Różna wartość zera
Dużo walki, fauli i mimo kilku niezłych okazji żadnej bramki. Podbeskidzie, mimo ponad 30 minut gry w przewadze, nie potrafiło stworzyć sytuacji i zremisowało z Polonią.
Trochę szkoda, że o spiętrzeniu emocji można było w niedzielny wieczór w Bytomiu mówić jedynie - jak widać - w sensie fizycznym... Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
Początek przyniósł doskonałą okazję dla gospodarzy, gdy w 6. minucie po błędzie Oskara Sewerzyńskiego w środku pola piłkę przejęli miejscowi. Kamil Sochań nie zdołał jej przeciąć, jednak w sytuacji sam na sam kapitalną interwencją popisał się Szymon Brańczyk, zatrzymując strzał Kamila Wojtyry. Podbeskidzie odpowiedziało w 12. minucie, kiedy to świetny rajd z własnej połowy przeprowadził Bartosz Martosz. Akcja ostatecznie dotarła do Lucjana Klisiewicza, ale jego uderzenie zdołał sparować Wojciech Banasik.
Polonijna nieskuteczność...
Mimo że w posiadaniu piłki w pierwszej odsłonie przeważali goście, notując około 60 procent czasu gry przy futbolówce, to Polonia stwarzała realne zagrożenie pod bramką rywali. Tuż przed przerwą niezłą sytuację miał Konrad Andrzejczak, którego strzał z okolicy pola karnego pewnie wyłapał Brańczyk. Jeszcze lepszą okazję gospodarze zmarnowali w 44. minucie, kiedy po akcji lewą stroną boiska piłka dotarła do zupełnie niepilnowanego w polu karnym Kamila Orlika. Pomocnik miał dużo czasu i miejsca, by posłać celne uderzenie z 10 metrów, ale ostatecznie jego wolej powędrował dobrych kilka metrów obok słupka.
…i góralskie cwaniactwo
Po zmianie stron inicjatywę na murawie wciąż posiadali gospodarze, którzy praktycznie nie schodzili z połowy Podbeskidzia. I wtedy dość niespodziewanie doszło do faulu po rajdzie Wojtyry, który niedokładnie zagrywał piłkę w polu karnym gości. Andrzejczak - celowo lub nie - zahaczył wymijającego go Jewgienija Szykawkę, który padł jak rażony gromem. Sędzia sięgnął po żółty kartonik – już drugi w przypadku Bytomianina, który przedwcześnie musiał udać się do szatni.
Mimo nierównej liczby zawodników na boisku, różnica w grze obu drużyn początkowo nie była zbytnio widoczna. Polonia nadal potrafiła zagrozić bramce rywali, czego dowodem była niezła akcja z 68. minuty gdy Lucjan Zieliński zdecydował się na uderzenie z okolicy pola karnego, a piłka minimalnie minęła bramkę.
Wybronili z determinacją
Dopiero w ostatnim kwadransie spotkania do głosu zaczęło dochodzić Podbeskidzie, które długimi momentami zamykało gospodarzy na własnej połowie, ale żadna z wypracowanych okazji nie była z gatunku stuprocentowych. Na dziesięć minut przed końcem spotkania Szykawka próbował zaskoczyć golkipera z bardzo ostrego kąta, ale Banasik pewnie złapał futbolówkę.
Bliscy szczęścia goście byli w 86. minucie, gdy Sewerzyński wbiegł w pole karne i oddał potężne uderzenie z kąta, powędrowało ono jednak nad poprzeczkę. Chwilę później w zamieszaniu podbramkowym dobrze odnalazł się jeszcze Klisiewicz, lecz za długo zwlekał ze strzałem i jego próba została skutecznie zablokowana przez grającą z wielką determinacją defensywę gospodarzy.
Polonia w ten sposób zanotowała pierwszy w tym sezonie mecz „na zero” z tyłu. Podbeskidzie zaś owo „0” wciąż ma wpisane w rubrykę „zwycięstwa”. Jak widać, wartość owej cyfry może być bardzo różna...
(gru)
OCENA MECZU⭐⭐
◼ Polonia Bytom - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0
POLONIA: Banasik - Szymański, Krzyżak, Wołkowicz (66. Gajgier) - Stefański (76. Szymusik), Konieczny (34. Małachowski), Kądziołka, Zieliński - Orlik (65. Mioc), Andrzejczak - Wojtyra (65. Rumin). Trener Konrad GEREGA.
PODBESKIDZIE: Brańczyk - Sochań, Biernat, Kasperkiewicz - Sitek (67. Hirosawa), Urynowicz, Sewerzyński, Iwańczyk (63. Słomka), Martosz (80. Pietraszkiewicz) - Szykawka (80. Tomczyk), Klisiewicz. Trener Marcin WŁODARSKI.
Sędziował Piotr Urban (Warszawa). Widzów 1696. Żółte kartki: Zieliński, Andrzejczak, Stefański – Urynowicz; czerwona - Andrzejczak (59. druga żółta).
