Skok na bombę
Nelly Korda zdominowała The Chevron Championship, prowadząc od pierwszej do ostatniej rundy i wygrywając z przewagą pięciu uderzeń.
Warto było! Zdjęcia Facebook/LPGA
Dominacja absolutna
Korda zakończyła turniej z wynikiem 18 poniżej par, co było rezultatem zaledwie o jedno uderzenie gorszym od rekordu wszech czasów tego turnieju. Amerykanka objęła prowadzenie już na szesnastym dołku pierwszej rundy i od tej chwili nie oddała go nawet na moment. Przez cały weekend żadna z rywalek nie zdołała zbliżyć się do niej na mniej niż cztery uderzenia. Jej pięciopunktowa wygrana nad Chinką Ruoning Yin i Tajką Patty Tavatanakit była najwyższą różnicą zwycięstwa w The Chevron Championship od osiemnastu lat. Jeśli ktoś liczył na jakieś niedzielne emocje, srogo się rozczarował - w rundzie finałowej Korda popisała się niemal perfekcyjną grą, trafiając 12 z 13 fairwayów oraz 16 z 18 greenów. Po prostu nie ma mocnych! Rozpędzała się dość dynamicznie. Rozpoczęła rundą 65, siedem uderzeń poniżej par, co było jej najlepszym startem w turnieju wielkoszlemowym od czterech lat i pozwoliło objąć dwupunktową przewagę. W piątek była powtórka z rozrywki – kolejne 65 uderzeń, które tym razem wysforowało ją na 6 strzałów przed rywalkami. W sobotę wyrównała rekordowy wynik po 54 dołkach turnieju, uzyskując wyważone 70 uderzeń i rezultat -16. W niedzielę kolejne 70 uderzeń dokończyło dzieła zniszczenia, przywracając jej przy okazji pierwsze miejsce w rankingu światowym. „Moim celem było po prostu wyjść i grać w golfa – skwitował kwestię, czy odczuwała presję bycia liderką. - Cokolwiek się stanie, jeśli na koniec dnia będę miała trofeum w rękach, to świetnie, bo dałam z siebie wszystko. Jeśli nie, to mam kolejny tydzień i kolejny po nim. Z takim nastawieniem podchodziłam do każdej rundy tutaj”.
W tym roku gra niesamowicie, choć na kolejny tytuł w kolekcji musiała trochę zaczekać. W lutym zwyciężyła w Orlando w Hilton Grand Vacations Tournament of Champions, następnie trzy razy z rzędu była druga i teraz sięgnęła po trofeum wielkoszlemowe w Houston.
Na bombę
Po zwycięstwie jak każdą triumfatorkę The Chevron czekało jeszcze jedno zadanie. Jak nakazuje tradycja tego turnieju Nelly i jej ekipa wskoczyli przepięknie do specjalnie na tę okazję przygotowanego basenu. Razem z nią w odmęty rzucił się też jej caddie - Jason McDede i szalona siostra Jessica... z dwuletnim synkiem Greysonem w ramionach! Co w sumie zrozumiałe, młody był w lekkim szoku i wynurzając się z wody po prostu zaniósł się płaczem. The Chevron zorganizowany został po raz pierwszy na arenie znanej wcześniej z turniejów PGA Tour, polu Memorial Park w Houston, które nie posiadało naturalnego zbiornika wodnego przy ostatnim greenie. W związku z tym organizatorzy zainwestowali całkiem spore pieniądze, dziesiątki tysięcy dolarów, w budowę niewielkiego betonowego basenu, głębokiego na 1,4 metra, gotowego akurat pod ten jeden skok „na bombę” w roku. Tradycję „Champions Leap” zapoczątkowała Amy Alcott w 1988 roku, wskakując spontanicznie do „Poppie’s Pond" w Mission Hills Country Club w Kalifornii. Nelly mocno wspierała decyzję o budowie basenu w Houston, twierdząc, że zabicie tradycji sprawiłoby, iż zniknęłaby ona na zawsze. Tymczasowy basen był rozwiązaniem tylko na tegoroczną edycję, a architekt pola, Tom Doak, został już zaangażowany do zaprojektowania stałego stawu przy osiemnastym dołku, który będzie gotowy na turniej w 2027 roku. „To było absolutne szaleństwo, ale w tym najlepszym tego słowa znaczeniu. Kiedy szłam w stronę wody z Jess i widziałam Greysona na jej rękach, pomyślałam: Boże, naprawdę to robimy, a on jest taki malutki! Ale to właśnie czyni ten turniej wyjątkowym” – opisywała 27-latka. „Woda była lodowata, a Greyson prawdopodobnie przez najbliższą godzinę zastanawiał się, co ciocia Nelly mu zrobiła, ale te ujęcia, ten śmiech i ta czysta radość... to zostaje z tobą na całe życie. Ludzie pytają mnie, czy budowanie specjalnego basenu na polu golfowym ma sens. Moja odpowiedź zawsze będzie brzmiała: tak. Jeśli chcesz tworzyć historię, musisz dbać o detale, które sprawiają, że kibice wstrzymują oddech. Ten skok to nie tylko plusk w wodzie, to symbol zwycięstwa nad własnymi słabościami i moment, w którym cała presja ostatnich czterech dni w końcu ze mnie zeszła”.
Siostrzana miłość
Nelly, 17-krotna triumfatorka na LPGA Tour ma sport i rywalizację na najwyższym poziomie w genach. Tata - Petr to choć dawno, ale tenisowy numer dwa na świecie, mistrz Australian Open z 1996 roku. Mama - Regina była świetną tenisistką, uczestniczką igrzysk olimpijskich w Seulu. Starsza siostra - Jessica ma na koncie sześć zwycięstw w LPGA, w swoim najlepszym występie wielkoszlemowym zajmując drugie miejsce w The Chevron 2022, a młodszy brat Sebastian próbuje iść w ślady ojca, którego jest niemal lustrzanym odbiciem. Relacja sióstr to wspaniały przypadek, gdzie rywalizacja na szczycie idzie w parze z autentycznym, bezwarunkowym wsparciem. Ich wspólna droga ewoluowała w fascynujący sposób. Przez lata to starsza o pięć lat Jessica była przecierającą szlaki. To ona jako pierwsza weszła do świata zawodowego golfa, wygrywając swój pierwszy turniej LPGA już w 2012 roku. Kiedy Nelly stawiała pierwsze kroki, Jessica była jej przewodniczką po trudnym świecie turniejowego golfa. Nelly często wspomina, że dzięki siostrze nie czuła się zagubiona – miała kogoś, kto już to wszystko znał i rozumiał – podróże, hotele, pola i presję. Przez lata siostry podróżowały razem, mieszkały w tych samych pokojach hotelowych i wspólnie jadały kolacje, tworząc „Team Korda” wewnątrz tak bardzo indywidualnego sportu. Nelly zawsze podkreślała, że nigdy nie czuła zazdrości, mimo że media często pytały ją, jak to jest być „tą młodszą”. W 2021 roku role płynnie się odwróciły. Nelly zaczęła seryjnie wygrywać, zdobyła złoto na igrzyskach olimpijskich w Tokio i po zwycięstwie w swoim pierwszym turnieju wielkoszlemowym - KPMG Women’s PGA Championship po raz pierwszy wskoczyła na pierwsze miejsce w rankingu światowym. W odpowiedzi na zmianę warty, Jessica zareagowała z klasą, stając się największą fanką Nelly. Często można było ją zobaczyć, czekającą przy osiemnastym greenie, by jako pierwsza uściskać siostrę po jej triumfach. Przez niemal trzy lata Jessica zawiesiła swoją zawodową karierę, lecząc przewlekłą kontuzję pleców i wychowując synka. Powróciła do gry w marcu 2026 roku podczas turnieju Ford Championship, jednak, jak sama podkreśla, nie planuje grać w pełnym wymiarze. Nelly i Jessica łączy również poczucie humoru, znane są chociażby z wzajemnego, przekornego dokuczania sobie w mediach społecznościowych. Obie podkreślają, że wychowanie przez rodziców-tenisistów nauczyło je tego, że sukces jednej osoby jest sukcesem całej rodziny. Nelly powiedziała kiedyś: „Bez Jessiki nie byłabym połową tej zawodniczki, którą jestem dzisiaj”. Z kolei Jessica, patrząc na jej wyczyny w tym roku, przyznała: „Ona jest po prostu na innym poziomie, a ja mam najlepsze miejsce w pierwszym rzędzie, by to oglądać”.
Kasia Nieciak
Nelly w gustownym szlafroczku, który również zapewnia organizator.
Ponownie numer jeden na świecie.
