Szlagier nad szlagiery!
Dzisiejsze spotkanie półfinałowe jest porównywane do wydarzenia sprzed 12 lat, kiedy to finale grały Serena Williams i Maria Szarapowa.
Serwis obu tenisistek odegra kluczową rolę w tym spotkaniu. Iga Świątek oprocz asów serwisowych miała również podwójne błędy. Fot. PAP/EPA
FRENCH OPEN
Iga Świątek i Aryna Sabalenka – ten mecz elektryzuje nie tylko tenisowy, ale i cały sportowy świat. Trudno się dziwić, to szlagier nad szlagiery, bo przecież obie zawodniczki są najlepsze od czasu zakończenia kariery przez Australijkę Ashleigh Barty na początku 2022 roku. Z 12 rozegranych od tego momentu turniejów wielkoszlemowych Polka wygrała cztery, a Białorusinka - trzy. Pozostałe pięć padło łupem pięciu różnych zawodniczek. To gra nie tylko o punkty rankingowe, wielkie pieniądze (zwyciężczyni French Open otrzyma 2.9 mln USD, zaś półfinalistka „tylko” 785 tys. USD), ale również o tytuł niekwestionowanej „królowej Paryża”. Oczywiście, w tym ostatnim przypadku chodzi o naszą tenisistkę, wszak ona ma na swoim koncie już cztery tytuły na swoje „ukochanej” mączce.
Nie tylko z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że tenisistka z Raszyna zajmowała przez 125 tygodni pierwszą lokatę w światowym rankingu, zaś Sabalenka rozpoczęła 41. tydzień jako liderka. Oczywiście, dzisiejsze spotkanie nie zmieni hierarchii na tej liście. Zawodniczka z rodem z Mińska ma bowiem wystarczającą przewagę, by nadal być światową jedynką.
Tylko raz obie panie spotkały się podczas turnieju wielkoszlemowego. Było to 9 września 2020 roku, w półfinale US Open; Świątek pokonała wtedy swoją rywalkę 3:6, 6:1, 6:4. Francuski ekspert tenisowy Bastien Fachan obliczył, że od tego czasu upłynęło 1000 dni!
Panie do tej pory rozegrały 12 spotkań, bilans jest korzystny dla Świątek (8-4). Rok temu, podczas finału turnieju WTA 1000 w Madrycie, oglądaliśmy niesamowity, ponad 3-godzinny spektakl, który nasza tenisistka wygrała 7:5, 4:6, 7:6(7) po obronieniu trzech piłek meczowych. Ten mecz został uznany za najlepsze widowisko roku 2024. Czy ta historia się powtórzy dzisiaj? Oczywiście, chcielibyśmy oglądać niecodzienny mecz z happy endem. Ale... Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że Świątek przed przyjazdem do Paryża nie była w wielkiej formie, na dodatek targały nią niesłychane emocje związane z nieprzychylnymi komentarzami fachowców oraz kibicowskim hejtem w internecie. Wszyscy wiemy, jak krucha psychicznie jest Świątek, trzeba więc mieć nadzieję, że zdoła wypracować odporność na niesłychaną presję, jaka jej na co dzień towarzyszy. Oby stało się to jak najszybciej!
Polka od roku nie grała w finale imprezy WTA, natomiast Białorusinka wystąpiła w dziewięciu, z których sześć wygrała. Jednak w Paryżu oglądamy inną podopieczną belgijskiego szkoleniowca Wima Fisseta. Wiele wskazuje na to, że mecz w 1/8 finału z Jeleną Rybakiną (1:6, 6:3, 7:5) był dla Polki przełomem. Z kolei ćwierćfinał z Eleną Switoliną 6:1, 7:5 był chyba tego potwierdzeniem.
Fachowcy twierdzą, że szanse rywalek są równe, ale bukmacherzy nieco większe dają tenisistce z Mińska, która w 1/4 finału uporała się z mistrzynią olimpijską Chiną Qinwen Zhen 7:6(3), 6:3. Białoruskie media piszą, że w razie zwycięstwa ich zawodniczka przeskoczy w zarobkach na korcie naszą. Świątek do tej pory podniosła z kortu 35,635 mln dolarów, zaś jej rywalka – 34,643 mln.
- Aryna ma świetny sezon, więc nie ma się co oszukiwać, to będzie ciężki mecz – mówiła wysłannikowi PAP Iga Świątek. - Cieszę się jednak na to wyzwanie. Takie właśnie potyczki pozwalają na dalszy rozwój. Muszę być skupiona, odważna, walczyć i dać z siebie wszystko. Muszę być skupiona na sobie.
Te ostatnie słowa są niesłychanie ważne, bo to jest klucz do ewentualnego sukcesu!
Obie panie miały wczoraj dzień wolny, ale to wcale nie oznacza, że leniuchowały czy też wybrały wybrały się na zakupy do ekskluzywnych paryskich sklepów. Na pewno skorzystały z wizyt fizjoterapeutów oraz dobrodziejstw odnowy biologicznej. Miały również 90-minutowe zajęcia na kortach treningowych. Świątek od 12.30, zaś Sabalenka między 13.00 a 14.30.
Świątek i Sabalenka pojawią się dzisiaj na głównej arenie, czyli korcie Philippe'a Chatriera, o godz. 15.00. I miejmy nadzieję, że stworzą widowisko, które przejdzie do historii światowego tenisa, tak jak ten Sereny Williams z Marią Szarapową przed 12 laty. A potem rozegrany zostanie drugi półfinał: Coco Gauff (USA) – Lois Boisson (Francja) i nie ma wątpliwości po której stronie będzie sympatia publiczności zgromadzonej na trybunach.
(ws, pap)
1000 DNI upłynęło od ostatniego spotkania Igi Świątek z Aryną Sabalenką w turnieju wielkoszlemowym. 9 września 2022 roku, w półfinale US Open, Świątek pokonała Białorusinkę 3:6, 6:1, 6:4.
WYNIKI
1/4 finału kobiet: Gauff(USA,2) - Keys (USA, 8) 6:7 (6-8), 6:4, 6:1, Boisson (Francja) - M. Andriejewa (Rosja, 6) 7:6 (8-6), 6:3
1/4 finału mężczyzn: Alcaraz (Hiszpania, 2) - Paul (USA, 12) 6:0, 6:1, 6:4, Sinner (Włochy, 1) - Bublik (Kazachstan) 6:1, 7:5, 6:0
