Szukamy optymalnego składu
Rozmowa z Janem Urbanem, trenerem Górnika Zabrze
Puszcza Niepołomice to wyjątkowo niewygodny rywal „Górników”. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
- Patrząc na statystyki, to pewnie... niedobrze (śmiech). Spodziewam się trudnego spotkania, bo z Puszczą nikomu nie gra się łatwo. Mam pełny szacunek wobec tego, co z tą drużyną robi Tomek Tułacz i jakie wyniki z nią osiąga. Jej gra komuś się może podobać bardziej, a komuś mniej, ale trener Tułacz wykorzystuje taką broń, jaką ma, i używa jej na „maksa”, żeby osiągnąć cel. Już raz mówiono, że Puszcza spadnie, a dalej gra w ekstraklasie i podobnie może być i teraz.
Nie ma już Damiana Rasaka, któremu po meczach z niepołomiczanami wyrywało się kilka mocnych słów…
- Jakbyśmy teraz wygrali z Puszczą, to zaraz będą telefony z informacją, że już „wiadomo, kto miał tę żabę” (śmiech). Szatnia tak reaguje... Nikogo nie lekceważymy, wiemy jaka jest ekstraklasa, a tym bardziej dotyczy to Puszczy, z którą do tej pory w lidze nie wygraliśmy. Zwyciężyliśmy raz, ale w meczu sparingowym.
Jakiego meczu można się spodziewać w Zabrzu?
- Rozgrywaliśmy z niepołomiczanami dobre spotkania. Były bramki i... były mecze, kiedy mieliśmy wygrać, a nie wygraliśmy. Obyśmy wygrali teraz, po dobrej w naszym wykonaniu końcówce zeszłego roku. Dobrze byłoby i dla nas, i dla naszych kibiców.
Jak w takim razie ograć zespół, który - jak mówił Damian Rasak - „stawia siedmiu zawodników przed swoim polem karnym i nie wychodzi do przodu”?
- Taki ma styl i trzeba szukać sposobu. Zawsze łatwiej bronić sięniż atakować. Nie spodziewam się, że Puszcza zagra inaczej. Nie spodziewajcie się też, że my zagramy inaczej – chcemy grać kombinacyjnie, stwarzać sytuacje, żeby to ładnie wyglądało, oczywiście chcemy wygrać. Może być tak, że po meczu będziemy mówić, że wygraliśmy, bo byliśmy skuteczni, albo powiemy, że nie wygraliśmy, bo skuteczności zabrakło. Przed meczem możemy gdybać, ale na pewno nikt nie będzie zmieniał swojego stylu.
Odpali pan jakąś bombę i przykładowo da szansę 17-letniemu Dominikowi Sarapacie? W listopadzie 2021 sensacyjnie postawił pan na ledwie 15-letniego wtedy Dariusza Stalmacha.
- Dominik jest blisko składu. Podoba mi się jego gra, jest dobrze wyszkolony technicznie, ma dobry przegląd, szuka dobrych rozwiązań, podejmuje właściwe decyzje. Jasne, musi się przyzwyczaić do objętości treningów z pierwszą drużyną, ale ten chłopak ma papiery na granie.
Kadrowych kłopotów Górnikowi nie brakuje. Nie ma Rasaka, Wojtuszka, Sanchesa. Bakisa... Za kartki pauzuje Janicki, a Lukoszek nie grał w meczach kontrolnych z powodu kontuzji.
- Gdybym miał tak myśleć, to chodziłbym ze zwieszoną głową. Tym, których nie ma, życzymy powodzenia, a sami szukamy optymalnego składu. Nie ma Rafała Janickiego, ale są Szala, Szcześniak, Josema; to zawodnicy, którzy w wielu spotkaniach grali na dobrym i bardzo dobrym poziomie. Na środek pola przyszedł doświadczony Sondre Liseth. Mam nadzieję, że sobie poradzi, ale na pewno jest to dla nas jakaś niewiadoma. To jednak doświadczony zawodnik, który grał już na pewnym poziomie i mam nadzieję, że nie odczujemy mocno straty Damiana Rasaka.
Szóste miejsce po pierwszej części rozgrywek, takie samo jak na koniec poprzedniego sezonu. Górnika stać na poprawienie tej lokaty?
- Długo będziemy pamiętali końcówkę poprzedniego sezonu, kiedy mieliśmy okazję na eksponowane miejsce, ale się nie udało. W końcówce można było wywalczyć zdecydowanie więcej. Można analizować, domniemywać, ale czegoś nam jednak zabrakło; może doświadczenia, większej odpowiedzialności. Teraz istnieje dla mnie jedna rzecz – żeby drużyna grała na takim poziomie, na jakim chcę, na którym uważam że ją stać. Jesteśmy zespołem, który nie strzela nie wiadomo ile bramek, ale jak już zdobywamy gole, to punktujemy. Jesteśmy też w czołówce zespołów ekstraklasy, które tracą najmniej bramek. To też bardzo ważne.
Rozmawiał Michał Zichlarz