Sport

Szejkowie chcieli się bić!

Katar i Arabia Saudyjska to kolejni uczestnicy mistrzostw mundialu z największego kontynentu świata.

Akram Afif, największa gwiazda w historii katarskiego futbolu, Wczoraj zanotował dwie asysty. Fot. IMAGO / Press Focus

AZJA

Zjednoczonym Emiratom Arabskim wystarczył remis z gospodarzem rywalizacji w grupie A, Katarem, aby awansować – po raz drugi w historii – na mundial. Niestety dla nich, na chęciach się skończyło i po raz drugi dostał się tam Katar! Spotkanie rozegrane w Dosze przyniosło wiele emocji, których z europejskiego punktu widzenia byśmy się tam nie spodziewali!

Od samego początku drużyna z Emiratów miała pretensje o podział biletów na decydujący mecz. Wiadomo, że Katar miał handicap, jednakże formalnie obie drużyny powinny być traktowane w sposób bliższy równości. Tymczasem na 15-tysięcznym obiekcie fanów przyjezdnych było nieco ponad tysiąc, mimo że w niedaleką podróż po Zatoce Perskiej do katarskiej stolicy udało się około... 20 tysięcy kibiców. Stadion, który nie znajdował się akurat w gronie gospodarzy mundialu 2022, został mimo tego zdominowany przez głośno śpiewających gości z ZEA, a napięta atmosfera była wyczuwalna od początku. Emiratczycy prowokowali Katarczyków przyśpiewkami o... wynajętych kibicach, a relacjonujący ten mecz dziennikarze podkreślali, że chóralny doping rywali od początku dekoncentrował katarskich piłkarzy. Koniec końców nic to jednak nie dało.

Po wyrównanej pierwszej połowie Katar strzelił dwa gole i choć od 89 minuty musiał grać w osłabieniu, ZEA stać było tylko na gola kontaktowego – mimo że arbiter doliczył aż 15 minut! Dlaczego tyle? Ano dlatego, że... rozrabiali fani przyjezdnych. Po bramce na 1:0 kilku z nich zeskoczyło z trybuny i w swoich charakterystycznych białych kostiumach... ruszyło do cieszących się obok zawodników Kataru, bynajmniej nie po to, by im gratulować. Musiały interweniować oddziały prewencji, a podobnie było po golu na 2:0, gdy w stronę gospodarzy leciały różne przedmioty. Jeden z emirackich fotoreporterów... rzucił swoim butem. Finalnie ZEA obeszli się smakiem, a na mundial awansował aktualny mistrz Azji.

W grupie B Arabii Saudyjskiej do awansu wystarczył remis z Irakiem i... było 0:0. Irakijczycy byli zaskakująco pasywni i nie potrafili zagrozić faworyzowanym Saudyjczykom. W ich składzie od początku zagrało dwóch piłkarzy z ekstraklasy – Amir Al-Ammari z Cracovii i Hussein Ali z Pogoni Szczecin.

Piotr Tubacki

Grupa A

◾  Katar – Zjednoczone Emiraty Arabskie 2:1 (0:0)

1:0 – Khoukhi (49), 2:0 – Miguel (74), 2:1 – Adil (90+8)

1. Katar

2

4

2:1

2. ZEA

2

3

3:3

3. Oman

2

1

1:2

1 – awans, 2 – 5. runda el.


Grupa B

◾ Arabia Saudyjska – Irak 0:0

1. Arabia

2

4

3:2

2. Irak

2

4

1:0

3. Indonezja

2

0

2:4

1 – awans, 2 – 5. runda el.