Szóstka z plusem
Trener Jarosław Skrobacz uważnie patrzy na nowych piłkarzy Odry.
Trener Jarosław Skrobacz nie może się już chyba doczekać rundy wiosennej. My też. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
ODRA OPOLE
Za zespołem z Opola już połowa zimowych przygotowań. Trener Jarosław Skrobacz na pierwsze trzy tygodnie zaplanował największe obciążenia. Ich szczyt przypadł na tygodniowe zgrupowanie w Wałbrzychu, po którym niebiesko-czerwoni rozegrali w minioną sobotę trzeci mecz kontrolny. Po zwycięstwie 2:1 z Rekordem Bielsko-Biała i bezbramkowym remisie z Górnikiem Polkowice, przyszła porażka 1:2 z Zagłębiem Sosnowiec, którą szkoleniowiec opolan przyjął z niezadowoleniem. Kibice zespołu ze stolicy polskiej piosenki wiedzą jednak doskonale, że w sparingach nie wyniki są najważniejsze. Przede wszystkim patrzyli na grę nowych zawodników, bo cała szóstka: Adam Chrzanowski, Mateusz Czyżycki, Szymon Kobusiński, Marcel Mansfeld, Jakub Pochcioł i Damian Tront mieli okazję zaprezentować swoje umiejętności. Także sztab szkoleniowy bocznie przyglądał się każdemu z nich.
- Bardzo mocno zwracałem uwagę na to jacy to są ludzie - mówi trener Odry. - Nie tylko na ich umiejętności piłkarskie, choć oczywiście, to kryterium było na pierwszym miejscu. Nie chciałbym zapeszyć, ale aklimatyzacja przebiegła bardzo sprawnie i wszyscy nowi zawodnicy zostali bardzo dobrze przyjęci w drużynie. Łatwiej jest takiemu graczowi, który nie musi niczego udowadniać na boisku, tylko jednym, drugim czy trzecim treningiem już do siebie przekonuje. W takim przypadku nastawienie piłkarzy, którzy tu już byli, też jest inne, bo czują, że to jest ktoś kto może pomóc. Każdy z zawodników, którzy doszli, powinien być wartością dodaną. Każdy z nich wniósł olbrzymią rywalizację i każdy ma ogromne szanse, żeby spędzać bardzo dużo czasu na boisku już w trakcie rundy wiosennej.
Doświadczenie z Serie B
Ostatnim z pozyskanych przez Odrę w zimowym okienku transferowym był Adam Chrzanowski. 25-letni obrońca podpisał kontrakt 17 stycznia i w pierwszym sparingu z Rekordem jeszcze nie zagrał, ale w dwóch kolejnych występował dłużej niż pozostali zawodnicy, którzy z reguły mieli 45 minut na wejście w meczowy rytm.
- Mieliśmy go już od ponad miesiąca w kręgu zawodników przymierzanych do drużyny - dodaje szkoleniowiec opolan. - To jest jeszcze dość młody piłkarz, bo 31 marca będzie obchodził 26. urodziny, ale już jest doświadczony. Pamiętam go najbardziej z tego okresu, gdy latem w 2020 roku wyjeżdżał z Lechii Gdańsk do Włoch i grał w Serie B. Bardzo dużo się o tym mówiło. Określano go jako dużą nadzieję z szansami na ogromne rozwinięcie talentu, bo grał w młodzieżowej reprezentacji Polski U-19, a potem U-20. Okazało się jednak, że być może na tamten czas, włoskie progi okazały się za wysokie.
Może iść do przodu
- Może Adam został wrzucony na zbyt głęboką wodę, a to niekiedy zamiast wpływać na rozwój hamuje zawodnika i tak się stało właśnie w tym przypadku – kontynuuje opiekun niebiesko-czerwonych. - Może też trochę głowa była nastawiona na inny tryb wydarzeń. W takich sytuacjach olbrzymia jest rola menedżerów, żeby transfery były przemyślane, a tego często brakuje i jest wiele przypadków, że nasi utalentowani młodzi zawodnicy po wyjeździe z wielkimi planami i nadziejami w głowach, w których na pierwszym miejscu jest obietnica jak to będzie dobrze i przekonywanie jaki to już jesteś wspaniały, zderzają się z boiskową rzeczywistością. Wrócił do kraju. W Wiśle Płock grał półtora sezonu w ekstraklasie i po spadku sezon w I lidze, a gdy przyszedł nowy trener i miał nowe spojrzenie na zespół może coś nie zagrało i Chrzanowski został odsunięty do rezerw. Grał w III lidze wszystko, czyli 18 spotkań od pierwszej do ostatniej minuty, więc jest zdrowy no i myślę, że dla niego przejście do Odry jest szansą, żeby jeszcze być takim zawodnikiem, który może iść do przodu. Bardzo chciałbym, żeby tak właśnie było i żeby on sobie przede wszystkim i pewnie kilku osobom, którym chce coś udowodnić, a to też wpływa motywująco i mobilizująco, pokazał, że jest dobrym piłkarzem.
Dwójka w ataku
W kadrze Odry znalazło się także dwóch nowych napastników, Marcel Mansfeld mierzący 194 centymetry i niższy trochę Szymon Kobusiński. Opolanie mogą więc zagrać wiosną dwójką napastników, albo trener Skrobacz będzie miał ostrą rywalizację na treningach o miano „dziewiątki” w wyjściowym składzie i możliwość manewru taktycznego w trakcie gry.
- Jest możliwość grania tą dwójką w pierwszej jedenastce. Szymon bardzo dużo spotkań grał jako „dziewiątka”, czyli na pozycji, która dla Marcela jest nominalną. Kobusińskiego w Ruchu ustawiałem przecież w ataku razem z Danielem Szczepanem więc na pewno sobie poradzi z przodu w różnych wariantach, ale na razie Mansfeld nam imponuje profesjonalnym podejściem i grając „na szpicy” jest cały czas skoncentrowany. Piłka go szuka, bo on jest cały czas w grze i wygrywa dużo pojedynków w powietrzu, ale także potrafi w takim pojedynku zaadresować piłkę do partnera. Bardzo nam pomoże i tego samego spodziewam się po pozostałych nowych zawodnikach, bo chcemy razem zbudować drużynę, która sprawi wiosną opolskim kibicom wiele radości – zakończył Jarosław Skrobacz.
Jerzy Dusik