Sport

Tata dobry, syn słaby

W Filadelfii pokazał się rodzinny duet, ale błyszczał tylko ojciec.

Brandin Podziemski znów bryluje na parkietach NBA. Fot. PAP/EPA.

NBA

Seria zwycięstw Lakers skończyła się u słabiutkich w tym sezonie Philadelphia 76ers. W dodatku gospodarze grali bez duetu kontuzjowanych liderów, Joela Embiida i Paula George'a. Odpowiedzialność za wynik wziął na siebie Tyrese Maxey, zdobywca nagrody Most Improved Player (dla zawodnika, który zrobił największe postępy w danym sezonie). W ostatnich tygodniach gra fantastycznie przedłużył właśnie serię meczów z co najmniej 25 punktami do jedenastu kolejnych. Przeciw Lakers Maxey zdobył 43 „oczka”, trafił 4 trójki, wykorzystał wszystkie 9 rzutów osobistych. - Jestem stronniczy, ale on powinien trafić do Meczu Gwiazd. Mam nadzieję, że mu się uda, zasługuje na to - tak o Maxeyu mówił Nick Nurse, trener Sixers.

Gospodarze mieli rewelacyjną drugą kwartę, w której zdobyli... 48 pkt. We wtorek na parkiecie pojawili się też tata z synem. LeBron James zasłużył na słowa uznania (31 pkt, 9 asyst, 8 zbiórek), ale Bronny James grał... źle (bez punktów w 16 minut, 0/5 z gry). Gości osłabiła kontuzja Anthony'ego Davisa, który opuścił boisko pod koniec pierwszej kwarty z naciągniętymi mięśniami brzucha.

Tymczasem w San Francisco Golden State musiał mierzyć się z Jazzmanami bez swojego lidera. Stephen Curry siedział na ławce, dał odpocząć zmęczonym i obolałym kolanom. W składzie GSW zabrakło także innych kontuzjowanych - Draymonda Greena i Jonathana Kumingi.

W tej sytuacji pierwszoplanową role odegrał Dennis Schroeder. Niemiec był najlepszym strzelcem Warriors (23 pkt), miał 5 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty. Jednym z bohaterów wieczoru był Brandin Podziemski, o którego włączenie do polskiej kadry stara się od ponad roku PZKosz. We wtorek zanotował 20 pkt, 7 zbiórek i 6 asyst. Po spotkaniu chwalił go trener Steve Kerr. - Był dziś fantastyczny. To jest właśnie to, czego oczekiwaliśmy od początku sezonu. Wygląda naprawdę dobrze, jest silny i zdeterminowany - komentował zaraz po meczu Kerr. Jazz przegrał siedem razy z rzędu z Warriors, od dziewięciu spotkań nie potrafi też wygrać w San Francisco.

Golden State wciąż walczy o play off, na razie z remisowym bilansem (23-23) zajmuje 11. miejsce w Konferencji Zachodniej. Utah to najsłabsza drużyna na Zachodzie, wygrała tylko 10-krotnie w 45 meczach.

Golden State - Utah 114:103, Philadelphia - LA Lakers 118:104, Atlanta - Houston 96:100, Portland - Milwaukee 125:112

(bb)