Tak się robi historię!
Świetna druga połowa sprawiła, że Nafciarze po raz pierwszy we własnej hali pokonali europejską potęgę z Paryża.
Dawid Dawydzik nic sobie nie robił z obecności gwiazd. Fot. PAP/Szymon Łabiński
LIGA MISTRZÓW
Nie ma większego znaczenia, kogo brakuje w zespole rywali. Musimy się skupić na tych, którzy przyjechali do Płocka - przytomnie zauważył przed pierwszym gwizdkiem meczu 5. kolejki w grupie ALigi Mistrzów drugi trener Orlen Wisły, Hartiz Salvado. Hiszpan miał na myśli m.in. Kamila Syprzaka. Jeden z najlepszych obrotowych świata tym razem nie stawił się w hali, w której stawiał pierwsze kroki, gdyż leczy uraz kolana. Brak czołowego strzelca w zespole rywali otwierał mistrzom Polski wrota do drugiego, ale pierwszego u siebie zwycięstwa z PSG. - Kiedyś musi być ten pierwszy raz - uśmiechał się wyluzowany Salvado i jak się później okazało, były to prorocze słowa.
Korzystne rotacje
By jednak „zrobić historię”, trzeba się było nieźle napocić. Premierowa odsłona nie toczyła się bowiem po myśli Nafciarzy. Kiepsko funkcjonowała zwłaszcza defensywa, przez co Torbjorn Bergerud praktycznie nie zderzał się z piłką. Najczęściej, bo aż 7 razy, do płockiej bramki trafił Elohim Prandi, którego wspierał Luc Steins; filigranowy środkowy był za szybki i za sprytny dla płockich olbrzymów. Nic dziwnego, że trener Xavier Sabate już w 13 minucie (4:7) zaprosił swych zawodników na rozmowę. Efekty przyniosły jednak dopiero rotacje w drugiej linii, choć i na nie trzeba było trochę poczekać. Nafciarze znaleźli słabsze strony rywali, a do ich siatki regularnie zaczął trafiać Dawid Dawydzik; po kilku bramkach reprezentacyjnego obrotowego można wręcz było przecierać oczy, bo dawno w tak wybornej dyspozycji nie był. W pogoni za wynikiem dzielnie wspierał go Melvyn Richardson, nic sobie nie robiąc z tego, że naprzeciw miał kolegów z reprezentacji Francji.
Brawa dla „Krajka”
W przerwie w płockiej szatni musiało być głośno i konkretnie, bo na drugą połowę wyszedł jakby zupełnie inny zespół. Obrona została uszczelniona, Mirko Alilović obronił 8 z 29 rzutów, a skuteczność w ataku jeszcze bardziej poprawiona i w 42 minucie rozkręcający się Miha Zarabec doprowadził do pierwszego remisu (22:22). To była zapowiedź gorszych chwil osłabionych kadrowo paryżan. W 44 minucie cudownym piruetem popisał się Mitja Janc i Wisła wyszła na prowadzenie, które sukcesywnie powiększała. W ostatnie 10 minut Nafciarze wchodzili mając 4 bramki przewagi i mieli ją utrzymać. Co prawda goście nie dawali za wygraną, niezmordowany Prandi rzucał z każdej pozycji, ale kontaktu złapać nie zdołali i wygrana Wisły stała się faktem. - Trudno się nie cieszyć z takiego zwycięstwa. Początek go nie zapowiadał, ale od 20 minuty graliśmy całkiem dobrze i to w każdym elemencie - powiedział niezmordowany Przemysław Krajewski, 38-letni skrzydłowy, który rzucił 2 bramki i świetnie spisywał się w obronie, łatając dziury za kolegów.
Marek Hajkowski
◼ Orlen Wisła Płock - Paris Saint-Germain 35:32 (13:16)
PŁOCK: Bergerud, Alilović - Krajewski 2, Richardson 10/4, Zarabec 2, Dawydzik 7, Janc 6, Mihic 1, Kosorotow 1, Szita 1, Szusznja, Samoiła 1, Fazekas 3, Daszek 1, Szyszko, Ilić. Kary: 4 min. Trener Xavier SABATE.
PARYŻ: Lovkvist, Green - Ducap 2, Omar 9/3, Steins 3, Loredon 2, Prnadi 12, Heldal 1, Karabatić 2, Konan, Grebille 1, Abdou, Peleka, Marasz, Gaudin. Kary: 6 min. Trener Stefan MADSEN.
Sędziowali: Lars Jorum, Havard Kleven (Norwegia). Widzów 5464.
Przebieg meczu: 0:1 (1), 1:3 (3), 4:6 (11), 5:10 (16), 7:12 (20), 8:13 (24), 10:15 (26), 13:16 (30), 14:17 (32), 17:19 (36), 19:22 (38), 22:22 (42), 25:23 (46), 29:25 (51), 31:27 (54), 33:31 (58), 35:32 (60).
