Tadej Pogaczar zwycięski
Najlepszy kolarz świata rozpoczął sezon od wygranej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
UAE Tour dla kolarza UAE Team Emirates, znaczy wszystko zostało w rodzinie. Fot. Facebook UAE Team Emirates
KOLARSTWO
Po dwóch latach przerwy nie mogę się doczekać powrotu na trasę UAE Tour. Kluczowe powinny być dwa etapy kończące się na podjazdach oraz czasówka, ale na czterech płaskich odcinkach też musimy być czujni – mówił przed startem Słoweniec.
Okazało się, że wszystko potoczyło się tak, jak zapowiadał. Rozpoczął od sprawdzenia się na finiszu ze sprinterami, potem w krótkiej jeździe indywidualnej na czas był trzeci, następnie na szczycie Jebel Jais wygrał z niewielkiej grupy i został liderem imprezy, a na trzech kolejnych etapach nie tylko nie poniósł strat, ale zyskał kolejne trzy sekundy nad konkurentami, bo... zabrał się w ucieczkę i wygrał lotną premię. Wreszcie wczoraj przypieczętował zwycięstwo, skutecznie atakując niecałe 8 km przed szczytem Jebel Hafeet. Na mecie mógł celebrować sukces, bo zostawił rywali daleko z tyłu. – Tym razem odjechałem dość wcześnie, bo nie chciałem, żeby ktoś mnie zaskoczył. Lepiej było wspinać się we własnym tempie – tłumaczył kolarz UAE Team Emirates, dla którego start w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, czyli kraju, który sponsoruje jego grupę, był jednym z ważniejszych w sezonie. Pogaczar wygrał tam już po raz trzeci, wcześniej zrobił to w 2021 i 2022 roku. Jego kolejny start to klasyk Strade Bianche, czyli szutrowe drogi za dwa tygodnie w Toskanii.
Warto dodać, że dwa pierwsze etapy sprinterskie wygrał Włoch Jonathan Milan (Lidl-Trek), dwa kolejne Belg Tim Merlier (Soudal Quick-Step), zaś Brytyjczyka Joshuę Tarlinga (Ineos Grenadiers), który zwyciężył w czasówce i do ostatniego etapu utrzymywał drugie miejsce, zmogła ostatnia góra, co spowodowało, że zakończył rywalizację dopiero na 21. miejscu. Co ciekawe, pierwsze trzy miejsca w klasyfikacji końcowej były takie same, jak na mecie niedzielnego kończącego wyścig odcinka, co znaczy, że na podium stanęli Pogaczar, Włoch Giulio Ciccone (Lidl-Trek) i Hiszpan Pello Bilbao (Bahrain-Victorious). Filip Maciejuk, jedyny Polak, który wystartował w UAE Tour i skoncentrował się na pomocy kolegom z drużyny Red Bull-Bora-hansgrohe, zajął 82. miejsce.
Jonas Vingegaard też wygrał
Duńczyk, który w ostatnich latach toczył z Pogaczarem epickie pojedynki w Tour de France, także triumfował w pierwszym tegorocznym starcie. Kolarz grupy Visma zwyciężył w pięcioetapowym wyścigu Volta ao Algarve, ale – w przeciwieństwie do Słoweńca – nie zdominował rywalizacji w imprezie, która odbyła się na portugalskich szosach. Mało tego, kiedy w czwartek na szczyt Alto da Foia dotarł dopiero jako szósty i do tego pokonany przez aż trzech zawodników UAE Team Emirates, wydawało się, że zaliczy falstart. Czuł się rozczarowany swoim występem, ale w ostatnim dniu zdołał się zmobilizować i zdecydowanie wygrał czasówkę, która kończyła się podjazdem pod Alto do Malhao. W klasyfikacji generalnej Vingegaard wyprzedził Portugalczyka Joao Almeidę (UAE Team Emirates) i Belga Laurensa De Plusa (Ineos Grenadiers). Teraz Duńczyk będzie się szykował do wyścigu Paryż - Nicea, który rozpocznie się za dwa tygodnie.
Polka na podium w Hiszpanii
Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ) zajęła 3. miejsce w wyścigu Clasica de Almeria. Dla aktualnej mistrzyni Polski to kolejny świetny wynik w tym sezonie, bo rozpoczęła go od czwartej pozycji w australijskim trzyetapowym Tour Down Under. – Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nie sądziłam, że zmiana przygotowań wpłynie aż tak dobrze nie tylko na moje wyniki na rowerze, ale też na moją psychikę poza rowerem. Przede wszystkim jestem o wiele bardziej spokojna. Wiem, że ktoś we mnie wierzy. Czuję, że mam za sobą dobrego człowieka, który zna się na swojej pracy i wie, jak mnie pokierować – wyznała zawodniczka. Kim jest ten człowiek? To jej nowy trener, a kiedyś świetny kolarz Sylwester Szmyd.