Szansa dla asystenta
Drugoligowiec spod Klimczoka nie będzie się śpieszyć z wyborem następcy Krzysztofa Bredego.
W najbliższym czasie zawodnikami Podbeskidzia kierować będzie Tomasz Pawliczak. Fot. Podbeskidzie Bielsko-Biała
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Jeśli w roli tymczasowego trenera sprawdzi się Tomasz Pawliczak, to zostanie nim na dłużej. Taki jest plan prezesa Krzysztofa Sałajczyka najbliższe tygodnie. W piątek Podbeskidzie uda się na Słowację, by rozegrać sparing z 8. zespołem tamtejszej ekstraklasy, MFK Rużomberok. W weekend zespół pauzuje, bo z powodu powołania do reprezentacji młodzieżowej Krzysztofa Kolanki zwolniony w niedzielę Krzysztof Brede podjął decyzję o przełożeniu spotkania z Zagłębiem Sosnowiec na 22 października. Kolejny mecz Górale zagrają więc dopiero 19 października.
Odmienne spojrzenie
W meczu ze Świtem Szczecin w roli pierwszego trenera zadebiutuje Pawliczak, którego wspierać będzie Dawid Plizga. Duet ten poprowadzi bielski zespół w co najmniej trzech spotkaniach i dopiero po meczu z GKS-em Jastrzębie prezes Sałajczyk podejmie decyzję, czy do końca rundy zespół prowadzić będą dotychczasowi asystenci Bredego, czy sięgnie po inną opcję. Na razie chce dać szansę młodym trenerom, którzy mają nieco odmienne spojrzenie od poprzednika i planują m.in. kilka roszad między pierwszą a drugą drużyną. Niewykluczone, że do łask powróci Bartosz Florek, który od początku sezonu tylko raz pojawił się w kadrze meczowej. Po słabym występie w pucharowym starciu w Wikielcu zaufanie zwolnionego już trenera stracił Kacper Piątek, a mający najwyższy kontrakt w zespole Maksymilian Sitek najczęściej wchodził z ławki.
Ani wyników, ani stylu
Co było powodem rozstania z Krzysztofem Brede? Podbeskidzie zajmuje 11. miejsce i jest to wynik poniżej oczekiwań, bo miało walczyć o awans. Jednocześnie do strefy barażowej traci tylko cztery punkty, a za nami dopiero jedna trzecia sezonu. Sałajczyk tłumaczy, że nie przekonywał go również styl drużyny. Zwycięstwa były „przepychane”, a 3:0 z Unią Skierniewice zamazuje obraz, bo do 40 minuty Górale męczyli się z beniaminkiem. Szef bielskiego klubu przekonuje, że decyzja o rozstaniu „kiełkowała w nim od dwóch tygodni”. Po derbowej porażce z Rekordem prezes spotkał się z radą nadzorczą i rozmawiał na temat dalszej współpracy z trenerem Brede. Przegrana z Wartą Poznań przelała czarę goryczy.
Brede zapewne do końca sezonu będzie sporym obciążeniem dla klubowego budżetu, bo do rozwiązania jego umowy z klubem nie doszło. Podobnie było pięć lat temu, gdy został zwolniony, ale na proponowaną przez prezesa Bogdana Kłysa ugodę oraz jednorazowe wypłacenie odszkodowania się nie zgodził i ekstraklasową pensję pobierał jeszcze przez ponad półtora roku.
Wpłynęło 70 ofert
W ostatnich dniach do bielskiego klubu wpłynęło około 70 ofert pracy m.in. od agenta Roberta Kolendowicza czy Piotra Tworka. Klub zamierza przeprowadzić selekcję i spotkać się z kilkoma kandydatami, aby być gotowym na wypadek, gdyby w nowej roli nie sprawdził się Pawliczak. Prezes Sałajczyk zapytany o Dawida Szulczka potwierdza, że bardzo ceni 35-latka i ma z nim prywatny kontakt, ale na ten moment żadna decyzja nie zapadła. Na przeszkodzie może stanąć fakt, że Szulczek wciąż jest związany umową z Ruchem Chorzów, którą musiałby rozwiązać. Mówi się także, że jego zatrudnieniem ma być zainteresowany Piast Gliwice, którego dyrektorem sportowym jest Łukasz Piworowicz. Gdy w 2021 roku pełnił tę samą funkcję w Podbeskidziu, chciał sprowadzić Szulczka, ale na przeszkodzie stanęły Wigry Suwałki, oczekujące odstępnego za swojego szkoleniowca. Później obaj panowie pracowali razem w Warcie Poznań.
(gru)
