Rywale godni siebie
SZLAGIER KOLEJKI
W jesiennym meczu na Okrzei padł remis 2:2. Wierzymy, że na Bukowej będzie co najmniej równie ciekawie. Arkadiusz Jędrych (z prawej) powstrzymuje Macieja Rosołka. Fot. Press Focus
Derby zapowiadają się więc wyjątkowo ciekawie. Wydaje się, że delikatną przewagę ma GieKSa, bo – po pierwsze: gra u siebie, po drugie: Piast przystąpi do pojedynku ranny. W meczu z Legią cypryjski napastnik Piasta Andreas Katsantonis zerwał więzadło. Po operacji ma kurować się około 12 miesięcy, czyli w tym roku już nie zagra.
Widziałem w przeszłości wiele meczów między tymi drużynami – pierwszy latem 1988 roku w Gliwicach. GieKSa była wtedy potęgą z aspiracjami na mistrzostwo, Piast grał na zapleczu ekstraklasy, a obie ekipy spotkały się w 1/16 finału Pucharu Polski. Wówczas wygrali katowiczanie 2:1, ale tym razem nikt nie może mieć pewności, że wynik nie będzie odwrotny, choć spotkanie odbędzie się w Katowicach. GKS oczywiście może dziś imponować, a jego oba wiosenne zwycięstwa są całkowicie zasłużone, ale Piast zrobił na mnie ogromne wrażenie bardzo chytrą i skuteczną grą przeciw Legii. Owszem, miał wiele szczęścia, ale futbol ma to do siebie, że drużyna, która miała furę szczęścia w jakimś meczu, może mieć aż dwie już w kolejnym – nie ma żadnych reguł w tej materii.
Jedno jest pewne: wyjątkowo ciekawie zapowiada się ten mecz pod względem taktycznym. Czy Katowice rzucą się do ataku i urozmaiconymi sposobami będą chciały zaskoczyć Frantiszka Placha? Czy Piast zacznie spokojnie, czekając na ten jeden zabójczy cios, bo faktem jest, że ma się kto w gliwickiej drużynie przeistoczyć w kobrę królewską i kłapnąć raz, a śmiertelnie.
I jeszcze jedno: wygląda na to, że to już przedostatni pojedynek na Bukowej. Ten stadion był świadkiem wielu pięknych chwil, wydaje się więc, że na jedno z ostatnich pożegnań nie wypada, żeby była to chała. Tak szczerze mówiąc – jestem dziwnie spokojny o to, że emocje buchną niczym z dawnego pieca Huty Baildon, który istniał nieopodal…
Paweł Czado