Sport

Siła szerokiego składu

Forma jastrzębian idzie w górę. Z czterech dotychczasowych sparingów przegrali tylko jeden, pierwszy.

Jastrzębianie już z pierwszym triumfem. Fot. Magdalena Kowolik / JSW Jastrzębski Węgiel

JSW JASTRZĘBSKI WĘGIEL

Już za niespełna dwa tygodnie rusza nowy sezon PlusLigi. Dla klubu z Jastrzębia-Zdroju będzie on bardzo trudny. W lecie drużyna przeszła trzęsienie ziemi, odeszło bowiem kilka największych gwiazd, w tym reprezentanci Polski. Charyzmatyczny Tomasz Fornal przyjął ofertę Ziraatu Bankasi Ankara, Norbert Huber wyjechał na drugi koniec świata, do Japonii, a Jakub Popiwczak wybrał się za miedzę i grał będzie w Aluronie CMC Warcie Zawiercie. Po roku występów z JSW Jastrzębskim Węglem pożegnali się też Argentyńczycy Luciano Vicentin i Juan Ignacio Finoli oraz Francuz Timothee Carle. Zmiany objęły również sztab szkoleniowy na czele z pierwszym trenerem Marcelo Mendezem. Utytułowany Argentyńczyk przeniósł się do włoskiego Itasu Trentino.

Jego następca, Andrzej Kowal, stanął przed bardzo trudnym zadaniem, bo w dwa miesiące musiał na nowo zbudować zespół. Jego filarami mają być zawodnicy, którzy pozostali, czyli Benjamin Toniutti, Anton Brehme i Łukasz Kaczmarek oraz pozyskani Michał Gierżot, Nicolas Szerszeń, Maksymilian Granieczny, Łukasz Usowicz i Miran Kujundzić. Wyniki sparingów wskazują, że proces się udał. Za jastrzębianami bowiem już cztery mecze kontrolne, z których trzy wygrali. Jedynie pierwszy, z PGE GiEK Skrą Bełchatów, przegrali 1:3. Musieli sobie jednak w nim radzić bez uczestników mistrzostw świata: Graniecznego, Toniuttiego, Kujundzicia i Brehme.

W kolejnym sparingu zrewanżowali się bełchatowianom (3:0), a w ostatni weekend wygrali turniej o Puchar Starosty Wadowickiego, który odbył się w Andrychowie. Pokonali w nim Ślepsk Malow Suwałki 3:0 i Energę Trefl Gdańsk 3:2. Kowal miał do dyspozycji już prawie wszystkich zawodników. Brakowało Graniecznego, który wciąż regeneruje się po mundialu, na parkiecie nie było też Kujundzicia. Serb dotarł już do Jastrzębia-Zdroju, ale w weekend jeszcze odpoczywał. – Dojechał dopiero dwa dni przed zawodami, więc nie było sensu ryzykować i go wystawiać – wyjaśnił Andrzej Kowal.

Szkoleniowiec przyznał, że nie oczekiwał świetnej gry. Trudno mówić o formie, bo to wciąż etap przygotowań. To nowy zespół i w wielu fragmentach graliśmy po raz pierwszy w takim zestawieniu – stwierdził.

Nie krył jednak zadowolenia z możliwości sprawdzenia prawie wszystkich zawodników. Abstrahując od wyniku, choć to właśnie wynik buduje atmosferę i jakość zespołu, mamy szeroki skład. W lidze zmiennicy mają niebagatelne znaczenie. Oczywiście są zespoły, które grają jedną szóstką, ale w przypadku jakiekolwiek urazu szeroka ławka ma ogromne znaczenie. Mamy dobrych zmienników i to mnie najbardziej cieszy – podkreślił z satysfakcją.

W najbliższy weekend jastrzębian czeka kolejny sprawdzian, który będzie wyznacznikiem ich możliwości. Wystąpią bowiem w bardzo mocno obsadzonym turnieju Bogdanka Volley Cup im. Tomasza Wójtowicza w Lublinie. Obok JSW Jastrzębskiego Węgla zagrają w nim mistrz kraju, Bogdanka LUK Lublin, brązowy medalista PGE Projekt Warszawa oraz włoska Cisterna Volley.

(mic)