Myśliwiec nie ma jednak zamiaru podać się do dymisji, a skoro Magiera ma poprowadzić drużynę już w następnym meczu z Radomiakiem, to zanosi się na to, że dotychczasowy szkoleniowiec wysłany zostanie na przymusowy urlop.
Obecnie Widzew ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.
(WF)