Sport

Tabelka zdecydowała

Brak Kamila Stocha w reprezentacji na mistrzostwa świata wciąż wywołuje sporo emocji.

Thomas Thurnbichler nie pomacha „Orłowi z Zębu"... Fot. IMAGO/PressFocus

Pierwszy konkurs w skokach narciarskich podczas mistrzostw świata w Trondheim odbędzie się 28 lutego, ale z udziałem pań; mężczyźni rywalizację o medale rozpoczną 2 marca na skoczni normalnej. Na niej złota z Planicy (2023) będzie bronił Piotr Żyła, który ma szansę na hat trick, bo mistrzem był także cztery lata temu w Oberstdorfie. Na razie jednak nie o polskich szansach na sukcesy trwa dyskusja, a o wielkim nieobecnym w reprezentacji powołanej przez Thomasa Thurnbichlera, czyli Kamilu Stochu. Decyzja szkoleniowca spotkała się z mocnymi komentarzami, wyrażającymi zaskoczenie, oburzenie, a nawet podejrzenie, że zdecydowały czynniki pozasportowe. Nawet niemieckie media określiły brak powołania dla Stocha jako „grom z jasnego nieba”.

Do tej krytyki odniósł się w rozmowie z Interią członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego, Rafał Kot. „Thomas Thurnbichler miał wolną rękę i nikt nie wtrącał się do jego pracy. (...) Reguły były jasne. To jest jego wybór. Wszystko odbywało się według jego kryteriów. My widzieliśmy tabelkę, którą prowadził. Wszyscy zawodnicy łącznie z Kamilem o tym wiedzieli, zaakceptowali to. I Kamil w tej tabelce rzeczywiście się nie mieścił” - wyjaśnił. Przypomniał też, że austriacki trener już wcześniej zapowiadał, że jeżeli dwóch zawodników będzie miało podobne wyniki, to postawi na młodszego.

To jest w zasadzie jedyna reakcja związku, bo jego prezes, Adam Małysz, podobnie jak przy wcześniejszej niespodziewanej rezygnacji Andreasa Stoeckla, głosu dotąd nie zabrał. A szkoda, bo gdyby przedstawiono wszystkie argumenty za i przeciw Stochowi, w tym kryteria obowiązujące w owej tabelce, to takiej burzy by nie było.

Kamil Stoch pytany przez dziennikarzy odpowiada: „Nie będę tego komentował”. Ciekawe jaka będzie jego decyzja w sprawie startów w Pucharze Świata po MŚ w Norwegii. Zresztą i tak nie do niego ona należy, bo Thurnbichler komentując brak powołania dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego stwierdził: „Rozmawiałem z Kamilem po zawodach w Sapporo, zakomunikowałem mu moją decyzję i zaakceptował ją jak mistrz - z klasą i zrozumieniem. Powiedziałem mu, aby kontynuował treningi, bo po mistrzostwach świata nadal istnieje szansa na zakwalifikowanie się do drużyny na ostatnią część sezonu”. Czy będzie czekał na tę szansę po rozczarowaniu, jakie przyszło mu przeżyć?

Ci, którzy wystąpią w Trondheim -Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Jakub Wolny i Piotr Żyła - od poniedziałku do piątku trenują w Wiśle i Szczyrku. Potem będą szykować się do wylotu na MŚ, które rozpoczną się 25 lutego treningami biegaczek i biegaczy. Skoczkowie pierwsze treningi będą mieli 28 lutego.

(awa)

Lider najbogatszy

Austriak Daniel Tschofenig, lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata jest także liderem listy płac - zarobił ponad 342 tys. franków szwajcarskich. Najlepszy z Polaków w tym zestawieniu jest Paweł Wąsek, który zajmuje 16. miejsce (57 150 tys. CHF). FIS za pierwsze miejsce w konkursie indywidualnym płaci 13 tys. franków, a za zwycięstwo w kwalifikacjach - 3 tys. Nagrodę finansową otrzymuje każdy skoczek, który wystąpił w drugiej serii. Za 30. miejsce jest to 400 CHF. Triumf w Turnieju Czterech Skoczni honorowany jest kwotą 100 tys. CHF, a w marcowym Raw Air - 40 tys. CHF.

Lista płac po 28 z 39 zawodów PŚ (kwoty w frankach szwajcarskich i złotych)

1. Daniel Tschofenig (Austria)

342 650 (1 514 500)

2. Jan Hoerl (Austria)

213 650 (944 300)

3. Stefan Kraft (Austria)

137 050 (605 800)

.......................................................

16. Paweł Wąsek

57 150 (252 600)

23. Aleksander Zniszczoł

27 800 (122 900)

32. Dawid Kubacki

14 600 (64 500)

35. Kamil Stoch

13 200 (58 300)

36. Jakub Wolny

13 000 (57 500)

40. Piotr Żyła

9 000 (39 800)

55. Maciej Kot

1850 (8 200)