Ten mundial to katastrofa!
Rozmowa z Markusem Babbelem, mistrzem Europy z 1996 roku, 51-krotnym reprezentantem Niemiec, szkoleniowcem, obecnie komentatorem piłkarskim
Markus Babbel to kawał historii nie tylko niemieckiej piłki. Jerzy Engel ma taką samą pozycję w naszym futbolu. Fot. Sebastian Sienkiewicz/Pess Focus
Był pan trenerem niemieckiej reprezentacji w Meczu Legend z Polakami na Stadionie Śląskim. Jak oceni pan to spotkanie?
- Był to bardzo dobry mecz, zarówno dla tych kilkunastu tysięcy kibiców na trybunach, jak i dla tych, którzy oglądali go w telewizji. Pierwsze 20-25 minut pod nasze dyktando. Potem inicjatywę przejęła Polska, a po przerwie już oglądaliśmy otwarte spotkanie, w którym szala mogła się przechylić w jedną lub drugą stronę. Myślę, że gdyby mecz potrwał o pięć, dziesięć minut dłużej, to my zeszlibyśmy z boiska jako zwycięzcy.
Reprezentant Polski i jeden ze współorganizatorów imprezy Tomasz Kłos mówił, że w takim pokazowym spotkaniu też jest adrenalina i chce się wygrać. Też pan tak ocenia te mecze?
- To oczywista sprawa. Mówimy o zawodnikach, którzy w trakcie swojej kariery prezentowali najwyższy poziom. Grasz i chcesz wygrać, to naturalna sprawa, to masz zwyczajnie we krwi. Końcówka tego meczu była naprawdę interesująca, bo było wiele ciekawych akcji i nikt się nie oszczędzał. Na koniec fair play, wzajemne podziękowania, no i najważniejsza rzecz, że wszyscy zeszli z boiska zdrowi, bez kontuzji.
Takie spotkania dla was, dla były reprezentantów są ważne? Widzi pan potrzebę rozgrywania tego typu pokazowych meczów?
- Mają sprawiać radość i tak jest w tym wypadku. To trochę tak, jak ze szkolnym spotkaniem po latach. To okazja do zobaczenia się, porozmawiania z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. W tym meczu w Chorzowie, mieliśmy na boisku piłkarzy z lat 80., 90., z XXI wieku. To była świetna sprawa mieć w drużynie takich graczy, z tak różnych czasów, a do tego jeszcze obserwować, jak dobrze sobie radzę. To rzeczywiście była przyjemność móc uczestniczyć w takim wydarzeniu.
Być może gdyby na boisku był Markus Babbel, to Niemcy pokonaliby Polskę?
- Nie, nie, to już nie z moim udziałem( śmiech). Owszem, mogę być trenerem takiej reprezentacji, ale sam na boisko już nie wybiegam. Gdy gram, potem przez trzy-cztery dni nie potrafię się normalnie poruszać! Z tego powodu stoję przy ławce rezerwowych, ale sam już nie biegam, nie gram.
Jeszcze kilka lat temu był pan zawodowym trenerem, prowadząc klubowy zespół z Sydney w Australii. Co teraz u pana słychać?
- Udzielam się głównie w telewizyjnych stacjach jako ekspert. To ciekawe zajęcie, bo mogę oglądać i opowiadać o tym, co widzę, komentując najlepsze mecze na świecie, a przy tym… nie mam żadnej presji (uśmiech). Komentuję i oceniam m.in. mecze niemieckiej reprezentacji.
Właśnie: jak oceni pan obecny „Die Mannschaft”?
- W naszej grupie mamy piłkarzy o najlepszej jakości, ale to trzeba udowadniać w kolejnych meczach na boisku. Nie wystarczy przekonanie o tym, że jesteś lepszy niż przeciwnik. Czy jestem optymistą, jeżeli chodzi o naszą reprezentację? Tak. Na teraz najważniejsze to skupić się na wygraniu eliminacji do amerykańskiego mundialu. Trzeba grać dobrze w każdym meczu, robić progres i unikać błędów, które się już popełniło. Nie można spoczywać na laurach. Jeśli tak będzie, to pojedziemy do USA. Trzeba być jednością, grać dobrze zespołowo, bo jeżeli tak nie jest, to są problemy. To pokazał nasz niedawno przegrany mecz ze Słowacją.
Jaki mundial czeka nas w 2026 roku?
- Jeśli chodzi o nas - najpierw musimy się tam zakwalifikować. A potem? Nastawienie w Niemczech zawsze jest jasne: jedziemy po to, żeby wygrać turniej, żeby zajść jak najwyżej. Obecnie jest może kilka drużyn, które prezentują się lepiej niż my, ale jeżeli my gramy dobrze zespołowo, to możemy sobie poradzić z każdym przeciwnikiem.
Jak podoba się panu powiększenie mundialu z 32 do 48 reprezentacji? To był dobry pomysł?
- O wszystkim decydują pieniądze i tak jest w tym wypadku. Co do mnie, to nie byłem i nie jestem fanem powiększania mistrzostw. W mundialu powinny grać naprawdę najlepsze reprezentacje. To mistrzostwa świata! Jeśli sprawiamy, że każdy może w nich zagrać, to nie oczekujmy, że zobaczymy najwyższy poziom. Inny aspekt: dla zawodowych graczy tak długi turniej jak przyszłoroczne MŚ [potrwają od 11 czerwca do 19 lipca – przyp. red.] to też problem, bo latem będą mieli naprawdę mało czasu na odpoczynek przed kolejnym sezonem. To katastrofa!
Grał pan w swojej bogatej karierze z polskimi zawodnikami, przykładowo z Jerzym Dudkiem w Liverpoolu. Jak go pan wspomina?
- Kapitalny gość i świetny bramkarz! Na boisku nieraz pomagał, to przecież dzięki niemu Liverpool wygrał Champions League. Do tego miły, sympatyczny facet. Naprawdę cieszę się, że przy okazji Meczu Legend Polska – Niemcy ponownie mogłem się z nim spotkać. Ale nie tylko Jurka Dudka dobrze wspominam, bo grałem też przeciwko innym polskim zawodnikom, jak choćby Adamowi Matyskowi, którego cenię równie wysoko.
Nie mogę na koniec nie zapytać o jeszcze jednego polskiego zawodnika, z którym pan grał, a było to w pierwszej połowie lat 90. Chodzi oczywiście o Jana Furtoka, graliście razem w Hamburger SV. Jak go pan wspomina?
- To był świetny zawodnik, do tego zawsze uśmiechnięty, miły... Ja wtedy wchodziłem do drużyny, miałem 20 lat. On już był doświadczonym graczem, jednym z liderów. Zawsze zabawny, uśmiechnięty, ale przede wszystkim był świetnym napastnikiem. Wiedział, gdzie stała bramka, wiedział, jak znaleźć drogę do siatki. Mam bardzo miłe wspomnienia związane z jego osobą. Nie mogłem uwierzyć, kiedy usłyszałem, że zmarł w zeszłym roku... To straszna i smutna historia.
Rozmawiał Michał Zichlarz
MARKUS BABBEL
Data urodzenia : 8 września 1972 rokuMiejsce urodzenia : Monachium
Pozycja na boisku : obrońca
Reprezentacja Niemiec : 51 meczów/1 gol
Kariera piłkarska : TSV Gilching-Argelsried, Bayern Monachium, Hamburger SV, Bayern, Liverpool FC, Blackburn Rovers, VfB Stuttgart
Kariera szkoleniowa : VfB Stuttgart, Hertha, Hoffenheim, FC Luzern, Western Sydney Wanderers
Sukcesy w roli piłkarza : mistrzostwo Europy 1996, z Bayernem:4-krotne mistrzostwo Niemiec, dwa Puchary Niemiec, wygrana w Pucharze UEFA (1996); z Liverpoolem: Puchar UEFA i Superpuchar Europy (2001), mistrzostwo Anglii i Puchar Ligi; z VfB Stuttgart: mistrzostwo Niemiec w 2007 roku.
Sukcesy w roli szkoleniowca : awans do Bundesligi z Herthą w sezonie 2011/12.
W Meczu Legend na Śląskim znanych nazwisk nie brakowało. Od lewej: Patrick Owomoyela, Thomas Helmer i Marcin Wasilewski. Fot. PAP/Art Service
