Sport

Spotkanie z nową... miotłą

TRYBUNA KIBICA – Piast Gliwice

Na stadionie przy ulicy Okrzei 20 po meczu z Termalicą Bruk Bet Nieciecza zapanowała nieopisana wprost radość. Można było mieć odczucie, że piłkarze Piasta świętują zdobycie tytułu mistrza Polski. A przecież odnieśli raptem pierwsze zwycięstwo w sezonie 2025/26 PKO BP Ekstraklasy, co pozwoliło im opuścić ostatnie miejsce w tabeli.

Po przebiegu tego spotkania, a zwłaszcza po pierwszych jego fragmentach, nie zanosiło się jednak na tak szczęśliwy dla gliwiczan finał. A już dwa gole, jakie padły dla zespołu Termaliki, mogły się kojarzyć ze swoistym sabotażem w drużynie gospodarzy. Podopieczni trenera Marcina Brosza zdobyli je z dziecinną łatwością i mogło się wydawać, że piłkarze Piasta leżą na łopatkach. Tak się jednak nie stało.

Jak ważny dla mentalności – a konkretnie dla podniesienia na duchu – miejscowej drużyny był gol Adriana Dalmau z 40 minuty, można było zobaczyć w drugiej połowie. Wtedy Piast wyprowadził dwa kolejne dwa ciosy – w 51 i 60 minucie – obejmując prowadzenie 3:2. Negatywny wpływ na postawę i sytuację gospodarzy mogła mieć czerwona kartka dla zdobywcy bramki, wspomnianego Dalmau w 70 minucie, i konieczność bronienia wyniku w dziesiątkę. Ale gliwiczanie nie dość, że w końcówce spotkania skutecznie się bronili, to jeszcze w ostatniej minucie potrafili zdobyć gola, którego autorem był Erik Jirka.

Przez Gliwice przetoczył się więc oddech ulgi, choć w ślad za nim pojawiło się pytanie, czy ta wygrana pozwoli piłkarzom Piasta nabrać tyle wiary w siebie, że będą w stanie przeciwstawić się Pogoni w Szczecinie? Że można tam wygrać, pokazał i Górnik Zabrze (3:0), i gdańska Lechia, ogrywając Portowców (3:2). Ale w przeszłości także Piast potrafił wygrać z Dumą Pomorza na jej terenie. Widać z tego, że Pogoń nie jest u siebie zespołem nie do pokonania, szkopuł w tym, czy gliwiczanie będą w stanie wykorzystać jej słabe punkty. 

Dochodzi do tego jednak jeszcze jeden element: zmiana trenera: po ostatnich niepowodzeniach został zwolniony Robert Kolendowicz, a jego miejsce zajął 50-letni Duńczyk, Thomas Thomasberg. W takich sytuacjach zawsze pojawia się pytanie: czy zadziała efekt nowej miotły?

Piastol