Sport

Takich dwóch...

FC Porto z Janem Bednarkiem i Jakubem Kiwiorem w składzie po raz kolejny nie straciło gola.

Jan Bednarek dobrze broni i nieźle wyprowadza piłkę. Fot. PAP/EPA

PORTUGALIA

Hit w lidze pomiędzy Porto a Benficą zakończył się bezbramkowo. Duże w tym zasługi mieli bramkarze, Diogo Costa oraz Anatolii Trubin, ale też dwie… poprzeczki. Po jednej z nich kamień z serca spadł Jakubowi Kiwiorowi, który skiksował, a piłka odbita od jego nogi obiła obramowanie bramki. Drugą sytuację, po której uderzenie także trafiło w poprzeczkę, miał 18-letni Rodrigo Mora. Młody pomocnik ma czego żałować, bo mogło to być decydujące trafienie.

Spotkanie nie obfitowało jednak w sytuacje bramkowe, , to ale w dużej mierze zasługa naszego reprezentacyjnego duetu, który w Portugalii nazywany jest „polską ścianą”. W każdym spotkaniu, w którym Jan Bednarek grał z Jakubem Kiwiorem, FC Porto nie straciło gola. Tak było w pięciu meczach, w których Smoki cztery razy wygrały. 0:0 z Benficą sprawiło, że Porto utrzymało prowadzenie w tabeli z 22 punktami i imponującym bilansem bramkowym 19:1.

Jan Bednarek surowo ocenił grę lizbońskich Orłów. – Przyjechali, żeby przetrwać, chcieli tylko bronić i ciągle kraść czas. Przez większość meczu graliśmy dobrze i nie byliśmy zadowoleni. Zasłużyliśmy na więcej, ale to część futbolu i są pozytywy, które możemy z tego wyciągnąć, jak chociażby brak straconej bramki i utrzymanie się na szczycie ligi – podsumował 71-krotny reprezentant Polski.

Co ciekawe, to pierwszy bezbramkowy remis pomiędzy tymi drużynami od… 2017 roku! Prawie 8 lat, patrząc na wszystkie rozgrywki, padała chociaż jedna bramka w „O Classico”, jak nazywane jest w Portugalii starcie pomiędzy FC Porto a Benficą. Teraz czas na październikowe zgrupowanie kadry, a po nich wystartuje Puchar Portugalii. Zespół Polaków zagra na wyjeździe z Celoricense, a Orły z Chaves.

Miłosz Cebo