To była sztuka
Jakub Bielecki nie widzi powodów, przez które Martin Turk miałby stracić miejsce w wyjściowej jedenastce.
W Pucharze Polski golkiper Ruchu wyczyniał cuda. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
RUCH CHORZÓW
W styczniu po pół roku przerwy do
- Czuję szczęście. Mecz ten traktowałem jako nagrodę za cały ostatni etap mojej kariery. To była wisienka na torcie i smakuje bardzo fajnie – mówił po spotkaniu golkiper urodzony w Bytomiu. Jak sam stwierdził, był to dla niego wyjątkowy mecz. – Większego stresu nie było, choć śmieję się, że był to drugi debiut. Był to mój pierwszy mecz na Stadionie Śląskim, odkąd tutaj urzędujemy – dodał.
Zrobiłem swoje
Bielecki po ostatnim gwizdku pozostawał skromny. Podkreślał zasługi całego zespołu, a swój wyczyn opisywał, w sposób dość stonowany. – Po prostu zrobiłem swoją robotę. Bramkarz jest od bronienia. Zagraliśmy na zero z tyłu i jedziemy dalej – przekazał.
Trzeba jednak podkreślić, że gdyby nie jego fenomenalna dyspozycja, Ruch miałby spore problemy z awansem do kolejnej fazy pucharu. Sam bramkarz powiedział, że niezwykle ważna była obrona drugiej „jedenastki”, ponieważ w tym momencie kielczanie byli stroną dominującą i gdyby strzelili bramkę, mecz wcale nie musiał potoczyć się po myśli podopiecznych trenera Szulczka.
Dodatkowa presja
Jak do tego doszło, że Bielecki był w stanie „wyciągnąć” oba uderzenia z „wapna”? Zawodnik podkreśla, że nie ma specjalnej recepty. – Nie trenuję specjalnie obronękarnych, choć to ma swoje minusy. Czuje się dodatkową presję. Gdy jest rzut karny, to wielu ludzi, szczególnie kibiców Ruchu, liczy na to, że faktycznie obronię. A jest to trudne, szczególnie przy obecnych restrykcjach dla bramkarzy, którzy nie mogą wychodzić przed linię, a nawet nie mogą dotknąć poprzeczki. Robione jest wszystko, żeby było jak najwięcej bramek w meczach. Obronienie karnego w dzisiejszych czasach jest poniekąd sztuką. Trzeba się zmieścić w ramach przepisów – podkreślił Bielecki, prezentując dość ciekawą perspektywę na temat „jedenastek”. Tymi słowami tylko zmusił (słusznie) do docenienia swojego wyczynu.
Wybronił wiele
Czy obronione karne polepszą jego sytuację w zespole? Czy zasłużył na to, żeby wskoczyć między słupki także w meczach ligowych? W końcu Martin Turk tydzień temu pięciokrotnie wyciągał piłkę z siatki, a Bielecki zaliczył fenomenalny występ. Kogo więc zobaczymy na boisku w dzisiejszym meczu z Bruk-Betem? – Czemu miałbym zagrać z Termalicą jako „jedynka”? – pytał Bielecki. – Martin zagrał bardzo dobry mecz. Nie można patrzeć na spotkanie z Wisłą tylko przez pryzmat straconych pięciu goli. Wybronił wiele strzałów. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby go nie było w tym starciu! Co by było, gdybyśmy stracili jeszcze więcej bramek? Może byśmy nie wygrali z Koroną? Ja robię swoje. Naciskam na Martina. To, że tak dobrze wygląda, jest też zasługą rezerwowych bramkarzy. To nasz wspólny sukces – powiedział 25-latek, jasno stwierdzając, że jego konkurent nie powinien stracić miejsca w wyjściowej jedenastce.
Kacper Janoszka