Sekunda od szczęścia
Po dramatycznym spotkaniu i szalonej końcówce wicemistrzowie Polski zremisowali praktycznie wygrany mecz.
Walka, walka, walka... Fot. Piotr Polak/PAP
Z perspektywy wicemistrzów Polski w kieleckiej Hali Legionów rywalizacja toczyła się o miejsce gwarantujące tylko awans do 1/8 finału elitarnych rozgrywek. Goście byli niemniej zmotywowani niż kielczanie. Francuski zespół walczy o 2. miejsce i bezpośredni awans do ćwierćfinału.
Industria zajmowała 7. miejsce z punktem straty do 6., ostatniego premiowanego, zajmowanego przez norweski Kolstad. Oznaczało to, że już nie wszystko zależało od „Żółto-biało-niebieskich”, ale jak mówił trener Tałant Dujszebajew: - Nie można liczyć na innych. Trzeba wziąć los w swoje ręce, póki jeszcze można.
Z powodu kontuzji w składzie Industrii zabrakło bramkarza Klemena Ferlina i reprezentacyjnego skrzydłowego Arkadiusza Moryty. Kielczanie weszli w mecz nerwowo, z błędami, na szczęście wynik trzymał kapitalnie spisujący się w bramce Bekir Cordalija. Inaczej mogło być krucho. Kirgiski szkoleniowiec gospodarzy rotował składem, ustawieniem, zmieniał taktyką w obronie, lecz nie wpływało to na poprawę gry jego podopiecznych. Dopiero w okolicach 20 minuty, gdy stres i napięcie się ulotniły, zobaczyliśmy polski zespół walczący i przede wszystkim z każdą minutą rozsądniej grający. Sytuacja diametralnie się zmieniła. Odrobiliśmy straty, a po golu Dylana Nahiego w 28 minucie kielczanie pierwszy raz wyszli na prowadzenie. Odetchnęliśmy, ale czekały nas kolejne dwa kwadranse emocji. Na dobry początek trafił Michał Olejniczak, a potem zaczęła się wojna. Gdy Nahi trzy razy z rzędu trafił i powiększył przewagę do pięciu bramek, żywiołowo kibicująca Hala Legionów eksplodowała. To już był niezły kapitał, ale droga do zwycięstwa wciąż była daleka. Francuzom zaczęło się spieszyć, gospodarze harowali w obronie, czas się ulatniał, ale i przewaga topniała. W ostatnie 10 minut wchodziliśmy z tylko dwubramkową przewagą. Mecz stał się rwany, brzydki, niesamowite emocje dyktowały warunki gry, ale wciąż przebiegał po myśli polskiego zespołu. W 57 minucie na ławkę kar odesłany został Marko Milosavljević, a kilka sekund później z boiska wyleciał też Arstem Karalek. Na 60 sekund przed syreną mieliśmy dwie bramki przewagi, potem jedną i trener Dujszebajew poprosił o czas. Sędziowie trzymali ręce w górze, a kielczanom zostało 21 do szczęścia. Niestety, Olejniczak nie zdobył bramki, trafił za to Ayoub Abdi i szanse na zwycięstwo przepadły. - Dziś było sporo walki, byliśmy skoszarowani w hotelu i zasłużyliśmy na coś więcej. Szacunek za walkę. Szkoda, że się nie udało wygrać, ale walczymy do końca. Do Zagrzebia pojedziemy po pełną pulę - skomentował spotkanie Michał Olejniczak.
Zbigniew Cieńciała
◼ Industria Kielce - HBC Nantes 28:28 (14:12)KIELCE: Cordalija, Wałach - Kounkoud 2, Olejniczak 3, Sićko 1/1, A. Dujszebajew 1, Maqueda 2, Karacić 3, D. Dujszebajew 3, Surgiel, Kaddah 1, Gębala, Karalek 1, Rogulski, Monar 4, Nahi 7. Kary: 10 min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.
NANTES: Pesić, Biosca - Milosavljević, Briet 3, Minne 5, Yoshida, Bonnefond, Rivera Folch 6, Abdi 4, Avelange Demougue, Tournat 1, Bos 3, De La Brechte 2, Gaber, Noam 2, Ordiozola 2, Yergui. Kary: 14 min. Trener Gregory COJEAN.
Sędziowali: Slave Nikolv i Gjorgij Nachevski (Macedonia). Widzów 4200.
Przebieg meczu: 0:1 (1), 1:1 (2), 1:4 (9), 3:4 (10), 4:8 (16), 9:9 (22), 10:12 (25), 14:12 (30), 15:12 (31), 21:16 (41), 21:18 (46), 22:20 (48), 24:21 (51), 25:22 (54), 25:24 (56), 26:25 (58), 28:26 (59), 28:28 (60).
GRUPA B: Aalborg - RK Zagrzeb 33:30 (15:17), Kolstad IL - SC Magdeburg, Pick Szeged - Barcelona - oba dziś o 18.45.
1. Barcelona |
12 |
19 |
389:353 |
2. Aalborg |
13 |
17 |
405:392 |
3. Nantes |
13 |
16 |
397:378 |
4. Szeged |
12 |
12 |
368:362 |
5. Magdeburg |
12 |
11 |
346:334 |
6. Kielce |
13 |
9 |
362:385 |
7. Kolstad |
12 |
9 |
342:371 |
8. Zagrzeb |
13 |
7 |
347:381 |
(m)