Shuma zaszumiał!
Czyżby japoński honor samuraja został urażony faktem posadzenia na ławce rezerwowych? Nagamatsu wszedł i został bohaterem Ruchu!
Nagamatsu „dziabiący” piłkę obok Stanisława Pruszkowskiego na 2:0. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
Chorzowska społeczność z pewną obawą patrzyła na spotkanie z absolutnym beniaminkiem 1. ligi – mając na uwadze nijaką grę zespołu w ostatnich tygodniach. Szybko jednak zyskała powód do optymizmu, bo już w 4 minucie Michał Chrapek dał gospodarzom prowadzenie! Czy strzelił kiedyś gola z bliższej odległości? Trudno stwierdzić, ale po zamieszaniu po rzucie rożnym, leżąc przed linią bramkową, wpakował piłkę do siatki!
Król, który przegrał
Takiego początku Ruch potrzebował, tym bardziej że przez kolejne kilkanaście minut biła od niego pewność siebie, skutkująca kilkoma okazjami – Mateusza Rosoła czy Kacpra Laskowskiego. Z czasem jednak ta pewność jakby ulatywała, a po połowie połowy to Unia zaczęła się rozkręcać. Przez długie momenty Niebiescy nie potrafili wyjść ze swojej połówki, niekiedy wręcz z pola karnego, koncentrując się na obronie przed oblegającymi Skierniewiczanami. Sytuacją kulminacyjną był strzał Jakuba Bierońskiego z 32 minuty, który zmierzał do siatki, ale na jego drodze stanął Nikodem Leśniak-Paduch (stoper, po którego uderzeniu Chrapek dobił piłkę do bramki). Co ciekawe, goście grali bez swojego najlepszego strzelca, snajperskiego króla 2. ligi Kamila Sabiłły, który – jak zdradził trener Kamil Socha – ostatnio zagrał słabo, więc przegrał miejsce o skład z Bartoszem Bidą. Widać w Unii nie ma świętości.
Chorzów grać...
Ciekawostką było to, że zarówno trener Waldemar Fornalik, jak i trener Kamil Socha dokonali w przerwie po dwie zmiany w swoich zespołach. Kluczowe okazało się wejście w Ruchu Shumy Nagamatsu, który w tym sezonie nie przekonywał. Japończyk był ewidentnie zmotywowany faktem, że ma coś do udowodnienia, zresztą... być może nauczył się już trochę polskiego i usłyszał siarczyste „Chorzów grać, k... mać!”, które popłynęło z trybun (mimo wyniku 1:0). Bowiem po kilkunastu sekundach od tej „przyśpiewki” Nagamatsu trafił do siatki! Asystował mu Patryk Szwedzik, a chorzowski samuraj „dziabnął” lekko piłkę obok bramkarza.
Pozazdrościł młodemu
Jednakże Chorzów... nie zaczął grać tak, jak chcieli kibice, bo 10 minut później Unia odpowiedziała. 18-letni Sammy Dudek, wypożyczony z Lecha Poznań, zdobył pierwszą seniorską bramkę, strzelając z dystansu pięknie, od poprzeczki. Kibice znowu zrobili się nerwowi – ale nie piłkarze. Bo Nagamatsu... też strzelił gola od poprzeczki! I to jeszcze ładniejszego, bo z powietrza i półobrotu! Tym samym Japończyk, który nie dał w tym sezonie żadnej „liczby”, wczoraj dał aż dwie i to kluczowe. Ruch w poprzednich sześciu kolejkach zdobył trzy bramki – tyle samo ile wczoraj z Unią! Czy z Podbeskidziem podtrzyma tę formę?
Piotr Tubacki
870 DNI czekał Patryk Sikora, aby znaleźć się ponownie w kadrze meczowej Ruchu. Wczoraj wreszcie mu się to udało – i to od razu z kilkuminutowym występem! Ostatni raz miało to miejsce 20 kwietnia 2024 roku, w pamiętnym meczu z Widzewem w ekstraklasie, przy ponad 50-tysięcznej publice, gdy pomocnik zerwał więzadła krzyżowe. Następnie rozpoczęła się jego żmudna walka z kontuzjami; na zimowych przygotowaniach na początku 2025 roku „liznął” nieco sparingów, ale potem... znowu się kontuzjował.
14 LAT czekał Michał Chrapek na to, aby ponownie zdobyć bramkę na zapleczu ekstraklasy! Miesiąc po swoich 20. urodzinach – czyli 16 maja 2012 roku – trafił do siatki Sandecji Nowy Sącz w meczu, który Kolejarz Stróże – gdzie był wtedy wypożyczony z Wisły Kraków – wygrał 3:2. Potem pomocnik z Jaworzna grał tylko w ekstraklasie (i krótko we Włoszech).
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Ruch Chorzów – Unia Skierniewice 3:1 (1:0)
1:0 – Chrapek, 4 min, 2:0 – Nagamatsu, 65 min, 2:1 – Dudek, 75 min, 3:1 – Nagamatsu, 87 min
RUCH: Wrąbel – Konczkowski (81. Wójcik), Leśniak-Paduch, Lukić, del Moral – Rosół (46. Nagamatsu), Kristan – Laskowski (46. Rostek), Chrapek (86. Sikora), Szwedzik – Pawłowski (68. Sutherland). Trener Waldemar FORNALIK.
UNIA: Pruszkowski – Woliński, Straus, Stępień – Kalisz (59. Mierzwa), Bieroński (46. Dudek), Makuch, Eizenchart (77. Szmyd) – Burkiewicz (46. Sabiłło), Bida (69. Toporkiewicz), Gąska. Trener Kamil SOCHA.
Sędziował Tomasz Marciniak (Płock). Widzów 7 409
