Silesia Marathon z pobitym rekordem
Kenijczyk Kennedy Kipkemoi Rono nie miał sobie równych i ukończył śląską imprezę w znakomitym czasie.
36-latek czuł się fantastycznie na górnośląskiej trasie. Fot. PAP/Art Service
SILESIA MARATHON
O godzinie 7.30 pod Stadionem Śląskim bieg na dystansie 50 km rozpoczęli ultramaratończycy. Tak zaczął się Silesia Marathon. Pod Kotłem Czarownic panowała magiczna atmosfera. Grała muzyka, która zagrzewała uczestników do walki. A zagrzewanie było potrzebne, bo temperatura o poranku uczestników nie rozpieszczała. Szczęśliwie nie padało, choć jeszcze w nocy z soboty na niedzielę wiele wskazywało na to, że w Chorzowie, Katowicach, Mysłowicach i Siemianowicach Śląskich (przez te miejscowości przebiegała trasa maratonu) będzie deszczowo.
Maratończycy przed startem podziękowali brawami Bohdanowi Witwickiemu, dyrektorowi imprezy od 20 lat, który w poprzednim tygodniu zapowiedział, że tegoroczna edycja Silesia Marathonu będzie jego ostatnią w roli organizatora.
Impreza jak zwykle zgromadziła tłumy. Już od wczesnych godzin rannych widać było mnóstwo pasjonatów biegania w okolicach Parku Śląskiego. Na Górny Śląsk zawitali nie tylko Polacy, ale także biegacze z innych kontynentów. Silesia Marathon to marka, którego trasa przebiegała obok ikon górnośląskiej aglomeracji. Rozpoczął się i zakończył przy Stadionie Śląskim. Zawodnicy biegli m.in. obok Spodka, Muzeum Śląskiego, lotniska Katowice-Muchowiec, osiedla Nikiszowiec oraz wieży telewizyjnej w Bytkowie. Ostatnie fragmenty trasy wytyczono w Parku Śląskim.
Równo o godzinie 8.00 wystartowali maratończycy. O 8.54 pierwszy z nich dobiegł do Nikiszowca. Był to Kennedy Kipkemoi Rono, Kenijczyk, który w ostatnich miesiącach wielokrotnie startował w Polsce. Na początku września wziął udział w półmaratonie w Pile, zajmując drugie miejsce. W Silesia Marathonie nie miał sobie równych. Już przebiegając przez osiedle robotnicze miał niemal 8 minut przewagi, choć do pokonania pozostała mu ponad połowa dystansu. 36-latek utrzymał wysokie tempo i linię mety przekroczył z czasem 2:12:30, bijąc rekord górnośląskiego maratonu. Do tej pory najlepszym wynikiem mógł pochwalić się jego rodak Laban Cheruiyot, który rok temu zakończył bieg z czasem 2:16:32.
I choć wynik Rono oczywiście robi wrażenie, to Silesia Marathon jest świętem wszystkich pasjonatów biegania, niezależnie od miejsca na mecie. Każdy biegł z uśmiechem na ustach, walcząc z samym sobą. Pomagali kibice, którzy głośno dopingowali, trzymali specjalnie przygotowane banery i zbijali piątki. Ponad 2000 maratończyków, ponad 4000 półmaratończyków i prawie 300 ultramaratończyków pokazało, czym jest prawdziwa miłość do biegania.
Kacper Janoszka
WYNIKI SILESIA MARATHONU
◾ Maraton - mężczyźni: 1. Rono (Kenia) 2:12:30, 2. Gałuszka 2:33:56, 3 Fremstad (Norwegia) 2:34:27◾ Maraton - kobiety: 1. Tarnowska 2:42:17, 2. Kithome (Kenia) 2:43:21, 3. Pastorova (Czechy) 2:52.00
◾ Półmaraton - mężczyźni: 1. Karita (Kenia) 1:06:05, 2. Kitur (Kenia) 1:06:19, 3. Pawełczak 1:08:34
◾ Półmaraton - kobiety: 1. Koech (Kenia) 1:18:39, 2. Sang (Kenia) 1:18:52, 3. Larsen (Norwegia) 1:19:16
◾ Ultramaraton (50 km) - mężczyźni: 1. Kruba 3:08:41, 2. Kozłowicz 3:09:42, 3. Piotrowski 3:12:43
◾ Ultramaraton (50 km) - kobiety: 1. Moravcova (Czechy) 3:46:58, 2. Ćwik-Czapiewska 3:49:52, 3. Pancylejko 4:01:02
Najwierniejszy kibic na trasie Silesia Marathonu! Fot. Kacper Janoszka
O godzinie 8.00 wystartowali maratończycy. Fot. Kacper Janoszka
Kennedy Kipkemoi Rono jako pierwszy zawitał na osiedlu Nikiszowiec. Fot. Kacper Janoszka
Można było pozwiedzać Katowice... Fot. Kacper Janoszka
