Sport

Stephen Curry show!

Warriors i Lakers w tym roku robią w lidze furorę.

Stephen Curry w czwartek trafiał nawet spod własnego kosza! W sumie ustrzelił aż 12 „trójek”! Fot. Wu Xiaoling/Xinhua/PressFocus

NBA

Czwartek miał jednego bohatera. Stephen Curry dokonywał na Florydzie cudów! Golden State Warriors przegrywali już 17 punktami i wszystko wskazywało, że ich seria zwycięstw dobiega końca. Nie pozwolił na to lider GSW. Curry tego wieczoru rzucał jak szalony. W ostatniej sekundzie pierwszej połowy trafił niemal spod własnego kosza! W trzeciej kwarcie zdobył 22 punkty, a cały zespół rywali 21! W sumie ustrzelił 56 punktów, miał 12 „trójek”! Co najważniejsze - Golden State odrobili straty i pokonali Orlando. 

- Stephen to świetny zawodnik, miał piekielną noc. Przyjdę do domu i obejrzę ten mecz na spokojnie raz jeszcze, zwłaszcza trzecią kwartę, by dostrzec gdzie popełniliśmy błędy i pozwoliliśmy im na to wszystko - mówił Jamahl Mosley, trener Magic.

Niecodzienni goście pojawili się w ostatnich dniach w Chase Center w San Francisco. Na meczu Golden State z Dallas na miejscu dla VIP zasiadł Andre Agassi. Słynny przed laty tenisista uczestniczył też w pomeczowej ceremonii zastrzeżenia numeru Andre Iguodali. Ośmiokrotny triumfator turniejów Wielkiego Szlema pojawił się w Kalifornii, by promować wrześniowy turniej Laver Cup, którego pomysłodawcą i patronem jest Roger Federer.

We wtorek na spotkaniu Warriors - Hornets kamery wypatrzyły na trybunach Igę Świątek. Nasza tenisistka siedziała w towarzystwie swojej psycholożki Darii Abramowicz. Gdy Iga pojawiła się na telebimie, spikerka wyczytała jej nazwisko, a kibice entuzjastycznie powitali wielkimi brawami. Polka przygotowuje się do udziału w turnieju Indian Wells, by dotrzeć na mecz GSW musiała pokonać ponad 800 kilometrów. Organizatorzy zamieścili w swoich mediach dwa filmiki z Igą na trybunach i dopiskiem: „Jesteśmy zaszczyceni, że możemy Cię gościć”. Warriors niedawno byli poza dziesiątką w tabeli Konferencji Zachodniej. Obecnie wspięli się na miejsce siódme. Celem jest pierwsza szóstka, która bezpośrednio kwalifikuje się do play offu.

W wielkiej dyspozycji są też Lakers. W czwartek „Jeziorowcy” mieli trudnego rywala, do Crypto.com Arena przyjechali Timberwolves. Gospodarze narzucili niesamowite tempo od pierwszego gwizdka, wygrali pierwszą kwartę aż 16 „oczkami” (33:17). Goście potem otrząsnęli się i stopniowo odrabiali straty. Wyniku pilnował jednak niesamowity LeBron James (40-latek zdobył 33 punkty i miał aż 17 zbiórek). Szanse przyjezdnych mocno zmalały, gdy pod koniec trzeciej kwarty z boiska został wyrzucony ich najlepszy strzelec Anthony Edwards (za dwa faule techniczne). Dzień wcześniej Minnesota odrobiła 25-punktowy deficyt i pokonała Oklahoma City, ale w Los Angeles ta sztuka już się nie udała. Poza Jamesem w LAL wyróżnili się Austin Reeves (23 punkty) oraz Luka Doncić (21 punktów, 13 zbiórek). Lakers wygrali czwarty mecz z rzędu i umocnili się na 4. miejscu na Zachodzie. Można zakładać, ze ich celem jest co najmniej 3.pozycja, którą obecnie zajmuje Denver.

Orlando - Golden State 115:121, Milwaukee - Denver 121:112, Dallas - Charlotte 103:96, Phoenix - New Orleans 116:124, LA Lakers - Minnesota 111:102

(p)