Spartańskie warunki
Miał być maltański spacerek, a była niezła harówa. Po pierwszej połowie w Białymstoku wiało cierpkim pesymizmem...
Całe szczęście, że Jagiellonia miała wczoraj Jesusa Imaza. Fot. Artur Reszko / PAP
Nie brakowało osób, które oczami wyobraźni widziały Jagiellonię pastwiącą się nad debiutującym w fazie ligowej (grupowej) pucharów mistrzem Malty, Hamrun Spartans. Miało być polot i fantazja oraz dużo goli, które miały walnie pomóc Dumie Podlasia w uzyskaniu jak najlepszego miejsca w finałowej tabeli Ligi Konferencji. Meczów jest w niej „tylko” sześć, co powoduje, że na końcu pewnie będzie ciasno, ale... te dywagacje szybko trzeba było odsunąć na boczny tor.
To nie tak miało być!
Okazało się bowiem, że Spartansi byli trudniejszym przeciwnikiem, niż większość przypuszczała – albo inaczej: to Jaga grała zdecydowanie poniżej oczekiwań. W pierwszej połowie oba zespoły prezentowały zbliżony poziom, oddały niemal identyczną liczbę uderzeń, a przyjezdni mogli nawet prowadzić! W pewnych momentach dochodziło wręcz do akcji cios za cios – jak w 17 minucie, gdy z ostrego kąta Sławomira Abramowicza próbował zaskoczyć N'Dri Koffi, na co odpowiedział Afimico Pululu, albo kilkanaście minut później, kiedy główką próbował Bernardo Vital, a chwilę potem Abramowicz musiał „wyciągać” z okienka strzał Ante Coricia. To nie tak miało wyglądać!
Zapowiedź pewnej „normalności” otrzymaliśmy w 38 minucie, gdy do siatki Spartansów trafił Jesus Imaz, z tym że asystujący mu Pululu sfaulował Vincenzo Polito. Sprawdzający powtórki sędziowie zaskakująco długo trzymali białostocką publikę w niepewności w tej sytuacji, zresztą można było odnieść wrażenie, że tuż przed przerwą arbiter główny Igor Stojcevski z Macedonii Północnej trochę zaczął tracić panowanie nad temperamentami obu drużyn.
Gwiazda zgasła
Na całe szczęście Jagiellonia ogarnęła się w drugiej połowie – choć nie w pełni. Szybko zdominowała Maltańczyków, którzy mieli już wyraźnie mniej do powiedzenia. Duma Podlasia zaczęła od... kolejnej nieuznanej bramki, tym razem minimalnie spalił Pululu. Jaga nie poluzowała uścisku i w 57 minucie wreszcie przełamała defensywę z Hamrun. Dokonał tego Imaz, wykazując się technicznym kunsztem. Piłkę odebrał i podał mu Pululu, a Hiszpan – po szybkim rozglądnięciu się – przymierzył rewelacyjnie zza „szesnastki”, uderzając obok przeciwnika i zawijając futbolówkę przy samiuśkim słupku. To był piękny gol! Chwilę później los ponownie uśmiechnął się do białostoczan, bo prąd odcięło jednej z największych gwiazd mistrza Malty, jej 67-krotnemu reprezentantowi Josephowi Mbongowi, który za brutalny wślizg w nogi Tarasa Romanczuka wyleciał z boiska.
Lekki stres w końcówce
Od tego momentu kibice oglądali serię niewykorzystanych szans po stronie Jagi. Okazje mieli Pululu, Vital, Oskar Pietuszewski, Dusan Stojinović, a w końcówce dwukrotnie Dimitris Rallis, ale wszyscy byli nieskuteczni. Ekipa sfrustrowanego Adriana Siemieńca powinna prowadzić wyżej, a tymczasem w końcówce przeżywała lekki stres, gdy przeciwnicy – totalnie bezskutecznie na szczęście dla polskiej drużyny – próbowali rzucić wszystko na jedną kartę, choćby poprzez ofensywne zmiany czy eskapady bramkarza przy stałych fragmentach. Nic już z tego jednak nie wyszło i Jagiellonia mimo wszystko zasłużenie zgarnęła trzy punkty. Niesmak jednak pozostał...
Piotr Tubacki
3 MALTAŃCZYKÓW zaczęło od początku w ekipie Spartans – Joseph Mbong (pochodzenie nigeryjskie), Ryan Camenzuli oraz Henry Bonello. Wszyscy są krajowymi reprezentantami, którzy w marcu zagrali z Polską na Stadionie Narodowym (przegrali 0:2). Obcokrajowcy stanowią prawie dwie trzecie składu wielokrotnego mistrza Malty.
1. kolejka Ligi Konferencji
◼ Jagiellonia Białystok – Hamrun Spartans 1:0 (0:0)
1:0 – Imaz (57)
JAGIELLONIA: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Stojinović, Wdowik – Romanczuk, Flach (66. Lozano) – Pozo (76. Prip), Imaz (86. Drachal), Pietuszewski – Pululu (85. Rallis). Trener Adrian SIEMIENIEC.
SPARTANS: Bonello – Compri, Polito, Bjelicić, Camenzuli – Simkus (67. Cadenović), Corić, Ederson (76. Fanis) – Mbong, Koffi (77. Smajlagić), Thioune (77. Meijer). Trener Giacomo MODICA.
Sędziował Igor Stojcevski (Macedonia Północna). Żółte kartki: Pululu, Wdowik – Polito, Ederson. Czerwona kartka: Mbong (62. faul)
