Teraz już z górki
W „półderbach” Śląska gliwiczanki pewnie pokonały chorzowsko-kaliską trupę. Tym samym przełamały impas meczów bez kompletu punktów.
Skuteczność Dominiki Andronik i koleżanek stała w sobotę na wysokim poziomie. Fot. Facebook/SPR Sośnica Gliwice
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Niebieskie koszulki, eRka na ich przodzie, garstka wiernych kibiców na trybunach - tyle zostało ze świetnie rokującej rewelacji 7. drużyny poprzedniego sezonu z Chorzowa. Superligowego klubu, który został pozbawiony hali, swego domu przez włodarzy miasta, a potem przygarniętego przez Kalisz. Kolejne porażki Niebieskich są po części efektem tych nieprawdopodobnych zawirowań organizacyjnych.
Jest ciężko
- Nasza sytuacja jest ciężka - nie ukrywała kapitan gości, Natalia Doktorczyk. - Spodziewałam się innego wyniku. Najgorsze jest to, że powielamy te same błędy, nie obserwujemy siebie. Nie potrafimy się dostosować do sytuacji, co jest natychmiast potrzebne do poprawy w grze. Mam nadzieję, że na tych błędach czegoś się nauczymy. Na szczęście to dopiero początek sezonu, jeszcze mnóstwo grania przed nami. Z Sośnicą i innymi zespołami będącymi w naszym zasięgu, spotkamy się jeszcze trzy razy. Jest jeszcze wiele punktów do zdobycia.
Sośnica identyczne problemy miała w ubiegłym sezonie. Teraz te kłopoty ma już za sobą, co było widać w jej grze od początku sezonu, a co zaczęło się przekładać na wyniki. Gliwiczanki w „półderbach” Śląska pewnie pokonały chorzowsko-kaliską trupę i tym samym przełamały impas meczów bez kompletu punktów. - Śmiałyśmy się z dziewczynami, że rywalki będą grały podwójne derby. Tym bardziej cieszymy się, że to my byłyśmy górą - uśmiechała się MVP meczu Kinga Struzik i przeszła do oceny. - Najbardziej cieszy pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. W końcu zagrałyśmy jak drużyna. Dobrze w obronie, jak widać po wyniku. Trochę pobiegałyśmy też w ataku, trochę narzucałyśmy bramek, co naprawdę cieszy. Dziewczyny ze mną grały, więc i mnie się dobrze grało, więc tylko się cieszyć. Mam nadzieję, że teraz z górki.
Decydujące 20 minut
W sobotę tylko początek był wyrównany, ale naładowane energią miejscowe szybko rzuciły 5 bramek z rzędu, a później jeszcze bardziej podkręciły wynik (11:4), więc w trakcie przerwy na trybunach nie było już chyba nikogo, kto nie przewidywałby triumfu Sośnicy. Pierwsze 20 minut na pewno odcisnęło piętno na całym spotkaniu. - Bardzo chcieliśmy namieszać w głowach przeciwniczek, żeby nie uwierzyły zwycięstwo, a później dograć mecz w dobrych nastojach - zdradzał plan trener Michał Kubisztal. - Świetna była pierwsza połowa, zwłaszcza 20 minut, kiedy potrafiliśmy narzucić tempo, graliśmy to, co chcemy grać. Trochę szkoda, że w drugiej połowie odpuściliśmy bieganie, bo mogliśmy spokojnie „pociągnąć” mecz dalej i wygrać wygrać. Ale celem nadrzędnym było zwycięstwo i udało się je dowieźć, a to spowolnienie tempa było konsekwencją tego, że w głowach moich dziewcząt zrodziła się myśl, by czegoś nie zepsuć.
Czerwona Petrol
Dodajmy, że do przerwy skuteczność gliwiczanek była o niebo lepsza od rywalek pudłujących nawet z 7 metrów (trzykrotnie), nawet na 70-procentowym poziomie. W drugiej połowie podopieczne czeskiego szkoleniowca Ivo Vavry, którym ambicji nie można było odmówić, próbowały nawiązać walkę, odwrócić losy spotkania, ale stratę udało się zniwelować tylko o czterech bramek (21:25). Na więcej nie pozwoliły czujne rywalki, mające ogromne wsparcie obu bramkarek. W końcówce z gradacji kar na trybuny odesłana została Andżelika Petroll i Gliwice mogły się cieszyć. Wygrały bardzo ważne i prestiżowe spotkanie, w nagrodę przynajmniej do niedzieli opuściły zagrożoną strefę.
Bez ławki się nie da
- Nie zgadzam się, że to był mecz za 6 punktów, bo takich w tym sezonie rozegraliśmy już pięć - mówił niepocieszony trenera Vavra. - To był mecz do wygrania, zgubiła nas skuteczność. Jeżeli w ataku będziemy popełniali podstawowe błędy, jeżeli zawodniczki nie będą wyciągały indywidualnych wniosków, to nie będziemy wygrywać. Nasze przegrane nie są wynikiem braku skupienia, koncentracji... To jest realność.
A może też brak jakości? - dopytaliśmy. - Nie mam rotacji na ławce, więc odpowiedzialność za wynik spada na te dziewczyny, które mam i w takiej sytuacji rozpada nam się koncepcja gry - wyjaśniał Czech. - Nie można zakrywać oczu, bo taka jest prawda. Brakuje nam indywidualnego przygotowania. A czy jesteśmy zespołem do spadku, bo pewnie o to pan pyta, to chyba za wcześnie na takie pytanie, choć wszyscy widzimy jak gramy. Spójrzmy na ławkę, jak dziewczyny na niej smutno siedzą... Dopóki nie zaczniemy wyciągać wniosków, nie spojrzymy w lusterka, nie będziemy wobec siebie szczerzy i uczciwi, tonie mamy szans.
Zbigniew Cieńciała
◼ SPR Sośnica Gliwice - Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz 34:29 (18:12)SOŚNICA: Glosar, Wawrzynkowska - Guziewicz 2, Tukaj 1, Andronik 8/1, Leśniak, Polaskova 1, Dmytrenko 2, Kaczmarek 2, Mokrzka 9, Szczotka, Skubacz, Strózik 7, Osowska, Kozimur 2 Pilikauskaite. Kary: 8 min. Trener Michał KUBISZTAL.
RUCH: Gryczewska, Fornalczyk - Petroll (CZK, 52 min - gradacja kar), Jasinowska 2, Gęga 9/4, Bury 2, Iwanowicz, Doktorczyk, Szarkova 2, Bondarenko 2, Trawczyńska 7, Stokowiec 3, Diablo 2/1, Jeziorska. Kary: 8 min. Trener Ivo VAVRA.
◼ Enea MKS Gniezno - KPR Gminy Kobierzyce 28:20 (11:10)
GNIEZNO: Hypka - Szczepanik 2, Łęgowska 6/1, Hartman 2/1, Głębocka 2, Cygan 5 (CZK, 39 min - gradacja kar), Lipok, Fegic 2, Nurska 5, Pereira 1, Kuriata 1, Wabińska, Bartkowiak 2. Kary: 10 min. Trener Peter KOSTKA.
KOBIERZYCE: Sałtaniuk, Chojnacka - Wiśniewska 3, Buklarewicz 3/1, Drażyk 3/1, Ważna 3, Arciszevskaja 2, Kostuch 1, Mączka, Zimnicka 2, Kucharska, Kozioł 1, Gakidova 2, Szukal, Stapurewicz, Szajek-Ostrówka. Kary: 8 min. Trener Marcin PALICA.
◼ HC Galiczanka Lwów - PR Koszalin 24:31 (12:12)
GALICZANKA: Poliak, Hrabczak - Hawrysz 9/5, Diaczenko, Dmytryszyn 3, Kołodiuk 1, Tkacz 2, Lakatosz, Markiewicz 2, Prokopiak 3, Kozak 4, Chapowska, Petriw. Kary: 10 min. Trener Witalij ANDRONOW.
KOSZALIN: Gomaa, Klarkowska - Furmanets 4/1, Nowicka (CZK, 38 min - gradacja kar), Bayrak, Rycharska 8, Arsenievska 3, Aydin 1, Żmijewska 3, Lasek, Kovarzova 8/1, Jura 2, Koper, Naumczyk 2. Kary: 18 min. Trener Dmytro HREBENIUK.
Awansem
◼ KGHM MKS Zagłębie Lubin - PGE MKS El-Volt Lublin 33:29 (16:13)
◼ MKS Piotrcovia - Energa Start Elbląg 32:28 (17:14)
|
1. Zagłębie |
6 |
18 |
216:153 |
|
2. Lublin |
6 |
12 |
192:160 |
|
3. Piotrcovia |
5 |
12 |
155:130 |
|
4. Kobierzyce |
4 |
9 |
117:109 |
|
5. Gniezno |
6 |
9 |
168:172 |
|
6. Start |
6 |
8 |
181:190 |
|
7. Galiczanka |
6 |
6 |
150:173 |
|
8. Koszalin |
6 |
6 |
159:194 |
|
9. Sośnica |
6 |
4 |
175:204 |
|
10. Ruch |
5 |
0 |
136:164 |
7. seria - 22-26 października: Zagłębie - Kobierzyce, Lublin - Galiczanka, Ruch - Piotrcovia, Koszalin - Sośnica, Start - Gniezno.
(mar)
