Sformowana, sformatowana...
Bilans bramkowy GKS-u Tychy w rundzie rewanżowej jest imponujący. Dzięki grze w ofensywie.
Po meczu z Odrą tyszanie mieli powody do radości. Od lewej: Marcel Błachewicz, Marcel Łubik, Natan Dzięgielewski. Fot. Łukasz Sobala / PressFocus
To jednak przez długi czas nie miało większego znaczenia dla układu w tabeli. Dopiero po 22. kolejce coś drgnęło, bo tyszanie, po zimie spędzonej na 12. pozycji, przesunęli się w klasyfikacji... o jedno miejsce w górę. Zupełnie inaczej wygląda już jednak perspektywa, bo nad strefą spadkową mają w tej chwili 10 punktów przewagi, a od szóstego miejsca dzieli ich już tylko 5 oczek. Wniosek z tego, że trójkolorowi – zgodnie z tym, co zapowiadał ich sztab szkoleniowy przed inauguracją rundy wiosennej, wracają do gry.
Dwa gole i asysta
W sobotę boleśnie przekonała się o tym Odra, która wyjechała z Tychów z bagażem 5 goli, a bohaterów tego spotkania było kilku. Na pierwszy plan wysunął się bez wątpienia Julius Ertlthaler. 27-letni Austriak, mający za sobą 127 występów w austriackiej Bundeslidze oraz 3 spotkania w reprezentacji U-21 i debiut w europejskich pucharach, w sobotę wybiegł na murawę bardzo zmotywowany, głodny gry. Było to widać zarówno w 115 sekundzie meczu, gdy po dograniu Natana Dzięgielewskiego wybiegł zza pleców opolskiego obrońcy i z 5. metra skierował piłkę do siatki, jak i w 6 minucie, kiedy po prostopadłym zagraniu Jakuba Bierońskiego wbiegał odważnie w pole karne. Został po drodze zahaczony ręką przez rywala i choć sędzia nie zauważył faulu, to VAR je wychwycił. W efekcie wychowanek ASV Poettsching sam wymierzył piłkarską sprawiedliwość – wykorzystując rzut karny. Do tego dodajmy jeszcze asystę przy trafieniu Juliana Keiblingera na 4:1 i będziemy mieli pełny obraz debiutu „Julka” w 2025 roku!
Efektowne trafienie
Drugim piłkarzem, którego należy pochwalić, jest Marcel Błachewicz. 21-letni wahadłowy w rundzie jesiennej stracił wprawdzie na moment zaufanie trenera Artura Skowronka, ale od meczu z Miedzią w Legnicy znowu stał się piłkarzem podstawowego składu. Najważniejsze jest jednak to, że swoją obecność w zespole podpiera liczbami. Razem z golem strzelonym Odrze ma w pięciu, wiosennych spotkaniach 2 trafienia, a z asystą przy ostatniej bramce zdobytej w sobotnim starciu przez Bartosza Śpiączkę - ma już takie cztery! Jednak ten występ piłkarza, mającego za sobą grę w reprezentacjach U-19 i U-20, zapamiętamy przede wszystkim z efektownego trafienia. Gdy na tablicy wyników widniał rezultat 2:0, a Odra coraz poważniej myślała o odrabianiu strat, Błachewicz popisał się solową akcją. Na środku boiska, przyjmując na pierś piłkę zagraną przez Marcina Szpakowskiego, zgubił rywala, a następnie podciągnął z futbolówką i mając do bramki 20 metrów huknął lewą nogą w okienko.
Rysy na obrazie defensywy
Warto też wspomnieć o tyskim młodzieżowcu Dzięgielewskim, którego asysta otworzyła worek z golami oraz o Keiblingerze. Bramka 23-letniego Austriaka definitywnie przesądziła bowiem o tym, że to tyszanie odniosą zwycięstwo, które przypieczętował Śpiączka, trafiając w drugim meczu z rzędu. To świadczy o tym, że ofensywa GKS-u Tychy została dobrze sformowana i odpowiednio sformatowana. Jednak pojawiły się rysy na obrazie defensywy, którą opolanie kilka razy zdołali sforsować, choć strzelili „tylko” jednego gola. Marcel Łubik nie powiększył więc w tym roku swojego bilansu występów bez straty gola, który zatrzymał się 7 grudnia ubiegłego roku na cyfrze 8.
Dobre nastawienie mentalne
- Bardzo się cieszę, że od początku pokazaliśmy nasze DNA, które budujemy od pierwszego momentu mojego spotkania z piłkarzami – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej Artur Skowronek, trener tyszan. - Cieszę się, że ta drużyna pokazuje bardzo dobre nastawienie mentalne. Pokazuje takie ciągłe nienasycenie. Cały czas pokazuje intensywność i na tym bardzo mi zależało, jeżeli chodzi o moje oczekiwania względem tych piłkarzy. Mieliśmy masę bardzo dobrych momentów. Ci zawodnicy łapią coraz większą pewność siebie i prezentują umiejętności, które budzą w sobie. A przy tym wszystkim cieszy mnie pokora, bo przy 3:0 pokazało się lekkie rozluźnienie, ale bardzo szybko piłkarze zareagowali. W drugiej połowie znowu wrócili do swojego rytmu. Wcale ta druga połowa nie była jednak dla nas taka łatwa, bo Odra zmieniła system gry i atakowała. Znaleźliśmy jednak znowu przestrzenie na boisku i w środku pola bardzo dobrze funkcjonowaliśmy oraz napędzaliśmy nasze kolejne akcje.
Jerzy Dusik