Sport

Ściana kapitanów

305 występów w GKS-ie Tychy okazało się przepustką do historii.

Maciej Mańka to żywa legenda tyskiego klubu. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus

GKS TYCHY

Maciej Mańka w historii GKS-u zapisał wiele stron. Wychowanek tyskiego MOSM-u w pierwszym zespole „trójkolorowych” zadebiutował 5 września 2007 roku, gdy ci grali jeszcze w IV lidze, czyli na czwartym poziomie rozgrywkowym. W debiutanckim sezonie wywalczył z zespołem awans, a sam przeszedł do Górnika Zabrze i poznał smak ekstraklasy. Wracał jednak na „stare śmieci” jako zawodnik wypożyczony oraz po zakończeniu zabrzańskiego kontraktu. Dzięki temu dwukrotnie, bo w sezonie 2011/12 oraz 2015/16, wchodził z tyską drużyną na zaplecze ekstraklasy, żeby 23 kwietnia 2023 roku zamknąć tyski rozdział.

Wrócił na mural

Nie znaczy to jednak, że piłkarz, mający na swoim trójkolorowym liczniku 305 występów oraz kapitańskie szlify, poszedł w zapomnienie. Wręcz przeciwnie. Przed rozpoczętą tydzień temu rundą wiosenną wrócił do szatni... na muralu, a obok jego sylwetki widnieje napis: „Poświęcić się w stu procentach i dawać z siebie wszystko”.

– Była to dla mnie duża niespodzianka – przyznał tyszanin urodzony 30 czerwca 1989 roku. – Kiedy Krzysiek Bizacki przysłał mi zdjęcia „ściany kapitanów”, powiem szczerze, że byłem w szoku. Obok mnie znaleźli się tam Nemanja Nedić, Łukasz Kopczyk, a także Kazimierz Szachnitowski, Krzysiek Sitko, Jarek Zadylak, Łukasz Grzeszczyk, Krzysiek Bizacki, Heniek Hojeński i Mariusz Masternak. Poczułem się naprawdę zaszczycony. Nigdy nie goniłem, nie zabiegałem, a nawet – powiem szczerze – nie lubiłem „parcia na ścianę”. To miłe, że GKS o mnie pamięta. Tym bardziej że utożsamiam się z wartościami, które tam są wymienione – powiedział Maciej Mańka.

Przy piłce i piłkarzach

Zawodnik, zajmujący 5. miejsce na liście piłkarzy z największą liczbą ligowych występów w GKS-ie, nie zawiesił jeszcze butów na kołku. – Jeszcze się ruszam – zaznaczył. – Po zakończeniu występów w GKS-ie byłem przez sezon zawodnikiem trzecioligowego Rekordu Bielsko-Biała, z którym awansowałem do II ligi, a w tym sezonie gram – jak sama nazwa klubu wskazuje – amatorsko w Amatorskim Klubie Sportowym Mikołów. Przy piłce, a dokładniej przy piłkarzach – także z GKS-u Tychy – jestem również blisko jako doradca finansowy. Działam bowiem w agencji Phinance, oferującej szeroko rozumiany zakres ubezpieczeń, inwestycje kapitału, programy oszczędnościowe, leasingi czy nieruchomości. Natomiast zawodowo jestem związany z firmą GPBS, będącą między innymi sponsorem głównym Akademii GKS Tychy, a na co dzień działającą, a nawet liderującą na rynku montażu urządzeń typu paczkomaty. Pracuję w tyskim biurze, ale moim rynkiem aktualnie jest Wielka Brytania, a wcześniej była Francja. Zza biurka koordynuję i zarządzam. Wciąga mnie to coraz bardziej, bo jestem odpowiedzialny za wszystko – od odbioru wyprodukowanego urządzania aż po jego uruchomienie – opisał Mańka.

Idzie ku lepszemu

Jeżeli do tego dodamy życie rodzinne, to stanie się jasne, że wolnych chwil w czasie doby Maciejowi Mańce pozostaje niewiele. Ale i tak ich wystarcza, żeby interesować się tym, co dzieje sięw drużynie, która po zwycięskiej inauguracji czeka na niedzielny mecz z Chrobrym Głogów. – Śledziłem przygotowania GKS-u do sezonu, a ponieważ zawsze byłem optymistą, to po tym, co widziałem, uważam, że to może być udana wiosna. Licząc od końcówki rundy jesiennej mamy już przecież siedem z rzędu spotkań bez porażki, a trzy ostatnie mecze były zwycięskie. Idzie więcku lepszemu i można z nadzieją czekać na następnych rywali. Mocną stroną naszej drużyny jest bramkarz, bo młodzieżowiec Marcel Łubik z opaską kapitana na ramieniu robi bardzo dobre wrażenie. Solidnie wygląda też połączenie doświadczenia z młodością, a jest kilka młodych i głodnych wilczków. Poprawie uległa też skuteczność, ale nad kreowaniem akcji i strzelaniem bramek ciągle trzeba pracować oraz podtrzymywać motorykę, która już na finiszu rundy jesiennej wyglądała lepiej – wyjaśnił „Maniol”.

Jerzy Dusik