Szaleństwo czy metoda?
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
Przyznam szczerze, że byłem w lekkim szoku, gdy w niedzielny wieczór gruchnęła wiadomość o zakończeniu współpracy z Przemysławem Cecherzem w Wieczystej. No bo to nawet nie universum naszej piłki w najgorszym wydaniu - zwalniać trenera po drugiej ligowej porażce? Ba! Po drugiej porażce w 12. kolejce, gdy drużyna jest wiceliderem i to w dodatku w roli beniaminka! Nawet jak na Wieczystą i Wojciecha Kwietnia wydawało się to zbyt absurdalne i pierwsze o czym pomyślałem, to względy poza sportowe, o których nie wiemy. Wieczysta nie na żarty naprawdę chce awansować do ekstraklasy (swoją drogą ciekawe, gdzie zamierza w niej grać?), chce to uczynić bezpośrednio, ale przecież z Cecherzem ma (już teraz miała) na to spore szanse. W momencie podziękowania szkoleniowcowi zajmowała miejsce, które je daje. Może więc właściciel był zbyt nadgorliwy, ewentualnie nienormalnie ambitny?
Zasięgając jednak opinii tu i tam, doszedłem do wniosku, że może jednak właściciel sieci aptek Słoneczna wie co robi, a jego działanie było pragmatyczne i całkowicie uzasadnione? Mówiąc krótko - Przemysław Cecherz nie ma najlepszej opinii wśród byłych współpracowników i to bez względu na to, w jakiej konfiguracji ich drogi się zetknęły. A to, że konfliktowy, a to bez warsztatu i zaplecza, taktycznie też słabo... Piłkarze innych drużyn ponoć podczas meczów z Wieczystą się śmieją, że drużyna zbudowana za takie pieniądze gra bez żadnych zasad. Posłuchałem konferencji po meczu w Opolu i jeszcze bardziej utwierdziłem się w tym, że Kwiecień chyba jednak miał rację. Trener po meczu ma prawo być wkurzony, ale finalnie to jednak on ponosi końcową odpowiedzialność za wynik i przerzucanie jej personalnie na zawodników raczej nie zbuduje atmosfery.
W końcu właściciel krakowskiego klubu wcześniej współpracował już z nim w niższych ligach, więc zapewne miał świadomość, gdzie jest sufit szkoleniowca. W ostatnich latach nie pracował też albo w poważnych klubach, albo w poważnych ligach. Był w Widzewie czy Rakowie, ale gdy te kluby były daleko od zbudowania potęgi. W Rakowie zresztą od zwolnienia Cecherza i zatrudnienia Marka Papszuna zaczęła się budowa klubu „na poważnie”. Czy w Wieczystej będzie podobnie?
