Stoper z kulami
Od czasu tej wrześniowej, reprezentacyjne przerwy źle będą się kojarzyć Aleksandrowi Paluszkowi.
Przed Aleksandrem Paluszkiem – jak widać – jeszcze długie miesiące rehabilitacji... Fot. Dariusz Leśnikowski
GKS Katowice
Rosły obrońca do ekipy z Bukowej dołączył w minionym okienku transferowym. - Ma naciskać na naszego kapitana, Arkadiusza Jędrycha, a jednocześnie być tym, który podejmie rywalizację na bocznych stronach obrony przy grze trójką – tak angaż 24-latka z doświadczeniem ekstraklasowym w barwach Górnika oraz macierzystego Śląska tłumaczył latem trener GKS-u, Rafał Górak.
Na pierwszy występ w nowym zespole Paluszek trochę się jednak naczekał. Zagrał dopiero w końcówce sierpnia, w 7. kolejce przeciwko Radomiakowi (3:2). - Olek na początku był zupełnie „zielony”, bo nigdy w takim układzie i takich założeniach jeszcze nie funkcjonował – mówił o procesie wdrażania zawodnika w obowiązujące w zespole zasady gry szkoleniowiec z Bukowej. Sam debiut obrońcy oceniał jednak pozytywnie. - Świetnie, że szansę wykorzystał – dodawał, ciesząc się, że kadra GieKSy „nabiera głębi”.
Ledwie pięć dni później piłkarz przeżył jednak dramat. Już w pierwszych minutach sparingowej potyczki z Górnikiem Zabrze doznał urazu. Poważnego, jak się okazało po ostatecznej diagnozie: zerwał bowiem więzadła krzyżowe i poboczne w lewym kolanie. Taka kontuzja to konieczność operacji oraz długotrwałej rehabilitacji.
Ową operację Aleksander Paluszek przeszedł w miniony piątekw Poznaniu, w klinice Jacka Jaroszewskiego – lekarza polskiej reprezentacji. To tłumaczy, dlaczego poruszającego się o kulach zawodnika „uchwyciliśmy” w momencie opuszczania hotelu Monopol, w której stacjonują Biało-czerwoni szykujący się do potyczek z Nową Zelandią i Litwą. GieKSiarz zaliczył po prostu wizytę kontrolną u doktora Jaroszewskiego. Teraz przed stoperem żmudna i czasochłonna rekonwalescencja. Wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie na murawie kibice katowiccy go nie zobaczą.
(DaL)
