Tata musi być dumny

Ojciec oglądał, wujek komentował, a młody Jakub Żewłakow ratował Legię w doliczonym czasie!

Karol Czubak tylko chwycił się za głowę, gdy „Żewłak-junior” (pierwszy legionista z prawej) trafiał do lubelskiej siatki. Fot. Ireneusz Wnuk/Press Focus

Nie dało się patrzeć na mecz Motoru z Legią inaczej niż przez pryzmat wtorkowego spotkania w Pucharu Polski, wygranego przez Lublinian 3:0. Długo wydawało się, że z rewanżu wyjdą nici, bo choć Rafał Augustyniak dał stołecznym prowadzenie z karnego, to dublet Karola Czubaka ustrzelony w trzy minuty wyprowadził gospodarzy na 2:1. Ba, powinno być 3:1 – gdy Zoran Arsenić stracił piłkę przed własną „szesnastką”, Makan Aiko przegrał z bramkarzem najprostsze „sam na sam”, jakie mógł sobie wymarzyć.

Warszawiacy w tym sezonie grają jednak do końca – i to im trzeba oddać. W Lublinie ów koniec był jednak bardzo rozciągnięty, bo z racji pirotechniki i różnych innych przerw sędzia przedłużył mecz o kilkanaście minut. To był właśnie okres, w którym na pierwszy plan wysunął się 19-letni jeszcze Jakub Żewłakow, którego rodziny w piłkarskim świecie nie trzeba specjalnie przedstawiać. Jego tata Michał, wybitny niegdyś reprezentant (przez jego grę w Atenach Kuba przyszedł na świat właśnie w greckiej kolebce), niedawno dyrektor Legii, pewnie oglądał wnikliwie występ syna, który wszedł na boisko w 70 minucie. A jego wujek, bliźniak taty Marcin, komentował mecz w Canal+, zachowując przy tym – pochwalmy – pełen profesjonalizm.

„Żewłak-junior” skompletował bowiem dublet! W dwóch sytuacjach najlepiej odnalazł się w tłoku lubelskiego pola karnego, po drugim trafieniu nie wytrzymując ciśnienia i zdejmując koszulkę w akcie celebracji. Pierwszego gola – choć bez asysty – wypracował mu Augustyniak, o czym wspominamy nie by pochwalić warszawskiego obrońcę... ale by zganić, bo jednocześnie przy obu golach Czubaka to właśnie on był najbliżej gwiazdy Motoru. Wojskowi wyrwali punkty charakterem, zaś Lublinianie – stracili je na własne życzenie, wskutek czego zaczynają odczuwać nieprzyjemne ciepełko pierwszoligowego zagrożenia.

Piotr Tubacki

_______________________________

Legia gra do końca

Trzy pytania do... Jakuba Żewłakowa, bohatera Wojskowych

1. Jak się pan czuje jako bohater Legii?

Najważniejsze, że pomogłem drużynie. Zdobyliśmy trzy punkty i tylko to się liczy. Trudno powiedzieć, z czego wynikały wcześniejsze problemy z kreowaniem. Przyjdzie czas na analizę, ale... najpierw czas na świętowanie. To nie był łatwy mecz, bo Motor to dobry zespół.

2. Co zadecydowało o trzech punktach dla Legii?

Myślę, że skuteczność. Zdobyliśmy więcej bramek, więc zdobyliśmy trzy punkty.

3. Dlaczego po raz kolejny o korzystnym dla was rezultacie decyduje doliczony czas?

Można nam zarzucić wszystko, jeśli ktoś się na nas uweźmie, ale nie można odebrać nam tego, że wierzymy do końca. To właśnie chce nam zaszczepić trener. Nieważne, czy byśmy przegrywali 0:5; zawsze gramy do końca. Regularnie udowadniamy, że to dobry sposób myślenia.

Not. PTub

GŁOS TRENERÓW

Mariusz MISIURA: – To jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu, aby przyjść na pomeczową konferencję. W myśl zasady „dumny po zwycięstwie, wierny po porażce”, jestem i dumny, i wierny drużynie. Trudno mi zaakceptować wynik, patrząc na przebieg meczu, stracone gole i zmarnowane sytuacje.

Marek PAPSZUN: – W poprzednim spotkaniu daliśmy plamę i chcieliśmy ją zmazać. Legia musi grać tak, jak dzisiaj, bez względu na okoliczności i to, jak się mecz układa. Musi walczyć do końca i póki będę trenerem, będę robił wszystko, aby tak było.


CZY WIESZ, ŻE...

Choć Jakub Żewłakow jest dopiero na początku swojej kariery, dzięki występowi w Lublinie w dwóch aspektach już pokonał swojego tatę! Po pierwsze – co może zaskoczyć – „Żewłak-senior” nigdy nie zdobył bramki w barwach Legii, dla której zagrał w dwóch ostatnich sezonach kariery. Po drugie, ojciec nigdy nie skompletował dubletu, choć rzecz jasna grał na środku obrony, więc nikt tego od niego nie wymagał. No ale przy wigilijnym stole Kuba będzie mógł wbić tacie szpileczkę...


MÓWIĄ LICZBY
MOTOR  LEGIA
48  posiadanie piłki 52
13  strzały  10
6  strzały celne 6
5  rzuty rożne 2
18  faule  14
2  spalone  1
1  żółte kartki 3


OCENA MECZU⭐

◼ Motor Lublin – Legia Warszawa 2:3 (0:1)

0:1 – Augustyniak, 45 min (karny), 1:1 – Czubak, 65 min (głową, asysta Lukoszek), 2:1 – Czubak, 68 min (asysta Ndiaye), 2:2 – Żewłakow, 90+5 min (bez asysty), 2:3 – Żewłakow, 90+11 min (asysta Vinagre)

MOTOR: Tratnik 4 – Lukoszek 6 (90+4. Santos niesklas.), Bereszyński 4 (90+4. Bartos niesklas.), Plavotić 3, Luberecki 3 – Ndiaye 6, Łęgowski 5 (90+4. Simon niesklas.), Meyer 5 (61. Bourhane 4), Rodrigues 5, Ronaldo 5 (71. Aiko niesklas.) – Czubak 7. Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Popa, Akatow, Szymanek, Lopes, Gregorski, Haxha.

LEGIA: Hindrich 6 – Piątkowski 5, Augustyniak 6, Arsenić 3 (80. Reca niesklas.) – Chodyna 4, Urbański 4 (65. Arreiol 4), Kapustka 6, Vinagre 6 – Sevcik 5 (66. Adamski 3), Kuchta 5 (71. Zjawiński niesklas.), Szczepaniak 4 (70. Żewłakow 8). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Deziel Jr, Mikanowicz, Szymański, Kovacik, Wjunnyk.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork) – 7. Sędzia VAR Paweł Pskit (Łódź). Widzów 15200. Czas gry - 108 min (47+61). Żółte kartki: Łęgowski (78. faul) – Kapustka (13. faul), Żewłakow (90+12. zdjęcie koszulki), Adamski (90+14. faul)


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się