To idzie młodość

Niespełna 18-letni bramkarz okazał się najlepszym wyjściem awaryjnym Tyszan.

Kacper Myszkowski w drugoligowym debiucie zachował czyste konto. Fot. GKS Tychy

GKS TYCHY

Gdy 10 lutego ubiegłego roku Kacper Myszkowski został zawodnikiem GKS-u Tychy, podpisując umowę do 30 czerwca 2026 roku, mało kto zwrócił uwagę na to transferowe doniesienie. Można nawet stwierdzić, że przejście bramkarza urodzonego 7 listopada 2008 roku z juniorów Polonii Warszawa via Orły Zielonka do szatni Trójkolorowych zostało potraktowane z lekkim zdziwieniem. Wszak między słupkami królował wówczas Marcel Łubik, a numerem drugim w kolejce do bramki był Kacper Kołotyło, rywalizujący o pozycję rezerwowego z Mateuszem Górskim. Nowy golkiper zakotwiczył więc w Centralnej Lidze Juniorów U-17 w zespole Sebastiana Idczaka.

– Już wtedy był jednak zawodnikiem kadry pierwszej drużyny i częściej trenował z prowadzącym jej bramkarzy Bartoszem Kowalczykiem – wyjaśnia Sebastian Idczak. – Do nas „schodził” na niektóre zajęcia, żeby zgrać się z zespołem i wystąpił w 13 juniorskich spotkaniach. Także w następnym sezonie grał w naszym zespole w Centralnej Lidze Juniorów U-19 i skorzystałem z jego usług w kilkunastu spotkaniach.

Tylko jeden raz na ławce

Mimo transferowego niewypału ze sprowadzeniem Leona-Oumara Wechsla wychowanek AP 11 Legionowo rok temu nie „powąchał” seniorskiej murawy w I lidze, bo tylko raz – w rundzie jesiennej – zasiadł na ławce rezerwowych podczas meczu z Polonią Bytom. Natomiast wiosną, wobec roszad dokonanych przez Łukasza Piszczka, jako niepotrzebny został wypożyczony do Przemszy Siewierz. W tym zespole wreszcie mógł wykonać następny seniorski krok i do 12 występów z jesieni 2024 roku, kiedy to 24 sierpnia – jeszcze jako 15-latek – zadebiutował w warszawskiej klasie okręgowej w barwach Orłów Zielonka i zagrał w niej 12-krotnie, dodał cztery mecze w IV lidze śląskiej. Odchodził z drużyny ze średnią czterech straconych goli na mecz i pożegnalną porażką 1:7 z Unią Turza Śląska.

Nic nie zapowiadało przełomu

W obecnym sezonie też nic nie zapowiadało przełomu, choć dwukrotnie znalazł się w meczowej kadrze drugoligowców i był rezerwowym w pucharowych meczach z Zagłębiem Sosnowiec i ŁKS-em Łódź. Nikt nie mógł jednak przewidzieć, że trzy dni po zwycięstwie nad Łodzianami Rene Poms będzie musiał szukać wyjścia awaryjnego spowodowanego kontuzją Jakuba Mądrzyka.

Zderzenie z meczu z ŁKS-em okazało się na tyle poważne, że o występie mającego za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Polski, ogranego bramkarza Tyszan nie mogło być mowy. Ba, uraz kolana wygląda na poważny i być może do końca rundy wychowanek Rakowa Częstochowa nie wróci do gry.

Przedwczesny piłkarski egzamin dojrzałości

Mając do wyboru Pirmina Strassera, czyli zbliżającego się do 36. urodzin trenera bramkarzy zgłoszonego przez GKS Tychy do rozgrywek II ligi, a w minionym sezonie broniącego w III lidze austriackiej, oraz dwóch juniorów, Tymoteusza Proczka i Kacpra Myszkowskiego, sztab szkoleniowy Trójkolorowych postawił na... doświadczenie, czyli bramkarza o siedem miesięcy starszego.

Przedwczesny piłkarski egzamin dojrzałości został zdany na „zero”. Myszkowski obronił obydwa celne strzały rywali ze Świdnika. Był też czujny przy czterech niecelnych uderzaniach, a koledzy z obrony, blokując przeciwników i rozbijając ich ataki, pomogli zachować czyste konto. I to wystarczyło, żeby jeden, jedyny celny strzał Tyszan, a konkretnie 19-letniego Józefa Chorosińskiego, dał GKS-owi Tychy zwycięstwo i drugie miejsce w tabeli. A więc brawa dla młodzieży!

Jerzy Dusik

  


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się