Sport

Stracona szansa

Tylko remis Górnika z Ferencvarosem. Zabrzanom zostaje teraz rywalizacja z AS Monaco w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji.

Kacper Urbański (z lewej) w rywalizacji z Philippe'm Rommensem. Fot. PAP / Art Service

LIGA EUROPY

Po wygranym ligowym meczu w Radomiu trener Michal Gasparik postanowił zostawić w wyjściowej jedenastce skrzydłowych, Petera Federico i Maksyma Chłania. Od pierwszej minuty zagrał też pozyskany z Celticu Paulo Bernardo. Fradi z jedną zmianą w stosunku do wygranego meczu u siebie – Jonathana Levi'ego zamienił Belg Philippe Rommens.

Zabrzanie już w pierwszej akcji mogli objąć prowadzenie. Erik Janża łatwo ograł słabo grającego na prawej obronie Attilę Osvatha, zagrał  mocno w pole karne, ale piłki nie sięgnął Erik Prekop. Górnicy szybko przejęli inicjatywę, atakowali, mieli kilka rzutów rożnych. Nie było jednak celnych uderzeń na bramkę Denesa Dibusza. Próbowali Chłań, Josema (groźnie), tyle że niecelnie. Goście momentami bronili się całym zespołem przed swoim polem karnym. Ich jedyna godna odnotowania okazja to strzał z wolnego Rommensa obroniony przez Philippa Schulze. W 37 minucie w końcu pierwsze celne uderzenie miejscowych – Prekopa, ale dobra interwencja czujnego Dibusza. W końcu gol dla wicemistrza Polski! Nieodpowiedzialnie zachował się Rommens, który w polu karnym przytrzymał rękami Bernardo. Włosi arbiter od razu wskazał na karnego, a jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Kacper Urbański, dzięki czemu strata z Budapesztu została odrobiona. – Bardzo dobry początek meczu w naszym wykonaniu – komentował trener Gasparik.     

Zaraz po wznowieniu bomba Janży zza pola karnego, sparowana instynktownie przez Dibusza, najlepszego zawodnika w węgierskiej ekipie. Potem znakomitej szansy nie wykorzystał Prekop, który nie umie się w Górniku wstrzelić. Gra, gra, ale bramek nie ma… Widząc, że nie idzie, trener Balazs Borbely rzucił na boisko, co miał najlepszego na ławce, czyli byłego gracza Liverpoolu Naby Keitę, wszedł też 88-krotny reprezentant Węgier Adam Nagy. Gra dalej toczyła się jednak na połowie Fradi, którzy rzadko kontratakowali. Z czasem spotkanie „siadło”. Zabrzanie nie atakowali z taką pasją jak wcześniej, a goście nie bardzo mieli argumenty, żeby coś zdziałać. Minuty mijały, a wynik nie ulegał zmianie, pachniało dogrywką. Nadeszła 82 minuta i katastrofa dla Górników… Z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Cadu, głową celnie trafił Kristoffer Zachariassen, a na linii bramkowej futbolówkę do swojej bramki skierował pechowy Michal Sacek.  

W ostatnich minutach Zabrzanie znowu zaatakowali, ale na wyrównanie zabrakło już czasu. Mogło być zresztą gorzej, bo w jednej z ostatnich akcji w słupek trafił Zachariassen. W dwumeczu lepszy klub z Budapesztu i to on za tydzień zagra o fazę ligową Ligi Europy z Trabzonsporem. Górnik spada do ostatniej fazy eliminacji Ligi Konferencji, gdzie musi pokonać w dwumeczu AS Monaco. – Nasza gra nie była optymalna, ale w takiej rywalizacji liczy się tylko wynik. Awansujemy dalej zasłużenie – skomentował wszystko zadowolony z awansu trener Borbely.

Michał Zichlarz  

  

III runda eliminacji 

Górnik Zabrze – Ferencvaros TC 1:1 (1:0)

1:0 – Urbański, 45 min (karny), 1:1 – Sacek, 82 min (samobójcza)   

GÓRNIK: Schulze – Sacek, Janicki, Josema, Janża (89. Zmrzly) – Peter (79. Ismaheel), Dietz, Barnardo (79. Sadilek), Urbański, Chłań (89. Ikia Dimi) – Prekop. Trener Michal GASPARIK.

FERENCVAROS: Dibusz - Osvath, Raemaekers, Gomez, Cadu (90+3. Zohore) - Zachariassen, Corbu, Kanichowsky (59. Keita), Rommens (59. A. Nagy), Yusuf (72. O’Dowda) – Joseph (90+3. Kodro). Trener Balazs BORBELY.

Sędziował Andrea Colombo (Hiszpania). Widzów 23 348. Żółte kartki: Osvath, Rommens.  

Pierwszy mecz 0:1. Awans Ferencvarosu.   


WOKÓŁ MECZU  

Pobili Węgrów…

W środę późnym wieczorem grupa chuliganów związanych z Górnikiem zaatakowała kibiców Ferencvarosu, którzy przebywali w restauracji przy ulicy Wolności w Zabrzu – poinformowała Polska Agencja Prasowa. Wstępnie liczbę napastników oszacowano na 50-100 osób. Zdemolowali oni lokal, m.in. wybili szyby w oknach. Poszkodowany został jeden z obywateli Węgier. Policja prowadzi czynności w tej sprawie.         

Z rosyjskim kapitałem  

W ostatniej fazie eliminacji europejskich, Lidze Konferencji, Górnikowi przyjdzie zagrać ze słynnym AS Monaco. Pierwsze spotkanie za tydzień 20 sierpnia w Zabrzu, rewanż tydzień później na kameralnym stadionie w położonym nad Morzem Śródziemnym księstwie. Monaco to siódma drużyna poprzedniego sezonu Ligue 1. Szefem klubu jest rosyjski oligarcha Dmitri Rybołowlew (jest też właścicielem Cercle Brugge). Większość akcji AS Monaco ma jego córka Jekatarina. W zespole Monaco gra też od lat reprezentant Rosji Aleksandr Gołowin. Jest też tam słynny Paul Pogba. Za 50 mln euro sprzedano teraz największą gwiazdę, reprezentanta Francji Maghnesa Akliouche do PSG. 

(zich)

 

CZTERY PYTANIA DO 

RAFAŁA JANICKIEGO - obrońcy Górnika

Brakuje słów

1. Jak skomentować mecz z Ferencvarosem? Prowadziliście 1:0, mieliście ich…

- Mieliśmy ich. Szkoda, znowu stracona bramka ze stałego fragmentu. Nie wiem co powiedzieć, brakuje słów. Wiele negatywnych emocji, złość, rozgoryczenie, ciężko coś skomentować.

2. W drugiej połowie zabrakło takiego depnięcia. Z czego to wynikało?

- Nie mogliśmy pójść tak od razu na hurra. Wynik w dwumeczu był remisowy. Nie mogliśmy tak od razu ruszyć, bo też mogłoby się źle się skończyć. Szkoda przede wszystkim tej straconej bramki przez nas ze stałego fragmentu gry. Nad tym musimy pracować.

3. Teraz przed wami mecz z Monaco w Lidze Konferencji. Jak będzie?

- Najpierw Wisła w niedzielę u nas, a na Monaco przyjdzie jeszcze czas. Graliśmy z Fenerbahce, teraz też wszyscy będą nas skazywać na porażkę, ale powalczymy.

4. Nie zabrakło wsparcia z ławki? Szybszych zmian?

- Nie. Trener zarządza wszystkim, może brał pod uwagę dogrywkę. W drugiej połowie nic nie działo się z dwóch stron - myślę, że tak do tego podchodził. Bardzo boli to rozstrzygnięcie...   

Rozmawiał Michał Zichlarz