Sport

Rusza wyścig po medale

Wczoraj w ośrodku Granasen w Trondheim odbyła się uroczystość otwarcia mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym.

W kompleksie Granasen jeszcze przed oficjalnym otwarciem odbyły się treningi. Fot. PAP/EPA

Norwegia po raz szósty w historii gości mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. W przeszłości czterokrotnie gospodarzem było Oslo (1930, 1966, 1982, 2011), a w 1997 roku imprezę rozegrano właśnie w Trondheim. Wtedy Polacy sukcesów nie odnieśli - Robert Mateja na normalnej skoczni był piąty, a Adam Małysz, obecny prezes PZN, zajął 14. i 36. pozycję. To norweskie miasto chciało zorganizować tę imprezę już w 2023 roku, lecz w głosowaniu przegrało ze słoweńską Planicą. Na 2025 rok było natomiast jedyną kandydaturą.

Trochę historii

Kiedy zaczęto rywalizować o medale MŚ? Po raz pierwszy - ale decyzja o tym zapadła wiele lat później, o czym niżej - przyznano je w 1924 roku na igrzyskach we francuskim Chamonix. Tu ciekawostka. Rok później biegacze, kombinatorzy norwescy i skoczkowie rywalizowali w Jańskich Łaźniach w Czechosłowacji. Nie wręczano jednak medali, bo impreza nosiła nazwę „Rendez vous Ski Races”, a miano mistrzostw świata nadano jej... w 1965 roku. W tym roku władze światowej federacji (FIS) zdecydowały, by rangę MŚ otrzymały wszystkie zawody corocznie rozgrywane najpierw jako „Rendez vous Races”, a potem „FIS Races”. Wtedy też podjęto decyzję, żeby wszystkim mistrzom olimpijskim (według zasady funkcjonującej potem do 1980 roku) przyznawano również tytuły mistrzów świata. Dopiero po II wojnie światowej od 1948 roku - gospodarzem było St. Moritz - zawody odbywają się w cyklu dwuletnim.

Kobiety o medale MŚ rywalizują dopiero od zawodów w szwedzkim Falun w 1954 roku. I jeszcze jedna ciekawostka: trzykrotnie - w 1929, 1939 i 1962 roku - o podium MŚ walczono w Zakopanem. Rekordzistą jest fińskie Lahti, gdzie odbyło się już siedem imprez tej rangi; ostatnio w 2017 roku.

Ciężko będzie o podium

W Trondheim wystąpi 19-osobowa reprezentacja Polski. Trudno jednak znaleźć w niej kandydatów do miejsc na podium. Wielce prawdopodobne, że przerwana zostanie nasza medalowa seria. Ostatni raz polscy reprezentanci nie zdobyli żadnego krążka MŚ w 2005 roku w Oberstdorfie. Dwa lata później w Sapporo Adam Małysz zdobył złoto na skoczni normalnej. Z Liberca (2009) skoczkowie wrócili z pustymi rękoma, ale trzy medale zdobyła Justyna Kowalczyk, która potem z kolejnych MŚ do 2015 roku (w tym z Sylwią Jaśkowiec) przywoziła krążki. Polscy skoczkowie przywożą choć jedno miejsce na podium od 2011 roku. Dwa lata temu w słoweńskiej Planicy dwukrotnie znaleźli się w czołowej trójce: Dawid Kubacki był trzeci na dużej skoczni, a Piotr Żyła obronił mistrzowski tytuł na normalnym obiekcie.

Czego możemy oczekiwać w tym roku? Patrząc na miejsca w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, raczej niewiele. Najwyżej jest Paweł Wąsek (14.) i z nim wiążemy nadzieję na miłą niespodziankę. W tym sezonie sześciokrotnie uplasował się w czołowej dziesiątce – najwyżej na mamuciej skoczni w Oberstdorfie, gdzie był czwarty, natomiast w Innsbrucku i Zakopanem zajął piątą lokatę. Pozostali nasi reprezentanci są daleko - Aleksander Zniszczoł jest 24., Jakub Wolny - 33., Dawid Kubacki – 34., Piotr Żyła - 39.

Jeżeli chodzi o polskich biegaczy i specjalistów kombinacji norweskiej, to już miejsce w czołowej dziesiątce byłoby bardzo dużym sukcesem...

(awa)

Polki daleko za najlepszymi

Wczoraj odbyły się trzy serie treningowe na skoczni normalnej (HS 102), w których wzięło udział 69 skoczkiń z dziewiętnastu państw, wśród nich trzy Polki - Nicole Konderla, Pola Bełtowska i Anna Twardosz. W pierwszych dwóch najlepsza była Norweżka Eirin Maria Kvandal, uzyskując 95,5 i 96,5 m. Podczas trzeciego najdalej skoczyła Japonka Sara Takanashi (97 m).

Polki wypadły na miarę swoich możliwości. Na pierwszym treningu Twardosz skoczyła 88,5 m i była 26., na drugim 81,5 m – 32., a na trzecim poszło jej najlepiej, bo po skoku na 85,5 m była 18. Jej koleżanki wypadły znacznie słabiej. Konderla uzyskała kolejno 83,5 m i 42. miejsce, 72,5 m - 53., 80 m - 39., a Bełtowska 64 m - 59., 58,5 m - 63., 70 m - 54.

Dzisiaj o 20.30 panie rozpoczną kwalifikacje do piątkowego konkursu.

(a)

DZIŚ I JUTRO NA ARENACH MŚ

CZWARTEK, 27.02.

Sprint techniką dowolną (12.30 - finały kobiet i mężczyzn)
Kombinacja norweska (15.00 - bieg ze startu wspólnego na 5 km kobiet, 17.00 – skoki kobiet HS 105)
Skoki narciarskie (20.30 – kwalifikacje kobiet HS 105)

PIĄTEK, 28.02.

Kombinacja norweska (konkurs drużyn mieszanych, 12.00 - skoki narciarskie HS 105, 16.05 - biegi)
Skoki narciarskie (14.00 - konkurs kobiet HS 105)