Sport

Sensacja! Melbourne dla Madison

Liderka rankingu Aryna Sabalenka także nie dała rady w Australian Open niesamowitej Madison Keys. W wieku niemal 30 lat Amerykanka zdobyła swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy.

Madison Keys została pierwszą od 2005 roku tenisistką, która triumfowała w Melbourne po zwycięstwach z dwoma najwyżej rozstawionymi zawodniczkami. Fot. PAP/EPA

Przez 16 lat Madison Keys miała całkiem udaną karierę - wygrała prawie 400 meczów w tourze, zarobiła na korcie niemal 20 milionów dolarów, regularnie była w Top 20 na świecie. Jedyne, czego jej brakowało, to tytuł Wielkiego Szlema, do którego od najmłodszych lat zdawała się predysponowana. W 2017 roku była o krok, ale gładko przegrała decydujące spotkanie US Open z rodaczką Sloane Stephens. W sobotę w Melbourne 30-latka z Florydy (urodziny 17 lutego) została najniżej rozstawioną tenisistką (nr 19), która wygrała Australian Open w erze Open (datowanej od 1968 roku).

- Ten triumf znaczy dla mnie wszystko. Niesamowicie chciałam wygrać Szlema. Nie wiedziałam, czy jeszcze kiedyś zagram w finale, ale mój zespół zawsze we mnie wierzył. Nawet w poprzednim sezonie, który z powodu kontuzji był bardzo ciężki - podkreśliła Keys. Podczas ceremonii płakała ona, ale również jej mąż Bjorn Fratangelo.

Zachciała więcej

Para spotykała się od 2017 roku. Przełom nastąpił w 2023, gdy Fratangelo został jej trenerem (ślub wzięli w listopadzie 2024). Zaczęli poważnie rozmawiać o jej przyszłości. - Pytałem Madison: czy jesteś zadowolona z pozostania w rankingu między miejscami 11 a 25? Czy chcesz spróbować powalczyć o więcej? Czego w ogóle chcesz? - mówił Fratangelo przed Australian Open. Keys postanowiła, że ​​chce więcej.

Zabrali się za wprowadzanie radykalnych zmian - zmienili rakiety, struny i ruch serwisu. Największą była jednak zmiana wewnętrzna w samej Madison, którą w przeszłości w momentach krytycznych paraliżowała presja. - Od najmłodszych lat czułam, że jeśli nigdy nie wygram Wielkiego Szlema, nie spełnię oczekiwań innych wobec mnie. To był duży ciężar do dźwigania. Teraz powiedziałam sobie, że ​​już nic nie muszę, po prostu zobaczę, co się stanie - opowiadała.

Nie cofnęła się

Do Melbourne Keys przyjechała jako triumfatorka turnieju w Adelajdzie, awansowała na 14. miejsce w rankingu, ale powiedzieć, że jej droga do finału była wymagająca to mało -musiała pokonać rozstawioną z 10. Danielle Collins, turniejową „szóstkę” Jelenę Rybakinę z Kazachstanu, świetnie dysponowaną Ukrainkę Elinę Switolinę, a w półfinale w super tie-breaku 10-8 wyeliminowała wiceliderkę rankingu Igę Świątek.

W finale nie cofnęła się przed numerem 1 na świecie, Aryną Sabalenką, wygrywając 6:3, 2:6, 7:5. W decydującym secie obie pewnie wygrywały swoje gemy serwisowe, nie dając rywalce nawet jednej okazji na przełamanie. Gdy jednak Keys objęła prowadzenie 6:5, Sabalenka znalazła się pod dużą presją - i pękła. Gema zaczęła od 0:30, a przy stanie 15:40 przyszło jej bronić piłek meczowych. Pierwszą się udało, ale przy drugiej liderka rankingu skapitulowała, po świetnym forhendzie Keys. Jak wyrównany był to mecz pokazuje liczba wygranych punktów: 92:91 na korzyść Amerykanki.

Keys awansuje na najwyższe w karierze 7. miejsce, wyrównując osiągnięcie z jesieni 2016. Została pierwszą od 2005 roku tenisistką, która triumfowała w Melbourne po zwycięstwach z dwoma najwyżej rozstawionymi zawodniczkami.

Koniec serii

To zarazem zakończyło serię 20 zwycięstw Sabalenki w Australian. Białorusinka mogła zostać pierwszą w XXI wieku tenisistką, która trzy razy z rzędu wygrała w Melbourne. Ostatnią, która tego dokonała pozostaje Szwajcarka Martina Hingis (1997-99).

- Dałam dziś z siebie wszystko, ale było to za mało - przyznała Sabalenka podczas ceremonii. Zaraz po ostatniej piłce połamała rakietę, a potem długo lała łzy. – Nie chcę was widzieć przez najbliższy tydzień – zwróciła się pół-żartem pół-serio do swojego sztabu.

Porażka tenisistki z Mińska oznacza także, że Świątek pozostaje jedyną aktywną tenisistką, która wygrała jakikolwiek wielkoszlemowy turniej trzy lata z rzędu. Polka w latach 2022-24 była najlepsza we French Open w Paryżu.

Tomasz Mucha

10 TYTUŁ
wielkoszlemowy w deblu w karierze zdobyła Katerina Siniakova. W Melbourne 28-letnia czeska tenisistka po raz drugi święciła triumf w parze z Amerykanką Taylor Townsend, z którą w ubiegłym roku wygrała Wimbledon. Łącznie Siniakova ma po 3 tytuły w Australian Open (2022, 2023, 2025), French Open (2018, 2021, 2024) i Wimbledonie (2018, 2022, 2024) oraz jeden w US Open (2022). W tym roku w Melbourne Czeszka przegrała w 1. rundzie singla z Igą Świątek.